Mikołajek. Jak to się zaczęło - recenzja komiksu

Mikołajka – francuskiego chłopca zna chyba każdy. W jego historiach zaczytywały się pokolenia dzieci. Zabawne opowiadania stworzone przez Gościnnego i charakterystyczne rysunki Sempe na zawsze zachowały się w głowach młodych pokoleń. Jednak teraz po raz pierwszy możemy poznać genezę tej postaci.

Ocena recenzenta:
8/10

Mikołajka – francuskiego chłopca zna chyba każdy. W jego historiach zaczytywały się pokolenia dzieci. Zabawne opowiadania stworzone przez Gościnnego i charakterystyczne rysunki Sempe na zawsze zachowały się w głowach młodych pokoleń. Jednak teraz po raz pierwszy możemy poznać genezę tej postaci.

Anna Mitrowska
Anna Mitrowska

Mikołajek to młody chłopiec mieszkający we Francji wraz ze swoją mamą i tatą. Jak każde dziecko lubi bawić się z kolegami, niechętnie odrabia lekcje i często przyprawia swoich rodziców o zawrót głowy. Jego przygody znamy z opowiadań z książek, teraz – możemy poznać Mikołajka ze strony komiksowej. A także jego przyjaciół, którzy później zamienili się w Alcesta, Euzebiusza czy Ananiasza.

Cała książka to raczej cienka książeczka w formacie strony A4, choć bardzo ładnie udekorowana. Na każdej stronie można przeczytać jedną komiksową historyjkę z lewej strony, zaś z prawej – mamy wyciętą ramkę tego komiksu, zapisanego w oryginalnym języku francuskim. Wtedy również możemy porównać tłumaczenia, które – przynajmniej po tych paru ramkach – można stwierdzić, że opuszczają parę szczegółów. Czy istotnych – trudno stwierdzić, bez znajomości całego komiksu w oryginale. Nie zmienia to jednak faktu, że komiksy rozśmieszają, może nie do łez, ale powodują uśmiech czy radosne prychnięcia. To nie jest może poziom opowiadań, ale nadal to zabawne historyjki. Tyle, że nie do końca o Mikołaju.

Miejmy jasność – opowiadania są o dzieciach, w narracji Mikołajka. W komiksach jednak sam Mikołajek przybiera postać siły sprawczej, lecz nie do końca głównego bohatera. Przez całą serię komiksów miałam cały czas wrażenie, że to tak naprawdę oglądamy historię o rodzicach (zwłaszcza ojcu), którzy mają nieznośnego synka. Nie wiem czy wynikało to z tego, że Mikołajek pojawiał się na początku w gazetach dla dorosłych czy autorzy jeszcze niezbyt pewnie się czuli próbując ująć perspektywę dziecka. Nie przeszkadza to jednak, a jest jedynie następna ciekawostką ze świata Le Petit Nicolas.

Mikołajek. Jak to się zaczęło - okładkaŹródło: Znak

To co dla mnie osobiście było najważniejsze, to nie różniąca się zbytnio kreska od tej znanej z książek. Pamiętam zaskoczenie na widok różnych kresek w komiksach o Garfieldzie, dlatego cieszyłam się, że nie czułam tej różnicy tutaj. Komiksowi mama i tata Mikołajka wyglądają dokładnie tak samo jak książkowi mama i tata Mikołajka, taka sama jest sprawa z tytułowym bohaterem. A na kartach komiksu możemy spokojnie poznać przyszłego Alcesta, Euzebiusza czy Ananiasza.

Komiksy o Mikołajku to sympatyczny powrót do przeszłości o bardzo miłej oprawie. Wielbiciel Mikołajka może przeczytać krótkie biografie autorów czy poznać pierwowzór naszych bohaterów. Tylko właśnie – wielbiciel, dla którego ta ciekawostka jest warta zakupu. Dla reszty czytelników myślę, że wystarczy informacja, jak historia „Mikołajka” się rozpoczęła. A potem powrót do książek.

Źródło: fot. Znak

Mikołajek - Jak to się zaczęło

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV