Kroniki Times Square: sezon 3, odcinek 3 - recenzja

W najnowszym odcinku Kronik Times Square spotkamy ojca poszukującego córkę wśród brudnych nowojorskich ulic. Zobaczymy również gwiazdę porno, starającą się zmienić za wszelką cenę swoje życie, oraz będziemy świadkami miłości, która kiełkuje mimo wielu przeciwności losu.

Ocena recenzenta:
7/10

W najnowszym odcinku Kronik Times Square spotkamy ojca poszukującego córkę wśród brudnych nowojorskich ulic. Zobaczymy również gwiazdę porno, starającą się zmienić za wszelką cenę swoje życie, oraz będziemy świadkami miłości, która kiełkuje mimo wielu przeciwności losu.

Powyższe to tylko fragment fabuły nowego odcinka trzeciego sezonu Kronik Times Square. Aż dziw bierze, ile wątków udało się upchać twórcom w godzinnym epizodzie. Mamy tu przecież jeszcze nowy romans Abby, problemy z mafią Frankiego, rewitalizację Times Square, kłopoty Vincenta, rodzinne sprawy Eileen, AIDS, skorumpowanych gliniarzy, wilki z Wall Street oraz Bobby’ego i jego dom publiczny. W omawianej odsłonie każda historia dostaje swoje pięć minut, a czasem nawet nieco mniej. Takie nagromadzenie wątków może wywoływać chaos narracyjny. Niektóre tematy kwitowane są pojedynczymi scenami, inne trwają dużo dłużej. Nie ma tu żadnej zasady. Tym podobne prowadzenie fabuły może wydawać się niestrawne dla kogoś, kto nie jest zaznajomiony ze stylem Simona i Pelecanosa. Tego typu narracja była siłą Prawa ulicy, więc nic dziwnego, że i w Kronikach jest ona widoczna. Trzeba się do niej po prostu przyzwyczaić, bo inaczej nie będziemy czerpać pełnej satysfakcji z fabuły.

Duża liczba wątków to wiele postaci. Wiele postaci to nierówne historie – nie da się utrzymać jednostajnie wysokiego poziomu artystycznego przy takim nagromadzeniu opowieści. Całe szczęście powyższe nie dotyczy Kronik Times Square. Siłą serialu jest naturalistyczna forma. Ciężko krytykować życie, za to że nie jest ono atrakcyjne i kolorowe. W bieżącym epizodzie na pewno na uwagę zasługuje historia mężczyzny, który odnajduje swoją córkę – prostytutkę. Nie bez kozery do roli ojca został zatrudniony poważany artysta David Morse. To bardzo istotna i wymagająca aktorsko postać. Swoją drogą, nowy sezon obrodził nam w znane nazwiska. Teraz Morse, wcześniej Corey Stoll. W bieżącym epizodzie debiutuje również w niewielkiej roli, znany z Prawa ulicy Domenick Lombardozzi (choć jest całkowicie nie do poznania).

Historia Melissy i jej ojca chwyta za serce. Ważne, że mamy tutaj preludium do szczęśliwego zakończenia – czegoś, co do tej pory w Kronikach rzadko się zdarzało. W bardzo pozytywny sposób toczy się również historia Candy i Hanka. Para dostaje dużo czasu ekranowego i bardzo dobrze, ponieważ tutaj są największe emocje. Wrażenie robi rozmowa Eileen ze swoim mężczyzną o pieniądzach. Hank chce zainwestować w nowy film producentki, ta jednak nie zgadza się przyjąć od niego gratyfikacji. Jakakolwiek transakcja kojarzyłaby się jej z przeszłości, kiedy to mężczyźni płacili za miłość. Eileen chce, żeby jej nowy związek oparty był na uczuciu i niczym innym. Zwłaszcza że między tą dwójką zaczyna robić się coraz bardziej poważnie.

Candy wciąż jest najlepszą postacią w serialu. Jej monolog na temat normalności i byciu sobą to czyste złoto. Aż miło się patrzy na szczęście bijące od niej i jej mężczyzny. Równie dobrze obserwuje się Todda i Paula, choć tutaj nie będzie happy endu. Pozytywnego zakończenia nie doczekają również Vincent i Abby, którzy znajdują się na rozstaju dróg. Bieżący epizod poświęca dużo czasu życiu uczuciowemu bohaterów. Sprawy społeczne schodzą na dalszy plan, a temat rewitalizacji praktycznie nie istnieje. Dobrze że tak się dzieje, ponieważ Kroniki Times Square są najbardziej sugestywne wtedy, gdy w grę wchodzą głębsze emocje i psychologia postaci.

Na osobny akapit zasługuje Lori, która wciąż jest niezwykle ważną bohaterką serialu. Dziewczyna ma już dosyć swojego losu. Można by rzec – dostała, co chciała. Udało się jej wyzwolić z kajdan prostytucji i została „gwiazdą” Hollywood. Czym jednak branża porno różni się od najstarszego zawodu świata? W grę wchodzą oczywiście większe pieniądze, ale to nadal ten sam poziom uwikłania i odbierania kobiecej godności. Dlatego też Lori walczy z całych sił o lepszy byt i definitywne zerwanie z tym uwłaczającym zawodem. To ona najbardziej ze wszystkich bohaterów zasługuje na szczęśliwe zakończenie.

Kroniki Times Square wciąż imponują pod względem fabularnym, aktorskim i audiowizualnym. Szkoda, że jeden z najlepszych seriali dobiega końca, ale z drugiej strony ciągnięcie w nieskończoność tak złożonej historii, mogło by nie wyjść serialowi na dobre. Już niedługo przekonamy się, czy twórcy staną na wysokości zadania i satysfakcjonująco zamkną tę ważną  dla współczesnej telewizji produkcję odcinkową.

Źródło: zdjęcie główne: HBO

Kroniki Times Square

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV