Przeczytaj w weekend

Mr. Robot: sezon 4, odcinki 5-7 - recenzja

Nowe odcinki 4. sezonu serialu Mr. Robot są naprawdę świetnie, zarówno pod względem prowadzenia fabuły, realizacji, jak i dialogów. Oceniam.

Ocena recenzenta:
9/10

Nowe odcinki 4. sezonu serialu Mr. Robot są naprawdę świetnie, zarówno pod względem prowadzenia fabuły, realizacji, jak i dialogów. Oceniam.

UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

W nowym odcinku serialu Mr. Robot Elliot i Darlene, aby zniszczyć Dark Army, pozbawiając organizację pieniędzy, muszą włamać się na serwery firmy Virtual Realty. Kolejnym punktem w ich niecnym planie jest przekonanie Olivii, aby zdobyła dane logowania szefa, potrzebne do autoryzacji przelewów. Niestety, Dark Army wpada na trop naszych bohaterów. Do opanowania sytuacji zostaje wysłana Dominic. Na domiar złego do miasta wraca Fernando Vera, który porywa Kristę, aby dotrzeć do Elliota. Ta sytuacja mocno odbije się na psychice Aldersona.

Sam Esmail doskonale w tych odcinkach operował różnymi stylistykami. Każdy z tych epizodów był prawdziwą perełką realizacyjną, która świadczy o ogromnej kreatywności twórcy serialu. Pomysł, aby 5. odcinek zrobić w stylu heist movie prawie całkowicie bez linii dialogowych, był naprawdę strzałem w dziesiątkę. To udowodniło, że można przekazać ogrom emocji, nie używając pompatycznych przemów. Wystarczy jedno ujęcie kamery, jedno spojrzenie bohatera, aby widz zrozumiał, z jak psychicznie wyczerpującą sytuacją ma do czynienia na ekranie. Sama inscenizacja włamania do serwerowni, którą twórcy przedstawiają w tym odcinku, była przemyślana i doskonale nakręcona w każdym, najdrobniejszym szczególe, począwszy na zbliżeniach na choćby drukowanie odcisku palca, a na transowej muzyce skończywszy. Esmail fantastycznie prowadził swoich aktorów, genialnie stopniując napięcie. Nawet najprostsza scena jak ta z wyjściem Darlene z Virtual Realty tworzyła wokół siebie wielką atmosferę dramatyzmu, jednak, co najważniejsze, nie przesadzonego i sztucznego dramatyzmu. Naprawdę świetnie opowiedziana historia.

Podobnie sprawa ma się w dwóch naprawdę dobrze rozpisanych dialogowo scenach rozmów Elliota i Olivii oraz Darlene i Dominic. W tej pierwszej czuć w każdym zdaniu ten ogrom bólu i rozterki jakie towarzyszą obydwojgu bohaterów przy tej konwersacji. Sam wątek toksycznej relacji między Aldersonem a kobietą stanowił bardzo dobry element poboczny w tej serii i wydaje się, że tutaj dostaliśmy jego finał. Chociaż nie ukrywam chętnie zobaczyłbym dalszy ciąg tej więzi, ponieważ ten odcinek pokazał ją z zupełnie innej strony. Rami Malek i Dominik García-Lorido potrafili wytworzyć w ekranowej relacji swoich postaci wielkie pokłady tych dobrych i złych emocji, które sprawiają, że chciałbym zobaczyć tego więcej. Podobnie jest w przypadku Dom i Darlene. Ta relacja stanowi tak naprawdę analogię do więzi Elliota i Olivii i Sam Esmail bardzo dobrze zestawił ze sobą te dwa wątki w jednym odcinku. Sam aspekt fabuły tego sezonu dotyczący Dominic był bardzo dobrze rozwijany na przestrzeni kilku odcinków i w epizodzie, w którym łączy się z losami Darlene nabrał on jeszcze innego kolorytu, co znakomicie przełożyło się na jego odbiór u mnie. Grace Gummer potrafi doskonale tłumić emocje swojej postaci by za chwilę wylać nam je na ekranie. Scena jej spotkania z Darlene miała wszystko, odpowiednie napięcie, dramaturgię i sporo emocji. Świetny wątek.

Doskonałym pomysłem Esmaila było zainscenizować cały odcinek 7. jak sztukę teatralną, która rozgrywa się w dwóch pomieszczeniach. Ten minimalizm wpłynął bardzo dobrze na cały epizod, ponieważ skondensował wszystkie psychologiczne aspekty dotyczące bohaterów i dał możliwość zaprezentowania aktorom pełnego potencjału ich możliwości. Trochę ten odcinek przypominał mi filmy Quentina Tarantino dziejące się w małej przestrzeni takie jak Wściekłe psy. Dużo bardzo ciekawych i wciągających dialogów, które przekazują pełnie grozę sytuacji bez nadmiernych środków ekspresji. Christian Slater był w tym epizodzie genialny w swojej przemowie, zresztą każdy z aktorów zaprezentował się ze znakomitej, dramaturgicznej strony, zarówno Rami Malek jak i Gloria Reuben oraz Elliot Villar. Wszyscy mają swoje pięć minut, aby dać popis swoich aktorskich umiejętności i wykorzystują ten czas w pełni. Ponadto relacja Mr. Robota i Elliota weszła na zupełnie nowy poziom. Esmail zaserwował nam naprawdę fantastyczny zwrot akcji, w którym dowiedzieliśmy, że alter ego Aldersona powstało jeszcze przed wypadkiem i pomagało wypierać traumę Elliota związaną z molestowaniem seksualnym przez ojca. Przez to jestem ogromnie ciekaw jak rozwinie się ta toksyczna więź.

Nowe odcinki Mr. Robota są dla mnie jednymi z najlepszych w całej historii serialu. Fantastyczne pod względem inscenizacyjnym, aktorskim, dialogowym i dramaturgicznym. Naprawdę Esmail i jego ekipa wykonali kawał świetnej roboty.

Źródło: zdjęcie główne: USA Network

Mr. Robot

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV