Repertuar kin Nowość Program TV

Wolfenstein II: The New Colossus (2017)

Śr. ocena 8

Znasz tę grę? Oceń!

0,0

Zgłoś błąd na stronie

Najnowsza recenzja redakcji

Wolfenstein II: The New Colossus jest niezaprzeczalnym dowodem na to, że gry singlowe mają się dobrze i oferują wiele.

Blazko wraca na stare śmieci. Tam, gdzie wszystko się zaczęło. Bohater cyklu Wolfenstein powraca na swą rodzinną ziemię, by wyzwolić Amerykę spod nazistowskiego jarzma. Robi to w swoim jedyny i unikatowym stylu – zabijając wszystko i wszystkich, których napotka na swojej drodze. To było do przewidzenia jeszcze przed premierą The New Colossus, ale czy sprawdza się w finalnym wydaniu?

Ocena końcowa

8/10

Oprawa audiowizulana

8/10

Fabuła

6/10

Gameplay

10/10

Terror-Billy

Zabawa z The New Colossus zaczyna się tam, gdzie skończyła się odsłona The New Order. Bohater podczas walki z Trupią Główką zostaje poważnie ranny. Jego dalsze losy dla gracza nie są znane. Poznajemy je dopiero w Nowym kolosie, który podejmuje wątki z poprzedniej gry. Twórcy postanowili wybrnąć z tej nieprzyjemnej sytuacji, jaką jest przedstawienie historii nowym graczom, ujawniając ją w formie przerywnika streszczającego fabułę. Pojawia się w nim decyzja kogo poświęcić, a kogo ocalić, którą William musiał podjąć w jednym z początkowych rozdziałów wydanej w 2014 roku gry.

Oprawa audiowizulana

8/10

Wydarzenia, które przeżywaliśmy w Wolfenstein: The New Order sprawiły, że William Joseph Blazkowicz zyskał niesamowitą popularność w środowiskach ruchu oporu. Natomiast dla nazistów stał się wrogiem numer 1. Celem, który trzeba zlikwidować za wszelką cenę. Zagrożeniem, które należy stłamsić w zarodku, zanim rozleje się na wszystkie ośrodki ruchu oporu i stanie się realnym problemem. Szkopy nadają mu ksywkę Terror-Billy.

Jedyna ocalała kluczowa nazistka z poprzedniej odsłony, Frau Engel, oszpecona przez działania Blazkowicza, postawiła sobie jeden cel w życiu – odszukanie i likwidacja Terror-Billy’ego. Sęk w tym, że od miesięcy nikt nie miał sygnału o dalszym losie Blazko. Nikt nie raportował jego obecności na okupowanych terenach. Nikt nie wiedział, co się z nim stało po wydarzeniach z The New Order.

W tym właśnie miejscu rozpoczyna się rozgrywka Wolfenstein II: The New Colossus. Poważnie ranny Blazko cudem unika śmierci, jednak jest tak pokiereszowany, że nie zostaje mu nic innego, jak wegetacja na łóżku. Wraz z rozwojem gry dowiadujemy się ile Blazko przeleżał plackiem, zanim nadszedł czas rozwałki.

Niepełnosprawny wojak szybko jednak wraca do formy. Co prawda na początku mizernie wygląda, poruszając się na wózku inwalidzkim, wzbudza żali i politowanie, ale organizm jeszcze pamięta jak się trzyma broń i co należy z nią zrobić, zwłaszcza w obliczu zagrożenia swoich najbliższych. Terror-Billy za sprawą nowoczesnej technologii szybko staje na nogi i pokazuje nazistom, gdzie ich miejsce w szeregu.

O, America!

Akcja gry szybko przenosi się z klaustrofobicznego U-bota, który stanowił bazę wypadową dla przyjaciół Blazko do Ameryki. Wielki kraj, z wielkimi tradycjami i burzliwą przeszłością, w niczym nie przypominał tego, którego bohater gry opuszczał, ruszając na wojnę. Obrazy w głowie Blazkowicza kłócą się z tym, co zobaczył, wracając do kraju. Zniszczony nuklearnym atakiem Nowy Jork czy olbrzymie getto w Nowym Orleanie to jedne z kilku lokacji, jakie zwiedzimy. Każda, do której Blazko trafia, budzi podziw gracza, ale jednocześnie przerażenie, kiedy do głosu dojdzie wyobraźnia, która podpowiada nam: „Tak mógł wyglądać świat, gdyby losy wojny potoczyły się inaczej”.

Nie tylko spowitą zniszczeniami Amerykę przyjdzie nam oglądać. Jedną z bardziej ciekawych lokalizacji jest Roswell, tętniące życiem miasteczko, które jest odzwierciedleniem obecnej Ameryki, tej w trendach multikulti, bardzo zróżnicowanej pod względem nie tylko narodowości, ale także przekonań i wiary.

Machine Games się postarało, budując miejsce akcji gry, a szkice koncepcyjne, które zaglądając pod każdy kamień i w każdy kąt, znajdziemy, pokazują, że był to przemyślany proces, który wyszedł grze na dobre.

Fabularnie jest tylko dobrze, aczkolwiek w mojej ocenie trochę brakuje do poziomu poprzedniej odsłony. Nie ma jakiś niespójności, ale przemierzając grę, towarzyszyło mi uczucie, że każda kolejna misja jest wypadkową poprzedzającej, bez większego wgłębiania się w scenariusz. Finał natomiast wygląda, jakby miał stanowić coś odrębnego, ale w ostatniej chwili zdecydowano się na dokooptowanie go do gry.

Fabuła

6/10

Giwera, albo dwie

Nieodzownym atrybutem bohatera serii jest jego zamiłowanie do wszystkiego, co nadaje się do zabicia nazistów. Tutaj nawet twórcy nie starają się tego ukryć, oddając w ręce gracza wymyślne pukawki, jak i te bardziej tradycyjne. Są też noże i toporki, którymi można rzucać, nie brakuje również granatów wszelakiej maści. Innymi słowy jest tu wszystko to, czego dusza zapragnie, a z każdej kolejnej broni strzela się jeszcze lepiej niż z poprzedniej. W dodatku każdą z nich możemy ulepszać poprzez modyfikacje. W tym celu musimy jednak wcześniej takową odnaleźć na mapie gry.

Rozgrywka naturalnie stoi na bardzo wysokim poziomie. Gra nastawiona jest przede wszystkim na dobrą zabawę, a naziści traktowani są tu jak mięso armatnie, które prowadzone jest na rzeź. Niespecjalnie grzeszą inteligencją, a ich siła polega na tym, że jest ich mnóstwo. Sama rozwałka wypada fenomenalnie, a całość okraszona jest sporą dawką humoru. Nie brakuje w grze sytuacji absurdalnych, ale spoglądamy na nie z przymrużeniem oka. No bo to Wolfenstein, no i dlatego, ponieważ to BJ Blazkowicz.

W tej odsłonie producenci serwują nam także wycieczkę w przeszłość, do czasów dzieciństwa Williama. W ten sposób dowiadujemy się nieco o jego przeszłości.

Gameplay

10/10

Wolfenstein II: The New Colossus z pewnością należy zaliczyć do jednej z najbardziej udanych gier tego roku. Bethesda jest na fali wznoszącej. Najpierw Prey, potem The Evil Within 2, a na zakończenie roku otrzymujemy małą perełkę w postaci FPS-a z jajem, który bawi na tyle dobrze, że zasługuje na swoje miejsce w kolekcji gier.

PLUSY:
+ wygląda i brzmi bardzo dobrze,
+ znakomity FPS,
+ dynamiczna akcja,
+ dostarcza sporo frajdy,
+ humor.

MINUSY:
– scenariusz lekko odstaje od reszty,
– kiepski finał opowieści.

Pokaż całą recenzję

Powiązane Artykuły

Paweł Krzystyniak
-

PGA 2018 – relacja. Jak wypadła kolejna edycja imprezy?

PGA 2018 to kolejna, czternasta już edycja tej imprezy. Jednocześnie też pierwsza, na której miałem…

naEKRANIE
-

Najlepsze gry 2017 roku [lista aktualizowana]

Wybieramy najlepsze gry 2017 roku. Oto produkcje, których jakości jesteśmy pewni, graliśmy w nie i…

Liczne rany kłute
weekend
1-

Po co Hitlerowi tyranozaur, czyli co popkultura mówi o nazistach

Pierwszy raz spotkałem Hitlera, kiedy miałem sześć lat. Wódz III Rzeszy zaatakował mnie w dwumetrowej,…

Co o tym sądzisz?

Z dniem 31.04.2019 dokonamy migracji systemu komentarzy. Nowy system komentarzy pozwoli nam m.in. rozwinąć funkcje, których nie możemy uzyskać w Disqus, zwiększy bezpieczeństwo strony i przyspieszy czas jej ładowania. W związku z tym wymagana jest Państwa zgoda na przeniesienie Państwa komentarzy do nowego systemu i powiązania go z Państwa kontem w serwisie naEKRANIE.pl. Prosimy o zalogowanie się na wszystkie konta disqus, z których Państwo korzystacie i powiązanie ich z naszym serwisem. W przypadku braku udzielenia tejże zgody, Państwa komentarze w dniu uruchomienia nowego systemu komentarzy przejdą proces zmiany na anonimowe. Proszę kliknąć tutaj, aby wyrazić zgodę i powiązać to konto.

Jeżeli posiadasz oddzielne konto w serwisie disqus kliknij tutaj, aby je powiązać

UWAGA: Ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu uruchomienia systemu nowych komentarzy niezależnie od tego czy wykonasz powyższe instrukcje czy nie.