Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
8/10

Nie z tego świata: sezon 13, odcinek 4 – recenzja

Doceniam, kiedy na początku Nie z tego świata pojawiają się małe etiudy o zbrodni, drapieżniku i ofierze i to w najlepszym horrowym stylu.
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Na wejściu do Big empty ginie mąż opłakujący zmarłą żonę, który powolutku wydobywał się z żałoby, co wyraźnie nie spodobało się… owej zmarłej żonie. Podobnie jak badający sprawę Winchesterowie (z Jackiem u boku) zastanawialibyśmy się, czy to duch, czy zombie, gdyby nie czołówka, która wszystko wyjawiła. Zdecydowanie Sam i Dean powinni oglądać czołówki kolejnych odcinków – byliby o wiele mniej zaskoczeni.

Tym razem za namową Sama łowcy zabierają ze sobą Jacka (Alex Calvert), który bardzo się stara i próbuje naśladować wszystko, co robią, ale przeważnie wygląda na mocno skonfundowanego, w czym przypomina Castiela z piątego sezonu, acz jest w tym zbiciu z tropu znacznie słodszy. Za to wykazuje niezły gust w oglądaniu seriali, wybierając „Wojny klonów” i woląc Ashokę od Anakina – ku pewnej uldze Sama.
W Big empty – nareszcie, proszę Szanownych Państwa, i Dean zaczyna z wolna przekonywać się do młodziutkiego nefilima i chociaż początki są trudne, a Dean miejscami zachowuje się jak John Winchester podczas musztry (i co gorsza – nie widzi w tym nic złego), pod koniec odcinka zaczyna przemawiać ludzkim głosem. Ba, nawet przeprasza za bycie palantem, co prawda nie Jacka, a młodszego brata, w najlepszym stylu powracając do starych, dobrych rozmów braterskich i mając nadzieję, że młodszy Winchester będzie miał wiarę za nich obu.
Czy pomogła w tym przymusowa sesja u terapeutki podejrzewanej o mordowanie swoich pacjentów? Być może. Wybuch Sama, wytykającego Deanowi, że i tak miał o wiele lepszy kontakt z Mary niż on, widoczne zastraszenie Jacka i prawdziwe, choć obcesowe słowa psychoterapeutki nie przeszły bez echa.

Psychoterapeutki, która w istocie – co Winchesterowie w międzyczasie odkryli, okazała się zmiennokształtną, ale nie krzywdzącą ludzi, lecz próbującą im pomagać. Był to chyba pierwszy zmiennokształtny, którego Winchesterowie nie zabili, kierując się przede wszystkim rozumem i sercem, a nie pochopnym „najpierw strzelaj, później pytaj”, co im się chwali. Aż człowiekowi lżej na sercu, że nasi łowcy nie mają już na ogonie Mr Ketcha z brytyjskich Ludzi Pisma, który w sezonie 12 „dokańczał” za nich sprawy. Choć oczywiście w Big empty nie zabrakło innego potwora, z którym można było walczyć i… przegra, gdyby nie Jack i jego moce.

Zmiennokształtna psychoterapeutkę zagrała Camille Thibodeaux, która grała już wcześniej w Nie z tego świata jako zamordowane medium w odcinku The Mentalist. W ogóle w Big empty mieliśmy wiele powrotów aktorów epizodycznych: Matt Hamilton grający Wesa Bailey’a (zabitego męża z początku odcinka) grał szeryfa Pata w Sharp Teeth, Kayla Deorksen, grająca jego żonę, pojawiła się jako dziewczyna z gry w „The Real Ghostbusters”, Janet Glassford – sąsiadka podlewająca kwiaty była bibliotekarką w The Girl Next Door, a John Emmet Tracy, czyli Tom (miły asystent Mii z pięcioma kotami, podejrzewany o bycie zmiennokształtnym) odgrywał Merkurego w Hammer of the Gods.

Na osobną uwagę zasługuje przepiękna scena odcinka, podczas której Jack Kelly mógł porozmawiać z „mamą”, w którą wcieliła się zmiennokształtna terapeutka, i usłyszeć, że nie natura i urodzenie są najważniejsze, a to, jak postępujemy. Jakby to powiedział Forrest Gump – poznasz głupiego po czynach jego (i nie tylko głupoty to dotyczy). To właśnie powinien usłyszeć Jack, jak i pochwałę z ust Deana, która padła pod koniec odcinka i wywołała na jego ustach słodki uśmiech.

Z kolei dla zwolenników gore mieliśmy okropną scenę ściągania z twarzoczaszki zakrwawionej twarzy Deana i ochłapy po zmianie skóry w wannie terapeutki, co jasno przypomniało, że zmiennokształtni nie zmieniają się w sposób łatwy i bezbolesny, w przeciwieństwie do wpadki w niesławnym odcinku Bloodlines, który miał być wstępem do spin-offa Nie z tego świata.

Na koniec należy podkreślić, że w Big empty naprawdę świetnie wypadła tytułowa Pustka, a ściślej mówiąc, konfrontacja przebudzonego Castiela z istotą z Pustki, bardzo wkurzoną, że też się przebudziła i to pod postacią anioła. „Brytyjski” akcent Istoty rozkładał na łopatki i trzeba przyznać, że tym razem Misha Collins przeszedł samego siebie, grając zupełnie inaczej niż zwykle, pomysłowo i z przekonaniem. Nie wiemy, czy budząc się wśród jeżyn i grzejąc w promieniach słonecznych, nadal jest tym Castielem, którego znaliśmy, ale… wkrótce się przekonamy.

Źródło: zdjęcie główne: Jack Rowand/The CW
 

 

The Big Empty

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
-

MCU – co po Avengers: Endgame?…

Chcemy przedstawić Wam listę wszystkich powstających filmów MCU, które miałyby ukazać się po Avengers: Endgame.

Adam Siennica
-

Bumblebee – recenzje w końcu w…

Bumblebee to pierwszy kinowy film z serii Transformers, za kamerą którego nie stoi Michael Bay.…

Adam Siennica
-

Godzilla 2: Król potworów – pełny…

Godzilla 2: Król Potworów to kontynuacja filmu z 2014 roku. Za kamerą stanął Mike Dougherty,…

Tymoteusz Wronka
-

Najlepsze komiksy 2018 roku [lista aktualizowana]

Wybieramy najlepsze naszym zdaniem komiksy 2018 roku. Lista będzie regularnie aktualizowana o pozycje, które przypadną…

Piotr Piskozub
-

Avengers: Endgame – promocja à la…

Pojawiła się już pierwsza prognoza dotycząca wpływów w box office przyszłorocznej odsłony MCU, Avengers: Endgame.

Dawid Muszyński
-

Mowgli: Legenda dżungli – recenzja filmu

Opowieść o chłopcu wychowanym przez watahę wilków w dżungli zna chyba każde dziecko. Duża w…

Ocena recenzenta:
6

Co o tym sądzisz?