Hiob. Komedia sprawiedliwości – recenzja książki

Intrygująca wariacja na temat motywu Hioba, boskich zakładów oraz próbie wiary w zderzeniu z rzeczywistością – to powieść, w której element fantastyczny jest doskonałym narzędziem do rozważań na temat religijności.

Ocena recenzenta:
10/10

Intrygująca wariacja na temat motywu Hioba, boskich zakładów oraz próbie wiary w zderzeniu z rzeczywistością – to powieść, w której element fantastyczny jest doskonałym narzędziem do rozważań na temat religijności.

Rozważania dotyczące podstaw religii chrześcijańskiej kojarzą się raczej z nudnymi pismami hierarchów, naszpikowanymi niezrozumiałym słownictwem, niezwykle trudnymi w odbiorze dla przeciętnego człowieka. Wątki związane z religią pojawiają się w fantastyce, częściej jako systemy mitologiczne wykreowanych światów, rzadziej jako rozważania dotyczące samej istoty wiary. Robert A. Heinlein w swojej powieści Hiob. Komedia sprawiedliwościpodejmuje się bardzo trudnego zadania – stworzenia analogicznej, lecz współczesnej wersji mąk biblijnego Hioba, dywagując jednocześnie na temat wiary, przykazań, Biblii i innych kwestii, które mogłyby żywo interesować tak religijnego człowieka, jakim jest główny bohater powieści.

Alexander Hergensheimer jest człowiekiem wiary. Biblię zna praktycznie na wyrywki, żyje według nakazów religii, aktywnie działa w organizacji mającej na celu podniesienie praw religijnych do rangi prawa federalnego. Jest przekonany, że za przykładne życie czeka go nagroda w zaświatach. Może nie kocha swojej żony, ale obowiązki swoje spełnia należycie. W uznaniu zasług podczas zbierania funduszy na kolejny szczytny cel Alexander funduje sobie urlop, w czasie którego niespodziewanie odkrywa, że ze światem stało się coś nie tak. Pieniądze, historia, moralność, sama jego osoba – wszystko wydaje się być nie takie, jak wcześniej. Szybko orientuje się, że jakimś trafem przeniósł się do innego wymiaru, gdzie jego alter ego o nazwisku Graham ma nie tylko jakieś ciemne sprawki na sumieniu, ale też cudzołoży z pokojówką statku, na którym się znajduje. Na dodatek jakiś złośliwy los daje mu towarzyszkę podróży, jednak nieustannie zmienia scenerię, czasem zostawiając Alexa i Margrethe dosłownie nagich. I za każdym razem muszą od nowa odnajdywać się w niespodziewanych okolicznościach.

Hiob. Komedia sprawiedliwościŹródło: Rebis

Alexander, oprócz oczywistych problemów związanych z odnalezieniem się w nowym świecie, nieustannie toczy boje o swoją wiarę. Kolejne wersje Ziemi pokazują szeroki zakres podejścia do religii, od najbardziej ortodoksyjnych do tak liberalnych, że współczesnemu człowiekowi ciężko byłoby sobie je wyobrazić. A jednak wciąż wierzy, że cokolwiek się zdarzy, wystawia na próbę jego wiarę. A jednocześnie próbuje zbawić Margrethe, silnie wierząc, że po śmierci obydwoje będą szczęśliwie razem w niebie.

W powieści religia musi się zderzyć nie tylko z przeciwnościami, jakie napotyka główny bohater, ale również z uczuciem, które okazuje się raczej konkurencyjne niż komplementarne w stosunku do uniesień religijnych. Współczesny Hiob poznaje jasne i ciemne strony wiary, ale także radość i cierpienie związane z miłością. I ma prawo dokonać wyboru, co jest dla niego ważniejsze.

Prawdopodobnie niejeden nazwałby tę powieść obrazoburczą, jednak Hiob to nie tylko podróże między wymiarami, ale też pytanie o miejsce człowieka w monoteistycznej religii, jaką jest chrześcijaństwo, ale też miejsce religii w życiu człowieka. Niezależnie, czy wynik tych podróży i przemyśleń jest zgodny z poglądem czytelnika, czy jest przyczynkiem do zamyślenia się nad własnym podejściem do kwestii wiary – i nie wymaga przy tym użycia trudnych słów, które są w użyciu jedynie w pismach hierarchów kościelnych.

Źródło: fot. Rebis

Hiob. Komedia sprawiedliwości

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV