Towarzysz - recenzja filmu
Data premiery w Polsce: 31 stycznia 2025Miała to być kameralna wersja Ja, Robot z elementami romansu. Miała to być kolejna wersja tego, jak bardzo AI zagraża ludzkości. Można było się spodziewać sztampowego scenariusza i przewidywalnych bohaterów. Wyszło zupełnie inaczej. Towarzysz to film naprawdę godny polecenia.
Miała to być kameralna wersja Ja, Robot z elementami romansu. Miała to być kolejna wersja tego, jak bardzo AI zagraża ludzkości. Można było się spodziewać sztampowego scenariusza i przewidywalnych bohaterów. Wyszło zupełnie inaczej. Towarzysz to film naprawdę godny polecenia.

Sztuczna inteligencja kreowana jest na jedno z największych zagrożeń dla gatunku ludzkiego. Temat bystrych robotów rozbudza wyobraźnię. Bunt maszyn to coś, czego się obawiamy, a jednocześnie robimy wszystko, żeby ten proces przyśpieszyć. Chyba wszyscy kojarzą Matrixa czy Terminatora. Te filmy opierają się na jednej podstawowej kwestii: ludzie są dobrzy, a maszyny złe. Tak było, tak jest i tak będzie. W wielkiej wojnie technologii i człowieczeństwa nasz gatunek stoi po stronie prawdy.
A jak jest z Towarzyszem? Tu sytuacja jest bardziej zniuansowana, ponieważ z poziomu wojny totalnej przechodzimy do specyfiki związku dwóch „osób”. Na początek Drew Hancock, twórca filmu, serwuje widzowi dość klasyczny i nieco oklepany zabieg – w prologu umieszcza spojler dotyczący zakończenia. Odważna decyzja, ale absolutnie się obroniła. Pokazała bowiem obraz dość jednostronny i negatywnie nastawiła widza do bohaterki granej przez Sophie Thatcher. Utwierdziła stereotyp, którego widz oczekiwał, by potem co najmniej kilka razy wywrócić wszystko do góry nogami.
Wielką siłą tego filmu są małe plot twisty. Zwroty akcji zdarzają się w Towarzyszu nader często. I choć już w połowie seansu mocno zarysowuje się nam, kto będzie antagonistą, a kto protagonistą, to jednak reżyser ma więcej asów w rękawie.
Kolejny plus to mocno podbijana warstwa emocjonalna. Pod płaszczykiem opowieści o sztucznej inteligencji i robotach kryje się osąd dotyczący samotności, egoizmu, konsumpcjonizmu i emocjonalnej biedy. To dość poważna satyra dzisiejszych związków i budowania relacji z innymi osobami.
Wspomniana wyżej Sophie Thatcher zasługuje na brawa. Mało znana do tej pory aktorka dała prawdziwy popis. Przeważnie musiała okazywać emocje z pewną dozą robotyzmu, na chłodno. Tak jakby nie przychodziło jej to naturalnie, a było czymś wyuczonym – np. zimny uśmiech imitował radość. Robi to piorunujące wrażenie. Po przeciwnej stronie znajduje się Jack Quaid, któremu niezwykle trudno będzie pozbyć się łatki Hugh z The Boys. Jego rola w tym filmie jest o wiele łatwiejsza niż ta odgrywana przez Thatcher, niemniej aktor nie potrafił przekonać mnie do swoich intencji. Był w swoim zachowaniu bardziej sztuczny niż robot do towarzystwa. Quaid zagrał do bólu prosto, po linii najmniejszego oporu, nie dołożył nic ekstra poza suchą interpretacją scenariusza.
Problemem jest także tempo w drugiej połowie filmu. Wydarzeń jest jakby zbyt wiele. Hancock wrzuca tutaj wszystko, co możliwe, ale niekoniecznie potrzebne. Z solidnego thrillera psychologicznego robi się zabawa w berka. Ciągle zawiązują się nowe sojusze i ktoś kogoś zdradza. Nie można za tym nadążyć. Warstwa emocjonalna przestaje już odgrywać większą rolę; liczy się akcja, nawalanka i rzeczywiste starcie z morderczymi robotami.
Mimo wszystko przy skromnym jak na amerykańskie standardy budżecie (10 milionów dolarów) udało się stworzyć naprawdę solidną, nieoczywistą produkcję, która pokazuje świeże podejście do tematu sztucznej inteligencji i jej wykorzystania przez człowieka. W zasadzie w prawie żadnym momencie trwania tego filmu nie można było przewidzieć, co się wydarzy, jak to wszystko się zakończy (poza tym, co zdradził prolog) i co z czego wyniknie. Dodatkowo z Towarzysza można wyciągnąć kilka naprawdę mądrych wniosków i spojrzeć z dystansu na ludzką chciwość, ignorowanie uczuć innych oraz na to, czego dzisiejsi ludzie oczekują od swoich partnerów.
Naprawdę warto obejrzeć ten film. Mimo kilku wad ma on do zaoferowania naprawdę ciekawą i mądrą rozrywkę, a także kilka niespodziewanych wątków. Warto także śledzić dalszą karierę Sophie Thatcher, która wynosi Towarzysza na wyższy poziom.
Poznaj recenzenta
Jakub Jabłoński


naEKRANIE Poleca
ReklamaKalendarz premier seriali
Zobacz wszystkie premieryDzisiaj urodziny obchodzą
ur. 1969, kończy 56 lat
ur. 1982, kończy 43 lat
ur. 1958, kończy 67 lat
ur. 1978, kończy 47 lat
ur. 1961, kończy 64 lat

