Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
8/10

Krew Boga – recenzja filmu [43. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni]

Krew Boga to nowy film Bartosza Konopki, którego znamy z Lęku wysokości i Królika po berlińsku. Czy polskie kino osadzone w czasach wczesnego średniowiecza może wyglądać dobrze? Tak! I powiem więcej: nawet lepiej niż wiele hollywoodzkich filmów.

Krew Boga to film przepiękny wizualnie. Każdy kadr to takie małe dzieło sztuki, które pod względem jakości zdjęć, oświetlenia (sceny oświetlane ogniskiem i pochodniami wyglądają fenomenalnie) i przedstawiania wydarzeń wchodzi na poziom naprawdę hollywoodzki. Mamy wczesne średniowiecze, a wszystko wygląda idealnie: kostiumy, scenografia, język używany przez postacie pogan oraz klimat budowany przez odpowiednie filtry. Wszystko na swój sposób jest ponure, brudne (nawet takie detale jak paznokcie) i takie, jakie oczekujemy po filmach kostiumowych osadzonych w podobnym okresie. Gdyby ktoś nie powiedział, że to polskie kino, na pierwszy rzut oka moglibyście stwierdzić, że to jakiś dobry film z budżetem z Hollywood. To właśnie sprawia, że trudno oderwać wzrok. Czerpie się z każdego ujęcia nieopisaną przyjemność, bo każdy kadr ma klimat, którego próżno szukać w wielu innych tytułach.

Fabuła na pierwszy rzut oka jest prosta i, jak twierdzą twórcy, fikcyjna. Oto ostatnia wyspa pogan, gdzie dociera rycerz Wilibrord, który razem z tajemniczym bezimiennym chcą wprowadzić wiarę Chrystusa. Wbrew pozorom nie jest to prequel Kleru, mówiący o wczesnych grzechach kościoła. Co prawda, porusza on kwestię wiary na różne sposoby i zderza ją z bardziej pragmatycznym podejściem pogan, ale mówi o czymś inny. Pokazuje bardziej intymny i niejednoznaczny dialog oraz różne spojrzenia na wiarę. Te ciągłe zderzenia na polu ideologicznym i emocjonalnym nadają temu głębszy sens. Sprawiają, że rozmowa staje się szybko niemożliwe, bo choć obaj chrześcijanie mają jeden cel, ich podejście do chrystianizacji pogan jest zupełnie inne. A tłumaczenie każdego czynu (dobrego lub złego) słowami, że Bóg tak chce, nie rozwiązuje problemu. Takim sposobem dostajemy rzecz trudną, niespieszną, ale z niezwykłą atmosferą i klimatem. Taką, która stara się przemycić istotne wątki o wierze, nie chcąc jednoznacznie poddać tego ocenie. Trudny przekaz może wielu widzów odstraszyć, bo zdecydowanie tematyka sprzedawana w kostiumowej otoczce jest trudna, wymagająca i często bardzo artystyczna. Taka, która sprawia, że wolne tempo i czasem niezrozumiałe decyzje formalne wywołają niechęć. Coś, co wymaga totalnego skupienia i chyba jakiejś formy otwartości na coś nietypowego.

W filmie Krew Boga mamy wczesne średniowiecze, ale nie oczekujcie tutaj historycznego filmu akcji. Zawsze w takim przypadku wolę przestrzec: nie ma tu walk czy bitew, jest za to klimat i wyjątkowo hipnotyzująca atmosfera. Miałem momentalnie skojarzenie z filmem Valhalla: Mroczny wojownik, który prezentował podobny styl formalny i wizualny. Krew Boga również jest propozycją, w której czerpiemy niezwykłą przyjemność z wyjątkowego stylu wizualnego, a która nie raczy nas ciągłymi rozmowami. Jest wiele scen, gdzie nikt nic nie mówi. Po prostu się dzieje i film opowiada historię obrazami, gestami czy działaniami. Czy to w scenach rytuałów pogan (dziwacznie i mrocznie pokazane, z pomysłem), czy podczas scen interakcji pomiędzy postaciami. Taka forma ma swój styl, wpływa na wspomniany klimat i staje się takim charakterem tej opowieści. Takim, który na pewno nie do wszystkich trafi, ale jest w stanie pokazać, że polskie kino potrafi stworzyć coś na unikalnym poziomie.

Tak naprawdę cały film to popis Krzysztofa Pieczyńskiego w roli Wilibrorda. Jego bogobojny rycerz, chcący nawrócić pogan przed przybyciem króla z wojskiem, to postać niejednoznaczna. Czasem wydaje się typowym fanatykiem religijnym, jakiego kino widziało na pęczki. Czasem jest to człowiek, który chce uratować drugiego człowieka, a kwestia religii jest do tego środkiem. Ma szczytny cel, do którego dąży w nie do końca dobry sposób. To właśnie ten aktor staje się kimś, kto wywołuje największe emocje. Nie musi nawet mówić, bo słowa malują nam się w myśli, patrząc na jego ekspresyjne oblicze.

Krew Boga to film trudny, ale bardzo angażujący. Taki, który warto obejrzeć, by zobaczyć, jak można w Polsce stworzyć tytuł wyglądający, jakby był wyprodukowany w Hollywood. Taki, który jak pomyślimy o propozycji tytułu związanego ze średniowieczem, można przyjść nam za pierwszy przykład z brzegu. Taki, który może wyprzeć feralnego Wiedźmina jako przykład tego, że Polacy nie umieją robić kostiumowych propozycji. Piękny obraz, który ma w sobie pole do interpretacji, ale na pierwszym planie to przede wszystkim rzecz opowiedziana obrazami wyglądającymi jak małe dzieła sztuki. Klimat płynący z każdego ujęcia sprawia, że trudno jest oderwać wzrok od ekranu. Nawet pomimo tego, że niewiele się na nim dzieje.

Źródło: zdjęcie główne: Bartosz Mrozowski
 

 

Krew Boga

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
spoilery
-

Daredevil: sezon 3. – recenzja spoilerowa

3. sezon serialu Daredevil to prawdziwa jazda bez trzymanki. Żadnego Diabła Stróża tu nie znajdziecie…

Ocena recenzenta:
9
Piotr Piskozub
spoilery
-

Daredevil – showrunner wyjaśnia finał. Czy…

Shorunner serialu Daredevil, Erik Oleson, zabrał głos na temat tego, co zobaczyliśmy w 3. sezonie,…

Norbert Zaskórski
spoilery
-

Nawiedzony dom na wzgórzu: sezon 1…

Nawiedzony dom na wzgórzu to nowy serial grozy Netflixa oparty na popularnej powieści autorstwa Shirley…

Ocena recenzenta:
9
Dawid Muszyński
-

Czemu warto iść na Pierwszego Człowieka…

Bardzo często wybór kina definiuje, czy będziemy zadowoleni z oglądanego filmu czy nie. Czemu? Ponieważ…

Tymoteusz Wronka
-

Omen: przeczytaj fragment horroru

Omen to klasyczny filmowy horror. Przeczytajcie fragment powieści Davida Seltzera, autora scenariusza filmu.

Adam Siennica
Wywiad
-

Magda Popławska: Jestem bardzo emocjonalną osobą…

Magda Popławska opowiada mi o pracy nad filmem 53 wojny i swoim podejściu do budowania…

Co o tym sądzisz?