Repertuar kin Nowość Program TV

 

 

 

Ocena recenzenta:
7/10

Kirke – recenzja książki

Nie brakuje wśród mitów i legend bohaterek, które zmieniły losy świata. Są też takie, o których świat niesłusznie zapomniał… Jedną z nich jest Kirke, córka Heliosa, pozornie słaba, lecz tak naprawdę potężna bogini.

Książka Kirke Madeline Miller wylądowała na pierwszym miejscu listy bestsellerów New York Timesa, wystarczy zresztą zapoznać się z jej krótką biografią dołączoną na skrzydełku powieści, aby uznać, że mamy najwyraźniej do czynienia ze znawczynią kultury antycznej, doskonale wiedzącą, o czym pisze. Urodzona w Nowym Jorku Miller ma już na koncie sukcesy literackie, więc nadzieja na przeczytanie świetnej powieści rośnie z każdą stroną Kirke. A czy rzeczywiście to tak wspaniała powieść, jak jej okładka?

Tytułowa bohaterka od dzieciństwa ma dosłownie pod górkę. Jako córka potężnego boga-słońca, Heliosa i pięknej nimfy Perseidy oczekuje się od niej wiele, a przynajmniej urody, jednak los jej poskąpił pięknej twarzy oraz wszelkich mocy. Kirke nie wykazuje się żadnym szczególnym talentem i na tle swoich braci i siostry wypada wyjątkowo blado. Mroczny pałac ojca pełen potężnych, słabych i zupełnie nieistotnych bóstw nie jest przytulnym gniazdkiem – pogarda zarówno ze strony ojca jak i matki to rzecz codzienna. Posłuszną do bólu Kirke wyróżnia od śmiertelników wyłącznie jej wieczne życie, nic więcej. Gdy dosłownie na chwilę udaje jej się spotkać z Prometeuszem – tak, tym, który podarował ludziom ogień – dostrzega, że można żyć inaczej. Nie pławić się w glorii chwały, potęgi, bogactwa, próżności i piękna, lecz przeciwstawić się obłudzie i zrobić coś dobrego. W końcu Kirke za sprawą poznanego rybaka, śmiertelnika Glaukosa, w którym się zakochuje, odkrywa w sobie moc, której wielu bogów może jej tylko pozazdrościć. Wyrok jest jednak jeden – młoda czarownica, bo nią właśnie jest, musi opuścić dom i udać się na wygnanie.

Circe - okładka
fot. Wydawnictwo Albatros

Dzięki tej powieści czytelnik poznaje Kirke od jej narodzin, poprzez słynne spotkanie z Odyseuszem aż do… No właśnie, wiele zdradzić nie można, jednak każdy, kto choć odrobinę pamięta, z czego najbardziej słynęła mitologiczna Kirke, nie będzie zaskoczony rozwojem akcji. Powieść przedstawia krok po kroku, jak tytułowa bohaterka stała się słynną czarownicą z wyspy Ajaja, otoczoną wilkami i lwicami, jak z nieśmiałej nimfy przeobraziła się w istotę, która była w stanie zagrozić bogom. Większa część akcji dzieje się na wyspie, nie można więc mówić o ogromnej liczbie bohaterów – jeżeli się pojawiają, to raczej sami natrafiają na włości Kirke. Autorka jednak bardzo starannie i skrupulatnie wplata w fabułę słynnych mitologicznych bohaterów, jak Dedal, Jazon czy oczywiście Odyseusz. Sprawia to, że poniekąd coś w głowie świta – tak, to było, kojarzę takie wydarzenia – jednak mało kto zna przecież Iliadę czy Odyseję od podszewki. Kirke to więc doskonała okazja do nadrobienia szkolnych zaległości w dość prostej formie…

…co nie oznacza, że to powieść wybitna. Historia Kirke opowiedziana z jej perspektywy ujawnia zarazem jej największą słabość, a mianowicie nie do końca ciekawą samą główną bohaterkę. Mamy na początku typowego naiwnego podlotka, odurzonego pierwszą miłością, dorastającą w dalszym ciągu lekko naiwną kobietę (mającą kilkaset lat!), czasem nawet okrutną, jednak w świecie bogów pewne działania to norma, podobnie jak pokładanie się z kim popadnie. W końcu Kirke nabiera pewnej ogłady, siły i odwagi, aczkolwiek wciąż daleko jej do bóstw, zazwyczaj pojawiających się tylko z nazwy. W pewnym momencie czytelnik orientuje się, że codzienne życie czarownicy na wyspie nie może składać się z ogromu wydarzeń, fabuła zaczyna więc raczej przypominać odhaczanie pojawiania się kolejnych legendarnych bohaterów. Kirke czyta się wyjątkowo szybko – to idealna propozycja na ciepłe, letnie wieczory, kiedy ma się ochotę na powieść łatwą i przyjemną, niewymagającą szczególnego wysiłku intelektualnego. Język jest prosty, zarazem jednak wyszukany i od czasu do czasu pada całkiem niezłe zdanie, jak: Byli głusi na moje słowa. Prawdę mówiąc, z mężczyzn są fatalne świnie (pamiętajmy o tym, co Kirke robiła ze swoimi wrogami…).

Znasz tę książkę?

Oceń:

0,0

O polskim wydaniu można się rozpisywać, wystarczy jednak tylko jedno słowo – przepiękne. Sam projekt okładki zasługuje na oklaski, lecz główny zachwyt pojawia się po wzięciu książki do ręki. Na pierwszy rzut oka nie widać, że obwoluta świetnie odbija światło i te wszystkie roślinne motywy są wytłaczane. A po zdjęciu obwoluty… jest jeszcze lepiej. Dołączona jest również mapka wyspy, na której zamieszkiwała Kirke oraz wykaz postaci – ot na wypadek, gdyby ktoś zapomniał, z czego też słynął na przykład Jazon czy kim był Patrokles. A co do samej treści – Kirke to przyzwoita książka, która nie powala na kolana, za to zapewnia niezłą rozrywkę przez kilka wieczorów. Mitologiczna otoczka sama w sobie jest fascynująca, a ożywienie takich bohaterów jak Dedal czy Odyseusz i włożenie w ich usta nowe słowa oraz ich lepsze poznanie jest dodatkowym plusem. Przeczytać na pewno nie zaszkodzi.

Źródło: zdjęcie główne: Wydawnictwo Albatros

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
-

Avengers 4 – czy to jest…

Do sieci wyciekła grafika z Avengers 4 - może ona pokazywać nową broń Iron Mana,…

Piotr Piskozub
spoilery
-

Marvel – oto najpotężniejszy heros w…

W jednej z komiksowych serii Marvel zaprezentował czytelnikom prawdopodobnie najsilniejszego superbohatera wszech czasów.

Michalina Reda
-

Powrót do przeszłości: Zobacz zdjęcia z…

Indiana Jones to słynny archeolog, którego wszyscy doskonale znamy z wielkich ekranów. W artykule zaprezentuję…

Michalina Reda
-

Gra o tron – buty dla…

Gra o tron doczekała się inspirowanych poszczególnymi postaciami butów. Zobaczcie model Targaryen, który Adidas wprowadzi…

Paweł Krzystyniak
-

Wiedźmin 3 – jak zobaczyć statek…

Wiedźmin 3 nadal skrywa sporo sekretów. Jeden z nich został ujawniony przez twórców i zaskoczył…

Piotr Piskozub
spoilery
-

Oficjalnie: komiks zmienia genezę Kapitan Marvel.…

Marvel zmienił w komiksie genezę postaci Kapitan Marvel. Na razie nie wiemy, czy na podobny…

Co o tym sądzisz?