Kwestia seksu i śmierci: odcinek 1 - recenzja
Data premiery w Polsce: 4 kwietnia 2025Kwestia seksu i śmierci to nowy serial od FX, który zadebiutował na Disney+. Czy historia o odkrywaniu siebie i swojej seksualności po diagnozie nowotworu ma potencjał? Sprawdzam.
Kwestia seksu i śmierci to nowy serial od FX, który zadebiutował na Disney+. Czy historia o odkrywaniu siebie i swojej seksualności po diagnozie nowotworu ma potencjał? Sprawdzam.

Kwestia seksu i śmierci to nowa produkcja od FX. Historia jest oparta na prawdziwych wydarzeniach z życia Molly Kochan, która w podcaście o tym samym tytule opowiadała o osobistych przeżyciach. W główną rolę wcieliła się pięciokrotnie nominowana do Oscara Michelle Williams (Blue Valentine, Tajemnica Brokeback Mountain). Twórczyniami miniserialu są Elizabeth Meriwether i Kim Rosenstock.
Punkt wyjścia dla opowiadanej historii jest stosunkowo prosty. Molly Kochan (Michelle Williams) to mężatka, która przeszła zabieg usunięcia piersi i na dwa lata pozbyła się nowotworu. Niestety w momencie rozpoczęcia produkcji choroba powraca ze zdwojoną siłą. Chociaż kobieta ma oparcie w mężu (Jay Duplass), to brakuje jej intymności i pożądania. Uważa, że ukochany już jej nie pragnie z powodu całego procesu leczenia i opiekowania się nią. Kochan postanawia więc z pomocą swojej najlepszej przyjaciółki Nikki (Jenny Slate) zacząć życie od nowa i czerpać z niego pełnymi garściami, odkrywając i spełniając swoje seksualne fantazje, które do tej pory wypierała.
Już sam tytuł wskazuje, że jest to kolejna obok Listy marzeń produkcja, która w pewien sposób dotyka tematyki życia i śmierci. Tytuł Netflixa podchodził do tej sprawy w luźniejszy sposób. Główna bohaterka nie chorowała, ale zmagała się z żałobą po odejściu matki. Obie kobiety poznajemy jednak w momencie ogromnej zmiany, na którą nie były gotowe. Zmuszone są więc do przewartościowania swojego życia i potrzeb, odnalezienia samych siebie pośród smutku, depresji i rozpaczy. Lista marzeń pokazywała, że wszystko, pod wpływem odpowiedniej motywacji, może się zmienić w ciągu roku. Kwestia seksu i śmierci zapowiada skupienie się na motywie intymności i seksualności.

Pierwszy odcinek miniserialu FX trudno jednak nazwać ciekawym. Punkt wyjścia dla historii ma potencjał, ale sam epizod był półgodzinnym wprowadzeniem, podczas którego niewiele się działo. Można go streścić jednym zdaniem: główna bohaterka dowiaduje się o powrocie choroby i postanawia opuścić męża. Wydarzenia na ekranie ratuje jednak Michelle Williams, która świetnie równoważy komedię i dramat. Raz potrafi chwycić za serce samą mimiką, a raz rzucić prostym komentarzem, który rozbawi do łez. To zasługa dobrego scenariusza i jeszcze lepszego aktorstwa. Znakomicie też wypada w duecie z Jenny Slate, której Nikki jest odważniejszą, bezczelniejszą i bardziej otwartą wersją protagonistki. Mamy wrażenie, że to wieloletnie przyjaciółki, które mogłyby razem konie kraść. Ich dialogi i absurdalne sytuacje, w które się wpakowują, wypadają bardzo naturalnie i wiarygodnie. To one ciągną produkcję naprzód, gdy sam scenariusz porusza się żółwim tempem.

Ciekawa jest też obsada poboczna. W ciągu trzydziestu minut skupiono się głównie na protagonistce i jej przyjaciółce, ale mąż Molly czy chłopak Nikki wraz z jego młodą córką wnoszą dużo humoru do produkcji. Bywa ona momentami dołująca, ale taka mieszanka wypada realistycznie. Wiele osób walczy z traumą i depresją za pomocą dowcipu i obracania wszystkiego w żart. Nie jest to przy tym głupkowata produkcja. Humor w niej jest bardzo naturalny, sytuacyjny. Śledzimy przygody dwóch przyjaciółek, z czego jedna jest bardziej szalona od drugiej.
Serial oczywiście porusza tytułową tematykę seksu, więc nie jest on skierowany dla osób niepełnoletnich. Scen intymnych było niewiele w pierwszym odcinku i były dość subtelne, ale pojawiła się nagość. Jeśli komuś nie podobają się takie motywy, to powinien odpuścić sobie seans. Wszystko wskazuje na to, że produkcja FX będzie eksploracją psychiki głównej bohaterki, jej pragnień i potrzeb. W pierwszym odcinku nie było tego wiele, ale prawdopodobnie zmienia się to w kolejnych.

Pierwszy epizod stanowi zatem fundament dla dalszej części ośmioodcinkowej opowieści. Uważam, że mogło się w nim wydarzyć więcej, ale wyjaśnia to też decyzję o jednoczesnej premierze wszystkich odcinków – samodzielnie ten epizod mógłby nie zachęcić do dalszego seansu. Akcja posunęła się do przodu zaledwie o centymetr, ale twórczynie sprawnie nakreśliły relacje pomiędzy postaciami i dobrze je przedstawiły. Oglądanie Molly i Nikki sprawia przyjemność z powodu świetnej gry aktorskiej i dobrze napisanych, wiarygodnych i naturalnych dialogów. W przeciwieństwie do Listy marzeń nie znajdziecie tu inspirującego przepisu na zmianę swojego życia, ale być może będzie to produkcja, która uzmysłowi Wam, że warto odkrywać i podążać za własnymi pragnieniami. Nie wiadomo, czy kiedyś nie będzie na to za późno.
Poznaj recenzenta
Wiktor Stochmal


naEKRANIE Poleca
ReklamaKalendarz premier seriali
Zobacz wszystkie premieryDzisiaj urodziny obchodzą
ur. 1982, kończy 43 lat
ur. 1989, kończy 36 lat
ur. 1980, kończy 45 lat
ur. 1984, kończy 41 lat
ur. 1971, kończy 54 lat

