Koło czasu: sezon 3, odcinek 5 – recenzja
Poprzedni odcinek serialu Koło czasu przyniósł przełomowe wydarzenia. Najnowszy epizod jest spokojniejszy, ale i tak nie brak w nim emocjonujących momentów, które popychają każdy z wątków w ciekawym kierunku. Oceniam ze spoilerami!
Poprzedni odcinek serialu Koło czasu przyniósł przełomowe wydarzenia. Najnowszy epizod jest spokojniejszy, ale i tak nie brak w nim emocjonujących momentów, które popychają każdy z wątków w ciekawym kierunku. Oceniam ze spoilerami!

Koło czasu w poprzednim odcinku całkowicie skupiło się na wątku Randa. Teraz serial wraca do swojej standardowej narracji, w której skacze między wątkami poszczególnych grup postaci. Nie spowalnia to jednak akcji, ponieważ u każdego dzieje się coś znaczącego. W Białej Wieży wyjaśniło się, czy Elaida należy do Czarnego Ajah. Dobrze, że rozwiązano już tę kwestię oraz wyjawiono, że bohaterka nie stoi po stronie Czarnego, ponieważ byłoby to aż zbyt oczywiste. Jednocześnie prowadzi ona własną grę, która ma osłabić Siuan i podporządkować Randa Wieży. Dobrze się ogląda tę polityczną rozgrywkę, której stawką jest los Smoka Odrodzonego. Realistycznie pokazano, że pojawienie się wybrańca wzbudza bardzo różne reakcje i działania ludzi.
W nowym odcinku Koła czasu wracamy również do drużyny płynącej do Tanchico. Między Nynaeve, Elayne, Matem i Min wytworzyła się ciekawa dynamika. Zaczynają tworzyć zgraną ekipę. Bardzo interesująca jest również przepowiadana śmierć Mata. Coraz bardziej wszystko wskazuje na to, że jest ona nieunikniona. Podobało mi się także wprowadzenie nowego rodzaju Przenoszących, które nie są związane z Wieżą i praktykują przenoszenie Jedynej Mocy na swój sposób. Pogłębia to świat i pokazuje kolejny raz, że Biała Wieża nie ma monopolu na wiedzę i umiejętności.
Dużo emocji dostarcza atak na Białe Płaszcze w Dwóch Rzekach. Perrin zaczyna dojrzewać do roli przywódcy, gdy prowadzi drużynę, by odbić rodzinę Mata. Matka tego ostatniego zginęła za to, że przenosiła, ale wszystko wskazuje na to, że to jedna z sióstr Mata dysponuje tą umiejętnością. Twórcy budują tu fundamenty pod przyszły bunt mieszkańców Dwóch Rzek przeciwko Białym Płaszczom. Rozwoju doczekuje się także relacja Allany i Maksima, w której nastąpił kryzys. Czekam na zapowiadany już w zwiastunach bunt Dwóch Rzek, ponieważ jest tu duży potencjał.
Z konsekwencjami wydarzeń w Rhuidean mierzą się Rand, Moiraine i Egwene. Moiraine zyskuje nowy, bardziej ludzki wymiar po dowiedzeniu się, że sukces Randa będzie możliwy tylko wtedy, gdy ona zginie. Dotąd widzieliśmy ją jako potężną Przenoszącą, a teraz ujrzeliśmy po prostu kobietę, która boi się śmierci. Dobrze w tej roli spisuje się Rosamund Pike, która ma szansę pokazać swój talent aktorski. Znacząca jest również scena rozmowy Moiraine z Siuan. Możliwe, że ta druga zrozumie, że Biała Wieża, by przetrwać, musi podążyć za Randem, a nie go sobie podporządkować. To tym bardziej postawi Siuan w konflikcie z Elaidą. Ciekawie rozwija się Egwene. Jej umiejętność wędrowania w snach dużo zmienia, a także usamodzielnia tę postać, bo w tym sezonie robiła ona dotąd raczej za „dziewczynę głównego bohatera”. Sam Rand również wkroczył na nową ścieżkę po próbie w Rhuidean. Uczy się kultury Aielów, jednak najważniejsze jest to, że nadal nie potrafi uwolnić się od relacji z Lanfear. Finałowa scena, w której Egwene odkrywa prawdę, zapowiada silny konflikt między nią a Randem.
Opowieść w najnowszym odcinku nieco zwalnia i stawia na rozwój postaci. Daje to dobre efekty, ponieważ budowane są fundamenty pod zbliżający się finał – zostały nam już tylko trzy odcinki. Widać, że twórcy wiedzą, dokąd zmierzają. Rośnie we mnie nadzieja na dobre rozwiązanie sezonu. Koło czasu w końcu znalazło właściwą dla siebie formułę.
Poznaj recenzenta
Adam Luft


naEKRANIE Poleca
ReklamaKalendarz premier seriali
Zobacz wszystkie premieryDzisiaj urodziny obchodzą
ur. 1969, kończy 56 lat
ur. 1982, kończy 43 lat
ur. 1958, kończy 67 lat
ur. 1978, kończy 47 lat
ur. 1961, kończy 64 lat

