Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
8/10

22 lipca – recenzja filmu

22 lipca to nowy film Netflixa od twórcy Ultimatum Bourne'a, opowiadający o zamachu Andersa Breivika i jego konsekwencjach. Oceniam.

22 lipca 2011 roku. W centrum Oslo, koło kancelarii premiera kraju, wybucha bomba umieszczona w wanie. Wydarzenie doprowadza do paniki i chaosu wśród mieszkańców. Jednak okazuje się, że to nie jedyny zamach tego dnia. Anders Breivik, prawicowy ekstremista, odpowiedzialny za podłożenie bomby, dostaje się na wyspę Utoya, gdzie na obozie przebywają młodzi ludzie związani z Partią Pracy. Terrorysta dokonuje rzezi, zabijając 69 osób. Policji udaje się zatrzymać zamachowca i rusza jego proces. Jedna z osób poszkodowanych w ataku, młody Viljar, musi poradzić sobie z traumą i zmierzyć się ze swoim oprawcą na sali sądowej.

Paul Greengrass, reżyser filmu, w najdrobniejszym stopniu stara się przepracować traumy ze swoimi bohaterami i to się mu w pełni udaje. Przy tym nie wchodzi w mocno patetyczne rejony i nie próbuje na siłę grać na naszych emocjach bólem poszczególnych postaci. Nie wmusza nam swojego punktu widzenia, daje możliwość swobodnej obserwacji zdarzeń i zagłębienia się w emocje towarzyszące poszczególnym bohaterom fabuły. Trauma nie staje się dla twórcy Kapitana Phillipsa materią, na której będzie budował swoją opowieść. Jest dla niego sferą, która zmusza do dyskusji, przedstawia w sposób wręcz analityczny nastroje społeczne i problemy, z jakimi musi się zmierzyć przedstawione na ekranie środowisko. Ból, rozpacz i poczucie straty stają się w pewnym momencie jednymi z głównych aktorów, którzy idą w parze z ludzkimi bohaterami historii. Te uczucia wyzierają z ekranu, stają się wręcz namacalne, jednak nie służą temu, aby grać na naszej psychice. Wręcz przeciwnie, tworzą pole do interpretacji tej brutalnej rzeczywistości, którą widzimy.

Mimo że trauma stanowi silny punkt w relacjach prowadzonych na ekranie, to paradoksalnie doskonale współgra  z siłą charakteru, która staje się mocnym aspektem opowieści. Te dwie mentalne strony, stanowią dla siebie interesujący kontrapunkt. Tworzą obraz swoistej walki bohaterów, nie z sytuacją, w której się znaleźli, ale z własnymi ograniczeniami i brakiem zrozumienia. Mamy zatem prawnika, który boryka się z nienawiścią społeczeństwa, dziewczyną z syndromem ocalałej i przede wszystkim Viljara starającego się być silnym w obliczu traumy, którą przeszedł. Z zapartym tchem można obserwować, jak poszczególni bohaterowie zmagają się z ciężkim losem. Nasze współczucie i wsparcie dla nich nie jest jednak wymuszone, kreuje się w sposób organiczny, wraz z tempem budowania narracji. A ta jest prowadzona powolnie i dokładnie, a Greengrass daje nam popis swoich umiejętności opowiadania historii. Jednak to nie znaczy, że w filmie nie będziemy świadkami momentów o wzmożonym napięciu. Mam tu na myśli choćby scenę masakry dokonanej na wyspie Utoya przez Breivika. W jej trakcie czujemy wręcz ten klaustrofobiczny lęk towarzyszący bohaterom i wraz z nimi wstrzymujemy oddech.

Produkcja utrzymuje swój bardzo dobry poziom również dzięki fantastycznym kreacjom aktorskim. Prym według mnie wiedzie Jonas Strand Gravli jako Viljar. Aktor doskonale oddaje rozpacz swojego bohatera wynikającą z ograniczenia, jakiego stał się beneficjentem. Jednak przy okazji świetnie wchodzi w te tony pełne siły charakteru i charyzmy tej postaci. Bardzo dobrze oddaje to finałowa scena zeznań Viljara w sądzie w obecności Andersa Breivika. Świetnie aktora wspiera Seda Witt w roli Lary. Młoda aktorka kreuje bardzo dobry drugi plan i jest dla głównego bohatera pewnego rodzaju opoką. Fantastycznie na ekranie prezentuje się również Jon Oigarden jako prawnik Geir Lippestad. Doświadczony aktor potrafi stonować emocje swojej postaci do minimum, prezentując zimny profesjonalizm obrońcy Breivika. Jednak z drugiej strony doskonale buduje emocjonalnie roztarganego bohatera, ukrytego pod maską sceptycyzmu. Nie należy zapominać o Andersie Danielsenie Lie, który sportretował na ekranie Breivika. Potrafił on oddać psychopatię złoczyńcy w najdrobniejszym szczególe za pomocą niuansów, tworząc przykład czystego zła.

22 lipca to bardzo dobry film, który nie stara się nam wpoić na siłę emocjonalnego stanu bohaterów,  a oferuje nam po prostu świetnie poprowadzoną historię z dobrze napisanymi postaciami. Greengrass w najwyższej formie.

Źródło: zdjęcie główne: Netflix
 

 

22 lipca

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
spoilery
-

Elseworlds – co przegapiliście w crossoverze…

Chcemy Wam przedstawić listę easter eggów, które zostały pokazane w tegorocznym crossoverze Arrowverse, Elseworlds.

Michalina Reda
-

The Mandalorian – oto główna obsada…

The Mandalorian to nowy serial ze świata Gwiezdnych Wojen. Dziś ogłoszono, kogo zobaczymy w obsadzie…

Adam Siennica
-

Kobiety mafii 2 – zwiastun nowego…

Kobiety mafii 2 to kontynuacja hitu Patryka Vegi, która opowiada o kobietach w świecie gangsterów.…

Michał Kujawiński
-

Kapitan Marvel – Carol gotowa do…

Do sieci trafiło nowe zdjęcie z filmu Kapitan Marvel. Widzimy na nim tytułową bohaterkę gotową…

Piotr Piskozub
-

Najlepszy film Gwiezdnych wojen? Ostatni Jedi…

W sieci pojawiła się galeria zakulisowych zdjęć z planu produkcji Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi.

Adam Siennica
-

Avengers: Endgame – podtytuł filmu MCU…

Wiele osób sądzi, że Endgame po raz pierwszy padło w filmie Avengers: Wojna bez granic.…

Co o tym sądzisz?