„Teen Wolf” – sezon 5, odcinek 6 – recenzja

Najnowszy odcinek serialu "Teen Wolf” rozpoczyna się tak, jak najlepsze odcinki - bez wyjaśnień, bez wprowadzania i od razu w sam środek rozpędzonej akcji.

Ocena recenzenta:
7/10

Najnowszy odcinek serialu "Teen Wolf” rozpoczyna się tak, jak najlepsze odcinki - bez wyjaśnień, bez wprowadzania i od razu w sam środek rozpędzonej akcji.

Michał Kaczoń
Michał Kaczoń

Powyższe rozwiązanie (tzw. cold open) zawsze świetnie sprawdza się na ekranie, od początku budując wysoki poziom odcinka. Tym razem wstęp z Malią walczącą z Dread Doctorem stanowi też klamrę całego epizodu, sprawiając, że na ciąg dalszy potyczki w szpitalu przyjdzie nam poczekać kolejny tydzień. Sprytne zagranie.

Teen Wolf” od dawna umiejętnie korzysta ze stylistyki horroru i thrillera. W tym odcinku twórcy poszli o krok dalej i zaoferowali widzom panoramiczny kinowy obraz. Dzięki niemu wszystkie sekwencje #PotwornychWspomnień (luźne tłumaczenie oryginalnych #FreakyFlashback) nabrały pewnego rodzaju elegancji i tym mocniej oddziaływały na widza. Sprawiły też, że jeszcze łatwiej wyobrazić sobie, że produkcja MTV mogłaby zawitać kiedyś na wielkim ekranie. Jej poziom nie odstaje bowiem w niczym od thrillerów czy horrorów, które możemy obecnie oglądać w kinach. Sądzę więc, że filmowa wersja produkcji spokojnie znalazłaby swoją widownię.

Piąty sezon bardzo zgrabnie żongluje też głównymi wątkami, umiejętnie je ze sobą przeplatając. Wprowadzenie Dread Doctorów - z ich specyficzną mocą przypominania bohaterom ich najbardziej wypartych, traumatycznych wspomnień - sprawiło, że najnowsza seria w ciekawy sposób wprowadza demony przeszłości.

Szczególnie interesująco wygląda to w #PotwornymWspomnieniu Stilesa, w którym chyba po raz pierwszy możemy na ekranie oglądać Mamę Stilinską. Ba, poznajemy nawet jej imię - Claudia Stilinski. Fakt, iż pada ono z ekranu, przypomina widzom, że mimo 66 odcinków serialu, jak dotąd wciąż nie poznaliśmy prawdziwego imienia Stilesa. Ciekawe czy twórcy czekają z jego wyjawieniem do ostatniego odcinka produkcji, korzystając z rozwiązania zastosowanego przed laty przez „Sex and the City”, które w niemalże ostatnim kadrze pokazało imię Mr. Biga. A może imię ulubionego bohatera publiczności celowo ma pozostać jedną z największych zagadek produkcji?

Sekwencje z Mamą Stilinski w wyrazisty sposób unaoczniają chorobę kobiety, o której wiele dotąd słyszeliśmy. Rozwinięcie tego wątku, wraz z kolejnymi upiornymi wizjami, może być strzałem w dziesiątkę najnowszego sezonu. Zwłaszcza, że rodzicielskie traumy przeszłości to także powtarzający się wątek w innych wizjach bohaterów. Zarówno Malia, jak i Lydia dostały akces do nieprzyjemnych wspomnień, zaostrzając apetyt widzów na dalsze rozwinięcie tych historii.

Warto pochylić się także nad muzyczną stroną odcinka. Serial zawsze umiejętnie wplatał do akcji świetną imprezową muzykę. Nie inaczej jest tym razem. Seria energetycznych kawałków w segmencie #HaydenVsLiam, na czele z „Freaks” Timmy Trumpet i Savage, stanowi świety zestaw wakacyjnych hitów, które doskonale sprawdzą się na każdej imprezie. MTV, mimo prawie całkowitego zaprzestania pokazywania teledysków, nadal umiejętnie promuje ciekawą muzykę na swojej antenie. #GoodJob.

Historia zarysowana w najnowszym sezonie „Teen Wolf” rozwija się w ciekawy sposób, umiejętnie budując zainteresowanie widza na przyszłe wydarzenia. Miło widzieć, że serial, mimo pięciu sezonów trwania, nie stracił jeszcze swojego pazura i mimo pewnych potknięć po drodze, wciąż jest wyśmienitą, niezobowiązującą letnią rozrywką, której nie trzeba się wstydzić.

Required Reading

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV