Nielegalni: sezon 1 , odcinek 6 – recenzja

Nielegalni powracają z nowym epizodem, który jednak nie reprezentuje dobrego poziomu. Oceniam.

Ocena recenzenta:
5/10

Nielegalni powracają z nowym epizodem, który jednak nie reprezentuje dobrego poziomu. Oceniam.

Norbert Zaskórski

Norbert Zaskórski

Tagi:  recenzja 
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Drużyna Konrada powoli wraca do normalnego życia po śmierci Travisa. Wolski po bójce z Bielikiem zostaje zawieszony. Może zatem udać się na leczenie do Szwecji, przy okazji razem z Marcinem obserwując Hansa Jorgensena. Ten doprowadza ich do jednego z osiedli dla imigrantów i Abdula, młodego mężczyzny, nad którym sprawuje pieczę. Agenci szybko odkrywają, że chłopak może mieć wiele wspólnego z Safirem, poszukiwanym przez nich terrorystą. W tym czasie w Polsce, Ewa musi uporać się z dziennikarzem, który zamieścił zdjęcia zwłok Travisa w Internecie. Agentka coraz bardziej wciąga się w nałóg narkotykowy.

Kiepsko według mnie wypadł wątek związany z postacią Ewy, która nie jest w stanie uporać się ze swoim życiem. Ten element był nieprzekonujący, słabo napisany i zdecydowanie brakowało mi jakiegoś mocnego fundamentu, na którym można byłoby tu coś zbudować. Problem narkotykowy, który dręczy bohatera, był już ogrywany na wiele sposobów w filmie czy telewizji, jednak to sfera, która sama w sobie potrafi wykreować dramatyzm. Jednak w tym wypadku ukazano jedynie kolejną kliszę tego aspektu, była ona kompletnie bezbarwna i pozbawiona emocjonalnego podłoża. Po prostu nie czuć z ekranu tych rozterek i bólu Ewy, choć Agnieszka Grochowska dwoi się i troi, aby wycisnąć ze swojej bohaterki, co tylko się da. Widać to choćby w scenie szantażowania dziennikarza. Mimo to nie udaje się zbudować pewnej nici zrozumienia między nią a widzem. Ta postać stała mi się w pewnym momencie seansu obojętna, wręcz obca i - o zgrozo! - zupełnie niepotrzebna w fabule. Tę bezbarwność obrazuje sekwencja spotkania u ministra. Ewa przechodzi tam jakby w tle, jest biernym uczestnikiem wydarzeń. Tak nie powinno być.

Jednak odcinek ratuje bardzo dobry według mnie wątek związany z Hansem Jorgensenem, w którego wciela się Andrzej Seweryn. Aktor tym razem dostał o wiele więcej czasu na ekranie i mógł pokazać pełen wachlarz swoich aktorskich umiejętności. Seweryn doskonale balansuje pomiędzy różnymi emocjami swojego bohatera od sceptycyzmu i grozy po troskę i altruizm. Najlepsze, że w każdej swojej odsłonie, nieważne czy wyciąga z tarapatów znajomego czy prowadzi spokojną rozmowę z Konradem, jest bardzo przekonujący. Nie ma tutaj żadnej sztuczności i silenia się na odkrycie wewnętrznego mroku. To przychodzi aktorowi z łatwością. Szczególnie koniec odcinka, dotyczący wątku postaci Jorgensena, naprawdę trzyma w napięciu i oferuje akcję na przyzwoitym poziomie. Scena starcia agentów z ludźmi Safira była dobrze nakręcona, a sama postać Seweryna świetnie wkomponowała się w tę scenerię. Tak naprawdę aktor kradł każdą scenę, w której się pojawiał, emanując ekranowym spokojem, jednak podpartym dużą dozą charyzmy.

Jednak jest jeden element w tym wątku, który mi do końca nie pasował. Otóż chodzi mi o samą relację Jorgensena z Konradem Wolskim. Wiem, że miała ona się opierać na dozie braku zaufania i wzajemnych animozji, jednak tutaj przybiera ona trochę dziwaczną formę. Ta więź, zamiast być napędzana tą toksycznością, staje się bezbarwna, nie wierzymy w ból, który występuje w sferze dialogu pomiędzy tymi bohaterami. Doskonale to widać w scenie rozmowy ojca i syna przy obiedzie. Niby panowie eksponują tę schowaną urazę, jednak sama relacja staje się dla nas wymuszona, pełna niejasności i sztuczności. Zdecydowanie bardziej czuć moc relacji Jorgensena i Abdula, która podparta jest swoistym, mentorskim sznytem. Sam wątek Konrada nie za bardzo mnie przekonuje ostatnio. Wolski staje się w ostatnich odcinkach pewnym dodatkiem do swojej ekipy, nie pełnoprawnym bohaterem grającym pierwsze skrzypce. To dobitnie możemy zauważyć w najnowszym epizodzie. Element związany z jego chorobą miał nasilić emocjonalny fundament tego bohatera, jednak paradoksalnie bardzo osłabił jego pozycję w fabule. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni. Podobnie sprawa ma się w wątku Sary Korskiej, gdzie jej więź z Travisem nadal jest widoczna, choćby w scenie wizyty agentki u Nadii w szpitalu. Ten aspekt wypada dobrze. Jednak kompletnie niepotrzebny moim zdaniem jest element fabuły związany z życiem uczuciowym Sary. Ot, taki sobie mało zgrabny dodatek do historii.

Nowy odcinek serialu Nielegalni niestety zawodzi. Intrygę ratuje bardzo dobry wątek związany z postacią Andrzeja Seweryna. Jednak zostaje w pewnym momencie przykryty słabszymi, niepotrzebnymi elementami w fabule.

Źródło: zdjęcie główne: Canal+

Nielegalni

Co o tym sądzisz?

Wkrótce dokonamy migracji systemu komentarzy. Nowy system komentarzy pozwoli nam m.in. rozwinąć funkcje, których nie możemy uzyskać w Disqus, zwiększy bezpieczeństwo strony i przyspieszy czas jej ładowania. W związku z tym wymagana jest Państwa zgoda na przeniesienie Państwa komentarzy do nowego systemu i powiązania go z Państwa kontem w serwisie naEKRANIE.pl. Prosimy o zalogowanie się na wszystkie konta disqus, z których Państwo korzystacie i powiązanie ich z naszym serwisem. W przypadku braku udzielenia tejże zgody, Państwa komentarze w dniu uruchomienia nowego systemu komentarzy przejdą proces zmiany na anonimowe. Proszę kliknąć tutaj, aby wyrazić zgodę i powiązać to konto.

Jeżeli posiadasz oddzielne konto w serwisie disqus kliknij tutaj, aby je powiązać

UWAGA: Ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu uruchomienia systemu nowych komentarzy niezależnie od tego czy wykonasz powyższe instrukcje czy nie.

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV