Interrogation: sezon 1, odcinek 1 - recenzja

Interrogation to nowy serial kryminalny, który bazuje na autentycznych wydarzeniach sprzed lat. Jak wypada pierwszy odcinek? Oceniam bez spoilerów.

Ocena recenzenta:
6/10

Interrogation to nowy serial kryminalny, który bazuje na autentycznych wydarzeniach sprzed lat. Jak wypada pierwszy odcinek? Oceniam bez spoilerów.

Michalina Reda
Michalina Reda
Tagi:  interrogation 

Interrogation, czyli w dosłownym tłumaczeniu „przesłuchanie”, to serial kryminalny, którego głównym punktem jest rozmowa między detektywem a winnym w pokoju przesłuchań. W tym przypadku cała sprawa dotyczy morderstwa kobiety, które miało miejsce w latach 80. Detektyw David Russell (w tej roli Peter Sarsgaard) oraz syn ofiary, Eric Fisher (świetna rola Kyle'a Gallnera), spotykają się w czterech ścianach i zwyczajnie rozmawiają o tym, co zaszło - to chłopak jest bowiem kluczowym podejrzanym w sprawie. Od pierwszego odcinka czuć jednak, że sprawa jest bardziej skomplikowana, niż się wydaje, i tak naprawdę nie wiadomo, komu wierzyć – detektywowi z kamienną twarzą, który jest pewny winy chłopaka, czy może Ericowi, który jest kłębkiem nerwów i broni się przed oskarżeniami, jak tylko może.

Serial jeszcze przed premierą zapowiadany był jako produkcja inspirowana prawdziwymi wydarzeniami i oparta na autentycznych zapisach rozmów z policyjnego archiwum. Takie wprowadzenie sprawia, że podchodzimy do odcinka ze szczerym zainteresowaniem – twórcy kupują naszą uwagę właśnie sygnałami o „nierozwiązanej”, „tajemniczej” czy „dziwnej” sprawie kryminalnej i rzeczywiście, działa to całkiem dobrze. Przez większą część odcinka siedzimy zatem z bohaterami w pokoju przesłuchań, ale jednocześnie doświadczamy wydarzeń z perspektywy chłopaka – dominują tu bowiem retrospekcje, w których przenosimy się kilka godzin wstecz i patrzymy na to, co tego dnia robił Eric. Te flashbacki zbudowano naprawdę fajnie – krótkie dynamiczne scenki oddają chaos, który rozgrywa się w głowie podejrzanego, przez co co jakiś czas musimy przewinąć je niczym na taśmie wideo i zacząć jeszcze raz. Eric gubi się w swoich zeznaniach i zmienia wersje wydarzeń, co również zostaje oddane na ekranie. Wszystko to sprawia, że na odcinek patrzy się naprawdę dobrze – jako widz byłam autentycznie zaintrygowana tym, co się dzieje, a świadomość, że oglądam prawdopodobnie tylko jedną z wielu wersji wydarzenia, tylko podsycała uwagę.

Niestety druga połowa odcinka nie jest już tak dobra jak jego początek – produkcja traci tempo w momencie, w którym wychodzimy z pokoju przesłuchań i zaczynamy śledzić poczynania innych, początkowo nie zasygnalizowanych nam bohaterów. Zakładałam, że siłą napędową serialu będą właśnie rozmowy w czterech ścianach i retrospekcje, tymczasem – nie wiedzieć czemu – w dalszej części fabuły epizodu kamera skupia się na ojcu podejrzanego, który chadza po pustym domu, jeździ po mieście czy zatrudnia dziewczynę do zmywania krwi swojej żony ze ścian. Robi się z tego przeciętny serial jakich wiele, produkcja wielowątkowa i rozgrywająca się w wielu różnych miejscach i w różnym czasie – trochę wybiło mnie to z rytmu i w pewnym momencie poczułam się zwyczajnie zdezorientowana. Warto wspomnieć, że tutaj do fabuły wprowadza sama czołówka, która jest teledyskowym skrótem zabójstwa kobiety – w toku wydarzeń nie obserwujemy tego jeszcze raz, w czasie autentycznym, a jedynie wracamy do zabójstwa jak do wspomnienia, wyłącznie z perspektywy chłopaka. Oczekiwałam, że serial będzie po prostu „przesłuchaniem”, więc ta druga połowa wydaje mi się po prostu nie pasować do całości.

Jeżeli chodzi o realizację - jest naprawdę dobrze. Wspomniany już montaż i retrospekcje sprawiają, że na ekranie dużo się dzieje, a cała akcja wciąga i angażuje emocjonalnie. Zimna sala przesłuchań została skontrastowana z pełnymi słońca i muzyki flashbackami, mającymi wprowadzić nas w całą tragedię, co tworzy fajną równowagę w odbiorze całej historii. Na pochwałę zasługują także sami aktorzy, którzy spisują się na piątkę - doceniam zwłaszcza rolę Gallnera, serialowego Erica. Wyraźne osadzenie akcji w sprawie morderstwa, gra aktorska na najwyższym poziomie, dobre zdjęcia i nieprzeciętny montaż – wszystko to buduje obraz intrygujący i wciągający, taki, na który dobrze się patrzy.

Interrogation to serial z potencjałem i to rzeczywiście czuć już od pierwszych minut pilotowego odcinka. Jednak późniejsza niekonsekwencja fabularna, w wyniku której ni stąd, ni zowąd zaczynamy śledzić trzecioplanowe postaci, trochę wybija z rytmu. Mam jednak nadzieję, że to jednorazowy zgrzyt, bo produkcji zdecydowanie bardziej byłoby do twarzy, gdyby wszystko rozgrywało się właśnie w pokoju przesłuchań. Jeszcze przed premierą zapowiadano, iż odcinki serialu będzie można oglądać w dowolnej kolejności i tylko finał będzie podsumowaniem - na razie jednak nie czuję tego, że dano nam wolną rękę, na co wpływ również może mieć wspomniana linearna druga połowa epizodu, wymuszająca poniekąd śledzenie fabuły od A do Z. Trudno mi ocenić, w którym kierunku pójdą twórcy i co się z tego dalej rozwinie – niemniej jednak sama historia jest na tyle ciekawa, że po prostu chce się ją śledzić. Jest dobrze, ale czuję, że może być lepiej. 6.5/10.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV