Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
8/10

Prey: Mooncrash – recenzja dodatku

Po miesiącach tajemniczych zapowiedzi Bethesda w końcu niespodziewanie wydała dodatek Mooncrash do gry Prey. Sprawdzamy, czy jest tak samo dobry jak podstawka.

Ocena końcowa

8/10

Rozgrywka

8/10

Oprawa audio-wideo

8/10
Dodatek jest zgoła odmienny od podstawowej wersji gry, co dla nieświadomych zmian graczy, może okazać się zgubne. Trzeba powiedzieć sobie jasno, Prey: Mooncrash nie jest typowym fabularnym dodatkiem, to roguelike’owa produkcja, w której często giniemy i uruchamiając ją ponownie, wiele elementów wygląda inaczej. Wydarzenia przedstawione w dodatku rozgrywają się już po zakończeniu kampanii z podstawowej wersji gry. W DLC wcielamy się też w inną postać, jest nią Peter, zatrudniony w przedsiębiorstwie Kasma szpieg, próbujący dowiedzieć się, dlaczego baza konkurencyjnej TranStar, którą szpiegował, milczy. Za pomocą technologii Looking Glass postanawia własnymi oczami sprawdzić, co wydarzyło się w księżycowej bazie.

Rozgrywka

8/10

Fabuła rozdrobniona

Chociaż głównym bohaterem dodatku jest Peter, to wydarzenia przedstawione w rozszerzeniu obserwujemy z perspektywy innych postaci. Takich postaci mamy pięć. To pracownicy TranStaru, którzy działali na terenie księżycowej bazy. Wcielamy się w każdego z nich, poznając ich wersje przedstawionych wydarzeń. To sprawia, że na niektóre z sytuacji mamy inny, nowy punkt widzenia, który z kolei pozwala nam wyrobić swoje własne zdanie na temat fabuły. Każda z postaci ma swoje unikatowe cechy i drzewko umiejętności. „Wcielając” się w każdą z nich, mamy jedno podstawowe zadanie – ucieczkę z Księżyca – oraz kilka pomniejszych, w tym odszukanie kolejnych postaci i zbieranie odpowiednich przedmiotów przydatnych podczas kolejnego użycia Looking Glass przez Petera.

Podczas przechadzania się po bazie, której układ pomieszczeń się nie zmienia, ale ułożenie przedmiotów i występowanie wrogów już przy każdym kolejnym załączeniu symulacji owszem, zbieramy punkty Sim. Te punkty natomiast wydajemy na ulepszenie naszej postaci zwiększając jej statystyki czy ładowność. Co warte podkreślenia, w przypadku zgonu bohatera i ponownego uruchomienia symulacji, te statystyki zostają zachowane, więc w pewien sposób jest nam łatwiej.

Solo, ale jakby w coopie

Zgon bohatera jest nieuniknioną częścią zabawy w Prey: Mooncrash. Jak już wspomniałem, postacie, którymi przyjdzie nam kierować, mają unikatowe umiejętności, których nie posiadają inne. Np. ktoś potrafi hakować, ktoś inny naprawiać. Celem każdej z nich jest ucieczka, ale niekiedy nie jest to możliwe, bez np. włamania się do komputera i zhakowania drzwi. Istnieje więc konieczność zrobienia danej czynności jedną postacią i poświęcenia jej, żeby inna mogła skorzystać z nowo powstałej furtki i ułatwić sobie ucieczkę.

Oprawa audio-wideo

8/10

O czym nie wspomniałem wcześniej, a co ma szczególne znacznie, dodatek wymusza na graczu podejmowanie szybkiego działania. Im dłużej przebywamy w symulacji, tym symulacja coraz bardziej się psuje. Poziom zepsucia podnosi się z czasem, co sprawia, że wrogowie i zagrożenia, jakie czyhają na nas w księżycowej bazie, stają się coraz trudniejsze. Kiedy zepsucie symulacji osiągnie poziom krytyczny, ta się kończy i musimy zaczynać wszystko od początku. Możemy tym działaniom zaradzić, stosując odpowiednie przedmioty, ale trzeba mieć gdzieś z tyłu głowy, że ten rodzaj zagrożenia jest ciągle obecny.

Solidna przygoda

Chociaż Prey: Mooncrash nie do końca jest tym, co lubię, to nie wypada złego słowa powiedzieć o produkcji. To tylko dodatek, który potrafi wyrwać z życia około dziesięciu godzin, a żeby wycisnąć z niego wszystkie soki, to trzeba dodać do tego wyniku kolejne kilka. Dodatek skonstruowano tak, aby zadowolił wszystkich, nawet tych, którym daleko do roguelike’owych produkcji. Chociaż do fanów tego typu rozgrywki się nie zaliczam, w Mooncrash jest wystarczająco dużo z Prey, żeby dodatek przytrzymał mnie do samego końca.

PLUSY:
+ klimat i otoczka znana z Prey;
+ różni bohaterowie, różne style gry;
+ wprowadza działanie pod presją.

MINUSY:
– roguelike’owa budowa świata (nie podejdzie każdemu);
– przydługawe loadingi.


Prey: Mooncrash nie stanowi samodzielnego rozszerzenia. Dodatek wymaga podstawowej wersji gry do uruchomienia.

 

Źródło: fot. Bethesda
 

 

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
-

MCU – co po Avengers: Endgame?…

Chcemy przedstawić Wam listę wszystkich powstających filmów MCU, które miałyby ukazać się po Avengers: Endgame.

Adam Siennica
-

Bumblebee – recenzje w końcu w…

Bumblebee to pierwszy kinowy film z serii Transformers, za kamerą którego nie stoi Michael Bay.…

Tymoteusz Wronka
-

Najlepsze komiksy 2018 roku [lista aktualizowana]

Wybieramy najlepsze naszym zdaniem komiksy 2018 roku. Lista będzie regularnie aktualizowana o pozycje, które przypadną…

Piotr Piskozub
-

Avengers: Endgame – promocja à la…

Pojawiła się już pierwsza prognoza dotycząca wpływów w box office przyszłorocznej odsłony MCU, Avengers: Endgame.

Dawid Muszyński
-

Mowgli: Legenda dżungli – recenzja filmu

Opowieść o chłopcu wychowanym przez watahę wilków w dżungli zna chyba każde dziecko. Duża w…

Ocena recenzenta:
6
Michalina Reda
-

Potrójna granica – Ben Affleck w…

Potrójna granica to nadchodzący film Netflixa, w którym zagrają między innymi Ben Affleck i Oscar…

Co o tym sądzisz?