Przeczytaj w weekend

Ludzie Północy: Saga anglosaska – recenzja komiksu

Kto zakochał się w telewizyjnych przygodach Ragnara i jego synów, z pewnością doceni również wikingów według Briana Wooda, który postawił na realizm i złożoność zarówno bohaterów, jak i fabuł.

Ocena recenzenta:
7/10

Kto zakochał się w telewizyjnych przygodach Ragnara i jego synów, z pewnością doceni również wikingów według Briana Wooda, który postawił na realizm i złożoność zarówno bohaterów, jak i fabuł.

Łatwo byłoby sprowadzić fabułę o wikingach i ich podbojach na obecnych ziemiach Wielkiej Brytanii do krwi, szczęku oręża i krzyków gwałconych kobiet oraz mordowanych dzieci. Do jatki, efekciarskiej i pustej. Brian Wood rzecz jasna dostrzega ten aspekt opowieści o ludziach północy, stąd w jego komiksie mnóstwo dynamicznych, czerwonych od krwi kadrów, jeżeli jednak miałbym wybrać jedno słowo, które najlepiej sklasyfikuje Northlanders. Book I: The Anglo-Saxon Saga, postawiłbym na „dramat”.

Ten komiks to zbiór kilku historii, prezentujących różne punkty widzenia na wydarzenia z X i XI wieku, od chwytających za oręż normańskich wdów, przez wracających do domu wojowników, po irlandzkiego mściciela, odpłacającemu najeźdźcy w krwawej walucie. Wszystkie one skupiają się na tematach krwi i przemocy, które albo prowadzą ku zgubie, gdy bohaterowie się w nich zapamiętują, albo do wyzwolenia, gdy udaje się poprzez walkę osiągnąć swoje i znaleźć spokój.

Wyróżnić trzeba trzy fabuły: Panny tarcz, Swena, który powrócił oraz Krzyż i młot. Pierwsza to bardzo nastrojowa i pięknie narysowana przez Danijel Zezelj opowieść o trzech niezłomnych kobietach, rzucających wyzwanie lekceważącym je mężczyznom. Jest w tym coś jakby z Szekspira, taka atmosfera legendy/przypowieść, jest nastrojowa narracja, no i ten Zezelija… Gdzieś w tych rejonach trzeba by umieścić i Krzyż…, czyli opowieść o nienawiści, która zawładnęła i wypaczyła człowieka. Tu akurat Wood świetnie łączy trzy perspektywy: głównego bohatera i jego ucieczki przed pościgiem, polującego na niego Ragrana, który ma w sobie wiele z współczesnego detektywa, a wreszcie przewijającej się w tle walki Irlandczyków z najeźdźcami.

Najdłuższą, najbardziej złożoną i najciekawszą historią w Ludziach Północy jest natomiast Swen… Zajmująca mniej więcej połowę z opasłego tomiszcza opowieść to znów nauka w temacie przemocy i spirali nienawiści, jaką potrafi napędzić, o zgubności zemsty i o poszukiwaniu spokoju. Tytułowy mężczyzna po latach powraca na ojcowiznę, chcąc przejąć majątek po zmarłym rodzicu, gdy zaś napotyka opór, wikła się w walkę, która go pochłania, a w końcu przerasta. W imię czego? Pieniędzy, których mu nie brakowało? Sprawiedliwości, którą niby wymierzał, a której sam nie dawał  swoim ofiarom?

Ludzie Północy: Saga anglosaska to studium przemocy, skupiające się jednak nie na pokazywaniu jej samej, ale jej skutków. To opowieść o brutalnych czasach, w których wykuwali się żelaźni ludzie. To wreszcie materiał na świetny serial historyczny-antologię.

Źródło: fot. Egmont

Ludzie Północy: Saga anglosaska

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV