Hrabstwo Harrow #05: Porzucony – recenzja komiksu

Piąty tom Hrabstwa Harrow nie oferuje nowych doznań, a wręcz ma się wrażenie, że seria coraz bardziej goni w piętkę.

Ocena recenzenta:
5/10

Piąty tom Hrabstwa Harrow nie oferuje nowych doznań, a wręcz ma się wrażenie, że seria coraz bardziej goni w piętkę.

Hrabstwo Harrow to nieco baśniowa, ale jednak utrzymana w klimatach szeroko pojętej grozy seria stworzona przez Cullen Bunn, która nabrała charakteru dzięki klimatycznym rysunkom Tyler Crook. Niestety okazało się, że po bardzo dobrym otwarciu cykl pogrążył się w marazmie, a kolejne pomysły i postacie nie były w stanie go z niego wyrwać.

Niestety Harrow County, vol. 5, już piąty tom w serii, niczego w tej materii nie zmienia, a nawet pogłębia wcześniejsze wrażenie. Album w dużej mierze kontynuuje wątki z Harrow County, vol. 4 i prezentuje nam kolejne tajemnice związane z panteonem nadprzyrodzonych istot, do których zalicza się także główna bohaterka serii. I choć scenarzysta stara się serwować w założeniach zaskakujące i być może nawet lekko szokujące zwroty akcji, to temperatura historii jest co najwyżej letnia.

W sercu prezentowanej opowieści mamy historię pojawiającej się od samego początku serii bestii z lasu: groźnej, tajemniczej, a jednocześnie czasem pomocnej. Teraz okazuje się, że to także istota należąca co „rodziny”, a nawet bardzo istotna w jej dziejach. Dwa pierwsze zeszyty to głównie opowieść o przeszłości, rzucająca sporo światła na przeszłe wydarzenia. Niestety wartość tej opowieści jest co najwyżej kronikarska, emocji – choć niewątpliwie miały jej towarzyszyć – nie uświadczono. Dodatkowo w tej opowieści Crooka zastąpiła Carla Speed McNeil… i niestety to nie to samo. Stara się naśladować styl głównego rysownika Hrabstwa Harrow, ale efekt pozostawia wiele do życzenia. Wniosek jest jeden: ilekroć ktoś zastępuje Crooka, odbija się to na jakości.

W kolejnych dwóch zeszytach za stronę graficzną odpowiada już Crook, acz niestety nadal nie ma za specjalnie co przedstawiać. Bunn nie potrafi tchnąć w serię życia, ani też stworzyć solidnej osi fabularnej. Tak, to ma być kameralna historia, ale nie wyklucza to nieco żywszego podążania ku celowi, jakikolwiek by nie był. W zamian mamy kolejny raz pokazane jak Emmy radzi sobie z zagrożeniami dla swojej ziemi, zarówno wewnętrznymi, jak i zewnętrznymi. Jest to nawet nieźle poprowadzone, ale nie wnosi nic nowego.

Porzucony podtrzymuje dość zniechęcający trend, który można zauważyć od pewnego czasu w Hrabstwie Harrow. Są momenty klimatyczne, rysunki Crooka nadal potrafią zachwycić, ale po lekturze ma się wrażenie, że niczego się nie zyskało. Seria zjada swój własny ogon i domaga się mocnego przełomu.

Źródło: fot. Mucha Comics

Hrabstwo Harrow #05: Porzucony

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV