Menu

Recenzja epizodu: Episode XCVI (Samuraj Jack)

UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!
Ocena recenzenta:8/10

Samuraj Jack: sezon 5, odcinek 5 – recenzja

Samuraj Jack w żadnym momencie nie traci ze swojego impetu. Kolejny odcinek, nad którym można się zachwycać.

Kto by pomyślał, że z Jacka i Ashi będzie tak przyjemny duet. Każda ich wspólna scena w momencie, gdzie Ashi jest nadal nieufna, ale ciekawa i chętna poznania prawdy może się podobać. Jest momentami luźno, ciekawie i nawet zabawnie. Tworzy się w tym miejscu ciekawa relacja przypominająca ojca z córką. Z każdym odcinkiem dobrze się rozwija, a wiele subtelnych momentów zaczyna procentować.

Dobrze wypada też pokazanie Ashi prawdy o działalności Aku. Mocne, dosadne, emocjonujące i dojrzałe. Każdy kolejny etap jest sugestywny, wiarygodne i czuć, jak w Ashi następuje zmiana. Zwłaszcza w tej scenie, gdy widzimy wesołą wioskę niewinnych postaci i potwornego zbira, który ma ją „oczyścić”. Najlepsze jednak jest w momencie, gdy Ashi pyta, co z tym zrobią. Ten brak wiary Jacka jest zaskakujący, ale jednocześnie zrozumiały i przekonujący. W końcu widzieliśmy, jak długo walczył bez żadnego efektu. To wypaliło go, zniszczyło w nim wiarę i nadzieję. Ten moment, gdy podejmuje decyzję o walce o dzieci jest jakby ostatnim zrywem. Bardzo ryzykownym.

Video Thumbnail
Samurai Jack - XCVI (Promo)

Zabieg z dziećmi zmienionymi w krwiożercze potwory jest kolejnym dowodem na to, jak Tartakovsky czuje się tę historię. Wie, że jest to punkt kulminacyjny dla Jacka. Albo wygra, uratuje i odbuduje się wewnętrznie albo podda się. Dlatego gdy Jack myśli, że wszystko dzieciaki zginęły, coś w nim pęka. Ostatecznie jego zwątpienie wygrało i poddaje się. Ucieka, rezygnuje z tego, co wciąż go trapi. Ten moment, gdy w końcu idzie razem z tajemniczym demonem jest niezwykle klimatyczny, ale zarazem symboliczny. Czyżby to był personifikacja jego wewnętrzne zwątpienia, które nie chce walczyć z Aku? Po drugiej stronie jest Ashi, w której jest ogień do walki z Aku i jego poplecznikami. Czuć to w momencie, gdy siłą woli uwalnia się i pierze przeciwnika. Notabene ciekawa postać torturującego zbira.

Tartakovsky ma niezwykłe podejście do epickości scen akcji. Początek odcinka z atakiem ogromnej armii na znudzonego Aku jest tego idealnym dowodem. Klimat wylewa się z ekranu strumieniami i aż chciałoby się coś więcej, niż tylko proste przejechanie się Aku po rzeszach nieprzyjaciół. To jednak też jest nieprzypadkowe w tym odcinku. W momencie zwątpienia Jacka poznajemy informacje o tym, jak on inspiruje do walki. Cel fabularny jest wyraźny, ale trudno powiedzieć, w jakim kierunku to się potoczy.

I to jest piękne, w serialu Samuraj Jack twórca opowiada dojrzałą, poważną, czasem mroczną, czasem zabawną historię w sposób fenomenalny. Każdy odcinek jest wyjątkowy, ważny, a wydarzenia pokazane są tak, że chce się tylko więcej.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe
Przejdź do komentarzy (0)
Komentarze