Skywalker. Odrodzenie - jak kręcono sceny z udziałem Lei

Ekipa odpowiedzialna za produkcję filmu Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie opowiedziała, w jaki sposób zrealizowano sceny z udziałem zmarłej Carrie Fisher.

Ekipa odpowiedzialna za produkcję filmu Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie opowiedziała, w jaki sposób zrealizowano sceny z udziałem zmarłej Carrie Fisher.

Choć Carrie Fisher zmarła kilka miesięcy po nakręceniu Ostatniego Jedi i na długo przed kinowym debiutem tej produkcji, możemy oglądać ją także w filmie Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie. Zespół J.J. Abrams wyjaśnił na łamach magazynu Vanity Fair, jak przebiegał proces realizowania scen z udziałem Lei Organy na potrzeby najnowszej części Gwiezdnych wojen.

Abrams wiedział, że zwieńczenie przeszło czterdziestoletniej sagi nie może obyć się bez Lei Organy. Dlatego zanim przystąpiono do pracy nad scenariuszem, poproszono brata Carrie Fisher oraz jej córkę, aby zezwolili na wykorzystanie wizerunku aktorki w kolejnym filmie z tego uniwersum. Dopiero kiedy ekipa otrzymała zielone światło, przystąpiono do realizacji przedsięwzięcia.

Pomysł przeprowadzenia castingu do roli nowe Lei odrzucono w przedbiegach, podobnie jak odtworzenie aktorki wyłącznie za pośrednictwem cyfrowych modeli. Zespół Abramsa postanowił wykorzystać ujęcia  z Carrie Fisher, których nie wykorzystano w finalnej wersji Przebudzenia mocy. Po zapoznaniu się z materiałem źródłowym stwierdzono, że zespół dysponuje wystarczającą ilością ujęć, aby na ich podstawie zbudować rolę Lei w Skywalker. Odrodzenie.

Byliśmy w stanie znaleźć momenty, które zdawały idealnie pasować do sytuacji, w których była w Przebudzeniu mocy, ale miały wciąż wiele wspólnego z jej rolą w Skywalker. Odrodzenie. Wciąż była liderem rebeliantów, wciąż na jej ramionach ciążyła ogromna odpowiedzialność, wciąż ciążyło na niej brzemię tego, co stało się z jej synem[...]. Staraliśmy się, aby odtworzone sceny były jak najwierniejsze intencjom Carrie - powiedział Chris Terrio.

Aby jednak wpasować stare ujęcia w nową sytuację, z którą musiała zmierzyć się Leia, należało poddać materiał poważnej obróbce graficznej. Roger Guyett, który odpowiadał za efekty specjalne, postawił sobie za cel zmodyfikowanie kadrów w taki sposób, aby widz był przekonany, że patrzy na żywą osobę, która uczestniczyła w tej produkcji a nie na cyfrowy model. Przetworzono ubranie, włosy i otoczenie wokół aktorki, ale graficy nie ingerowali w twarz Carrie Fisher. Dzięki temu udało się oddać emocje, które wybrzmiały na planie.

Materiały z Przebudzenia mocy stanowiły punkt wyjścia. To w oparciu o nie scenarzyści i eksperci od efektów specjalnych planowali sceny z Leią do nowego filmu. Stanowiły one matrycę, do której doklejono pozostałych aktorów oraz scenografię. Na potrzeby tego arcytrudnego przedsięwzięcia stworzono nawet cyfrową wersję ciała aktorki, aby ułatwić grafikom wprowadzenie zmian w ubiorze czy fryzurze w procesie postprodukcji. Ekipa grała każdą scenę tak długo, aż finalny materiał nie komponował się idealnie z archiwalnymi ujęciami.

Nakręcenie ujęć z Leią na potrzeby filmu Gwiezdne Wojny: Skywalker. Odrodzenie wymagało zatem nagrania części starych scen jeszcze raz, przy dogłębnym przeanalizowaniu oświetlenia i kadrów z Przebudzenia mocy, a następnie połączeniu obu ujęć. Tym sposobem udało się zaangażować zmarłą aktorkę do nowego filmu polegając na jej warsztacie oraz tym, jak interpretowała postać księżniczki Lei.

Źródło: Vanity Fair / Zdjęcie: Lucasfilm

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV