For Those Who Don't Read Me - recenzja filmu [TOFIFEST 2019]

For Those Who Don't Read Me to kanadyjskie kino niezależne z Quebecu, które opowiada inspirowaną faktami historię życie poety Yvesa Boisverta.

Ocena recenzenta:
6/10

For Those Who Don't Read Me to kanadyjskie kino niezależne z Quebecu, które opowiada inspirowaną faktami historię życie poety Yvesa Boisverta.

Adam Siennica

Adam Siennica

Tagi:  tofifest 2019 

For Those Who Don’t Read Me to film trudny i tak samo skierowany do osób lubiących poezję, jak i tych, którzy nie mają o niej zielonego pojęcia. Życie poety to pasmo smutku, problemów i wyrażania ich w swojej twórczości. Reżyser niczego tutaj nie koloryzuje, pokazując człowieka trapionego różnymi demonami, który nie potrafi żyć w ustabilizowanym bycie. Jego wewnętrzny artysta buntuje się przeciwko temu wbrew logice i wszystkim faktom, więc bohater podejmuje szereg absurdalnych z naszej perspektywy decyzji sabotujących jego codzienność. Yves to postać, którą trudno zrozumieć i jeszcze trudniej mu sympatyzować, bo rani bliskich ludzi i nie widać tutaj oznak szczerej skruchy. Być może dusza artysta sprawia, że jest w nim tyle skrajności: czasem to przesycony emocjami i wrażliwością człowiek, czasem charyzmatyczny socjopata, który dąży do autodestrukcji. Film daje widzom możliwość wyrobienia sobie opinii o tym, jak wygląda poeta i czy jest to ciekawe.

Nie przeczę, że jest to rzecz świetnie zagrana i mająca swojej momenty; gdy trzeba, jest i zabawnie, i emocjonalnie. A jednak postać Yvesa zbyt często podejmuje wiele rzeczy wzbudzających antypatię do jego osoby, by można było śmiało interesować się jego perypetiami. Gdzieś w tym brakuje równowagi i nawet biorąc pod uwagę inspiracje faktami, całość staje się ciężko strawna. Nie ma jednostki, której moglibyśmy w jakimkolwiek stopniu kibicować, bo Yves nie wywołuje oczekiwanej reakcji, a jego delikatna przemiana w finałowym akcie nie daje  możliwości głębszego zrozumienia go jako jednostki potencjalnie wybitnej. 

Ten film działa ciekawiej jako studium poety lub ogólnie lokalnego artysty. Jest niezrozumiany i specyficzny; nie może żyć normalnie we własnym świecie, bo nie stać go nawet na podstawowe potrzeby. Można dostrzec w tym wiele ukrytych komentarzy o tym, jak rzeczywistość zabija w człowieku pasję bez względu na to, czym ona jest, bo sam Yves w pewnym momencie zaczyna pracę osoby nakładającej napisy do filmów (w tym też porno). Takie osoby nie mogą kultywować tego, co ich napędza, bo musza mieć za co żyć, a to, co pozwala im zarabiać, jednocześnie troszkę wewnętrznie ich zabija. Smutne, prawdziwe i pełne dziwnej sprzeczności, mającej wiele uniwersalnego charakteru. A całość pozwala też zrozumieć, dlaczego, biorąc pod uwagę te wszystkie czynniki, tacy artyści dalej tworzą. Jest to przedstawione w zgodzie z tytułem filmu, który właśnie przez ten aspekt nie jest skierowany tylko do wielbicieli poezji, ale też osób, które nie mają z nim styczności. Oferuje studium charakteru artysty w sposób czytelny i sprawny, choć bez szalu i emocjonalnej spektakularności.

For Those Who Don’t Read Me to solidny film dla wielbicieli kina artystycznego, który pozwala poznać trochę inny świat poezji, poetów i ich codzienności. Oparcie na faktach, choć luźne, daje poczucie, że oglądamy historię o kimś prawdziwym i to zmienia jej wydźwięk. Nawet jeśli ostatecznie Yves staje się symbolem udręczonego artysty, pozwala zrozumieć takie jednostki.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

For Those Who Don’t Read Me

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV