Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
4/10

Krypton: sezon 1, odcinek 8 – recenzja

Serial Krypton już jakiś czas temu ugrzęzł na mieliźnie fabularnej, co najlepiej potwierdza ostatni odcinek produkcji. Jest tu trochę jak w czeskim filmie: nikt nic wie.
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Źle się dzieje na Kryptonie. Istnienie planety wisi na włosku, Brainiac swoimi mackami ogarnia coraz większe terytorium, a wszyscy gorączkowo biegają i przewracają się bez ładu i składu, dyskutując o większych niż życie pomysłach na powstrzymanie kosmicznego intruza. Jeszcze gorzej, że na nieszczęście widzów Krypton w żaden sposób nie chce ostatecznie wybuchnąć. Minie jeszcze trochę czasu, zanim dotrzemy do tego momentu; na tę chwilę musimy więc zadowolić się serialowym „w koło Macieju” w postaci snucia misternych planów przez niemalże każdego protagonistę, knowaniami i spiskami rodem z podstawówki, obrażaniem się na siebie nawzajem i wyświechtanym do bólu schematem narracyjnym, który w zamierzeniu twórców ma pozorować zasadniczą oś fabularną całego sezonu. Nazwijmy rzeczy po imieniu: scenarzyści nie mają absolutnie żadnego pomysłu na sprawne poprowadzenie poszczególnych wątków. Z grubsza więc cała opowieść sprowadza się do tego, że prawie niewidoczny w historii Brainiac straszy mieszkańców Kryptona swoją (nie)obecnością, a bohaterowie nawet wybierając się do łazienki, muszą popadać w panikę. Jacy scenarzyści, taka Gra o tron.

W odcinku Savage Night planują właściwie wszyscy, przy czym większość tych rozpisanych w mikroskali rewolt i tak spali na panewce. Ruch kryptońskiego oporu chce podłączyć się pod nie takie znowu nieżywe truchło Dev-Ema, by przechytrzyć zajadającego się energią elektryczną zarodków w Komorze Genesis Głos Rao, Czarne Zero łączy z nimi siły w celu dania klapsa, na jakiego z pewnością zasłużył Daron-Vex, dobrotliwy Kem chce obdarzyć szczęściem Onę a Generał Zod pragnie wykiwać w zasadzie każdego, choć niecne i szpetne zamiary nikczemnika najwidoczniej przejrzała jego babcia. Na papierze dzieje się naprawdę sporo, jednak na ekranie tego praktycznie w ogóle nie widać. Treści w odcinku starczyłoby na kilka minut czasu antenowego, więc w ramach jego poszukiwania twórcy zdecydowali się zapełniać historię wątpliwej jakości wstawkami fabularnymi. Z każdą kolejną odsłoną serii Lyta coraz bardziej z wojowniczki zamienia się w bezbronną dziewczynkę, a wątek emocjonalny zaczyna wymykać się spod kontroli, gdyż w chwili obecnej mamy tu do czynienia z trój- bądź nawet czworokątem miłosnym. Jakimś światełkiem w tunelu będą na tym tle retrospekcje z udziałem Adama Strange’a, któremu komiksowy teść Sardath i zapewne przyszła żona Alanna udostępniają technologiczne zabawki, jakich kryptońskie blokowiska jeszcze nie widziały. To jednak stanowczo za mało, by złapać trajektorię ucieczkową z fabularnego brodzika.

Problem z Savage Night jest taki, że właściwie nie do końca wiadomo, o co w tym odcinku chodzi. Teoretycznie zamiarem głównych bohaterów jest sprawienie psikusa Głosowi Rao, jednak mająca być ukoronowaniem historii jatka w Komorze Genesis wypada na ekranie kuriozalnie. Kilka przepychanek i strzałów, by w końcu szpieg Brainiaca poległ z dziurą w klatce piersiowej. W dodatku wpisuje się on w schemat: zabili go i uciekł. Tylko po to, by z Bogu ducha winnej Ony uczynić zamachowca-samobójczynię zanurzoną w religijnym fanatyzmie. Miało być przejmująco, skończyło się rozwiązaniem zalatującym na odległość cuchnącą sztampą. Niepokoi to, że scenarzyści położyli swoje niezdolne rączki na jedynym jasnym punkcie dotychczasowej historii – Głosie Rao, rewelacyjnie portretowanym przez Blake’a Ritsona. Aktor nie będzie jednak w stanie udźwignąć na swoich barkach ciężaru całej opowieści, skoro twórcy dosłownie i w przenośni rzucają mu kłody pod nogi, a on kończy w bezdennej otchłani, w którą chce wpaść cała produkcja. Groteskowo prezentuje się także zderzanie ze sobą dwóch biegunów fabularnych: motywacji Adama Strange’a i Zoda. Choć odpowiedzialni za serial chcą nieustannie mylić tropy i pokazywać dobre i złe strony obu postaci, to trzeba być naprawdę naiwnym, by nie połapać się, kto tu jest „be”, a kto „cacy”.

Wydaje się, że twórcy pragną serwować widzom wciąż tego samego królika, wyciąganego może nawet nie z kapelusza, a z czapy: nieoczywiste sojusze, które na ekranie mają imitować przebieg jakiejś większej, bliżej nieokreślonej intrygi. Nyssa wystawia więc do wiatru swojego ojca, Adam zagaduje Darona w kwestii Brainiaca a Jayna zdoła z innej perspektywy spojrzeć na zamiary swojego wnuka z przyszłości. Sęk w tym, że wszystkie tego typu zabiegi są tyleż nieoczekiwane, co zupełnie przypadkowe, a przez to jeszcze niewiarygodne. Gdyby nie unoszący się nad Kryptonem duch Brainiaca, cała fabuła rozleciałaby się w drobny mak, choć i tak zapewne wróciłaby za tydzień z kondycją nieźle osmolonego Głosu Rao. Być może najbardziej w tym wszystkim smuci fakt, że twórcy co siedem dni chcą nas wystrychnąć na dudka i najciekawszą scenę zostawiają na sam koniec. Skoro w ramach tych sekwencji wyeksploatowano już Brainiaca, to przyszedł czas na inne cuda i dziwy. Tym razem Adam Strange widzi tajemniczą kobietę; komiksowych tropów może być tutaj kilka – jego komiksowa żona, Alanna, Arisia, członkini Korpusu Zielonych Latarni czy nawet Power Girl. Stawiałbym dolary przeciwko orzechom, że koniec końców niewiasta okaże się zupełnie przypadkową mieszkanką Kryptona. Wszak przypadkowość rządzi w tym serialu niemal każdym elementem, co widać bodajże najlepiej na przykładzie warstwy wizualnej. Na planecie Sega i Supermana jest tak ciemno, że nie do końca widać bohaterów. Miejmy nadzieję, że niedługo zupełnie stracimy ich sprzed oczu.

Źródło: Zdjęcie główne: Steffan Hill/Syfy

Poznaj recenzenta

Piotr Piskozub
Byłem kiedyś w Twin Peaks, choć równie dobrze mogło to być South Park. Nie płakałem po Mufasie; wzruszyłem się za to sakramencko, gdy pewien Diabeł Stróż urządził jatkę na klatce schodowej. Dawno temu, w Ameryce, chciałem przeżyć swoją własną Odyseję Kosmiczną. Nieustannie Idę i Patrzę, rozglądając się za małymi skrawkami piękna. Wielkiego piękna.

Najlepsze z 24h

Wielu autorów
0 -

Seriale słusznie skasowane

W ostatnich dniach w internecie, jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się zestawienia wyszczególniające produkcje…

Adam Siennica
0 -

Nowe seriale – jesień 2018. Zobacz…

Amerykańskie stacje ogłosiły nowe seriale, które zadebiutują w sezonie 2018/2019. W artykule przybliżę Wam poszczególne…

Paweł Krzystyniak
0 -

Pyrkon 2018 – relacja z poznańskiego…

W tym roku odbyła się kolejna, osiemnasta już edycja największej tego typu imprezy w Polsce,…

Adam Siennica
0 -

Pierwszy oficjalny opis fabuły Avengers 4

Nowy numer magazynu Licencing Global opublikował opis fabuły Avengers 4. Oto, czego mamy się spodziewać.

Adam Siennica
0 -

O czym jest nowy Predator? Znamy…

W końcu do sieci trafiają szczegół filmu Predator, który jesienią zadebiutuje w kinach. O czym…

Adam Siennica
0 -

Nowości na czerwiec 2018 w Netflix.…

Netflix rozkręca się z miesiąca na miesiąc, dodając coraz więcej kolejnych nowości do ofert platformy.…

Co o tym sądzisz?