Przeczytaj w weekend
 

Advertisement  

 

Advertisement  

A imię jego Godzilla

Obok Jamesa Bonda to zdecydowanie najważniejszy, najdłuższy i najpopularniejszy cykl filmów na świecie. W sześćdziesiątą rocznicę pierwszego filmu na ekrany kin wkracza właśnie po dziesięcioletniej przerwie Król Potworów, Godzilla. Drugi film amerykański i trzydziesty w ogóle. Na kolana przed królem!

Obok Jamesa Bonda to zdecydowanie najważniejszy, najdłuższy i najpopularniejszy cykl filmów na świecie. W sześćdziesiątą rocznicę pierwszego filmu na ekrany kin wkracza właśnie po dziesięcioletniej przerwie Król Potworów, Godzilla. Drugi film amerykański i trzydziesty w ogóle. Na kolana przed królem!

Dawid Rydzek

Dawid Rydzek

Nie sądzę (choć oczywiście dobrze by było być w błędzie), aby wśród czytelników Hataka znalazł się ktoś, kto pamięta polską premierę kinową pierwszej Godzilla - król potworów, tej z 1954 r. Raczej skłaniam się ku myśli, że nas wszystkich nie było wtedy jeszcze na świecie. Co nie znaczy, że tej klasycznej, świetnej, oczywiście czarno-białej "Godzilli" nie można zobaczyć na dużym ekranie. Co jakiś czas pokazują ten film w warszawskim kinie Iluzjon. Seans z nieźle zachowanej starej kopii robi naprawdę wielkie wrażenie, a obok samego Króla Potworów urocze jest stare tłumaczenie z czasów poprzedniego ustroju. Prosty przykład: pan czyta gazetę i widać w niej wśród rządków japońskich liter zdjęcie kwartetu smyczkowego. Według polskiego tłumaczenia artykuł nosi tytuł "Wielki sukces radzieckich muzyków".

Ale miało być o Godzilli. No więc przybył, zniszczył, zginął. Ale film okazał się takim hitem, że nikt się nie przejmował tą puentą, więc Król rok później wrócił, by znowu niszczyć, walczyć z innym potworem (Anguirusem) i znowu zginąć. Gdy wrócił w trzecim filmie, wystawiono przeciwko niemu samego King Konga. A potem było jeszcze więcej i lepiej. W sumie w przeciągu dwudziestu jeden lat powstało piętnaście filmów, w których Godzilla musiał mierzyć się z potworami z kosmosu, wielkim robotem, ćmą, homarem czy bestią powstałą ze śmieci i ścieków. Zabawy było co niemiara. Większość z tych filmów trafiała do polskich kin i chyba z połowę z nich udało mi się zaliczyć w latach siedemdziesiątych. Jestem więc z pokolenia wychowanego na Godzilli na wielkim ekranie (na równi zresztą z jego najsłynniejszym konkurentem – wielkim żółwiem Gamerą, który w polskich kinach bronił świata w filmie "Superpotwór" będącym składanką z kilku japońskich produkcji z jego udziałem).

Piętnastofilmowy cykl z Godzillą (znany jako Showa) zakończył się w 1975 r. "Powrotem Mechagodzilli", po której twórcy zrobili sobie blisko dekadę przerwy. Gdy w 1984 r. wrócili do roboty, zdecydowali się zacząć od początku. Wymazali z pamięci wszystkie tamte fabuły, w których Godzilla stawał się coraz sympatyczniejszym obrońcą ludzkości przed rozmaitymi wielkimi zagrożeniami, i wrócili do źródeł – do opowieści o groźnym potworze, który najpierw niszczy, a potem... dalej niszczy. Powstało siedem kolejnych filmów (seria Heisei), po której prawa do Godzilli sprzedano Hollywood. Co było dalej, wszyscy chyba pamiętamy. Dalej był Roland Emmerich i coś, co w 1998 r. nosiło tytuł "Godzilla", owszem, ale trudno było tam znaleźć ducha czy literę oryginału.

Cóż było robić? Japońska wytwórnia Toho (w której powstały wszystkie oryginalne filmy z Godzillą) znowu wzięła się do roboty i w latach 1999-2004 nakręciła jeszcze sześć kolejnych filmów (co roku jeden) nazywanych serią Millenium albo Shinsei. W każdym kolejnym było coraz więcej potworów, z którymi Godzilla bądź walczył, bądź się kumplował aż do finałowego "Godzilla – Ostatnia wojna", w którym wystąpili chyba wszyscy z pięciu dekad serii (no może poza King Kongiem). To był wielki finał, podsumowanie i jazda bez trzymanki. Największy budżet i największa finansowa klapa – jakoś tak wyszło... Ale przynajmniej Godzilla za wysługę lat i dorobek życia dostał swoją gwiazdę w hollywoodzkiej Alei Gwiazd (nie mogłem się powstrzymać przed fotką).

No i właśnie minęła nam kolejna dekada bez Godzilli. I dobiegła końca. Miejmy nadzieję, że tym razem Hollywood odrobił lekcje i nowy film to początek kolejnej serii. Komu jak komu, ale Godzilli taka seria z pewnością się należy.


Godzilla w reżyserii Garetha Edwardsa trafi do polskich kin w piątek 16 maja. Sprawdź seans i zarezerwuj bilet w wybranym kinie.

 

 

Co o tym sądzisz?

Z dniem 15.05.2019 dokonamy migracji systemu komentarzy. Nowy system komentarzy pozwoli nam m.in. rozwinąć funkcje, których nie możemy uzyskać w Disqus, zwiększy bezpieczeństwo strony i przyspieszy czas jej ładowania. W związku z tym wymagana jest Państwa zgoda na przeniesienie Państwa komentarzy do nowego systemu i powiązania go z Państwa kontem w serwisie naEKRANIE.pl. Prosimy o zalogowanie się na wszystkie konta disqus, z których Państwo korzystacie i powiązanie ich z naszym serwisem. W przypadku braku udzielenia tejże zgody, Państwa komentarze w dniu uruchomienia nowego systemu komentarzy przejdą proces zmiany na anonimowe. Proszę kliknąć tutaj, aby wyrazić zgodę i powiązać to konto.

Jeżeli posiadasz oddzielne konto w serwisie disqus kliknij tutaj, aby je powiązać

UWAGA: Ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu uruchomienia systemu nowych komentarzy niezależnie od tego czy wykonasz powyższe instrukcje czy nie.

To okno zamknie się automatycznie za 60 sek. [X]
Advertisement
To okno zamknie się automatycznie za 10 sek. [X]
 

Advertisement
Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV