ReLIFE – recenzja tomów 1-2

W pełni kolorowa manga to zdecydowanie rzadkość, ale wydawnictwo Waneko zdecydowało się na opublikowanie takiego tytułu. Warto więc sprawdzić, jak wypada ReLIFE, zarówno pod względem wyglądu, jak i fabuły.

W pełni kolorowa manga to zdecydowanie rzadkość, ale wydawnictwo Waneko zdecydowało się na opublikowanie takiego tytułu. Warto więc sprawdzić, jak wypada ReLIFE, zarówno pod względem wyglądu, jak i fabuły.

Karolina Szendera
Karolina Szendera
Tagi:  recenzja 

Arata Kaizaki ma 27 lat i dorabia w sklepie, aby mieć co jeść i gdzie mieszkać. Jeszcze niedawno pracował w ogromnej korporacji, ale po trzech miesiącach zrezygnował z pracy i teraz klepie biedę. Nie był w stanie znieść niesprawiedliwości, z którą codziennie się stykał, więc wygarnął szefostwu, co o nim myśli. Teraz ma problem ze znalezieniem nowej posady, ponieważ jego wyjątkowo kiepskie referencje nie skłaniają potencjalnych pracodawców do zatrudnienia tak niepewnego pracownika. Dodatkowo pewnego dnia matka Araty oznajmia mu, że nie będzie mu już wysyłać pieniędzy, więc ten zrozpaczony czuje, że jego koniec jest bliski… I nie wiadomo, co by się z tym mężczyzną stało, gdyby nie Ryou Yoake, bardzo tajemniczy jegomość, który ot tak, na ulicy, proponuje Aracie pracę. Praca zresztą byłaby bardzo specyficzna – Arata wziąłby udział w eksperymencie o nazwie ReLIFE, który polega na… zażyciu tabletki odmładzającej. Taki osobnik następnie trafia z powrotem do liceum i przez rok żyje jak na ucznia przystało. Oczywiście w nagrodę żyłby za darmo, a po zakończeniu eksperymentu miałby zapewnioną stałą, dobrze płatną pracę. Nic dziwnego, że Arata, z braku lepszych perspektyw, od razu zgadza się na wszystko… i zostaje 17-latkiem.

Jako licealista Arata szybko odkrywa, że nie wolno w szkole palić, ale także co gorsza – niby skończył studia, ale wiedza uleciała z niego niczym powietrze z balonika. Zdecydowanie wstrząśnięty, zalicza już pierwszego dnia gafę za gafą, stając się klasowym nieukiem, jeżeli nie nieudacznikiem… Mężczyzna, czy też raczej chłopak, posiada jednak zdolność do natychmiastowego zjednywania sobie ludzi, czyli innymi słowy – znajdywania przyjaciół. Arata może przeżyć swój ReLIFE, jak ma ochotę – po roku i tak klasowi koledzy o nim zapomną, więc czemu by nie poderwać jakiejś licealistki…? Jednak na szczęście Arata posiada moralność, a zamiast uwodzić, bardzo szybko zaprzyjaźnia się z kilkoma uczniami. Chizuru Hishiro to świetna uczennica, ale z bardzo ograniczonymi zdolnościami interpersonalnymi, co czyni z niej człowieka zagadkę, który zupełnie nie rozumie innych. Rena Kariu, o której znacznie więcej dowiadujemy się w tomiku drugim, to perfekcjonistka nieradząca sobie z rywalizacją, a Chizuru jest jej wrogiem numer 1. An Onoya z kolei, podobnie jak Arata, jest nowa w klasie – i podobnie jak on, nie umie nic. Kazuomi Ooga to przystojniak, a do tego bardzo inteligentny, choć na szczęście nie jest idealny. W takim oto towarzystwie zaczyna obracać się Arata, a choć nowi znajomi są od niego młodsi o 10 lat, świetnie się z nimi dogaduje. Trzeba pamiętać, że prawdziwy wiek Araty to tajemnica…

ReLIFE - okładka mangi
fot. Waneko

‌Link not found to kolejna szkolna komedia, czyli bardzo popularny mangowy gatunek. Tego typu komiksów było i jest na naszym rynku mnóstwo, ale masa z nich to także romanse, dlatego Link not found znacznie się od nich różni. Przede wszystkim główny bohater jest dorosły, co dodaje całości dodatkowego kontekstu. To taki smaczek dla dojrzalszych czytelników, którym czasy szkolne kojarzą się lepiej lub gorzej, ale warto o nich czasem powspominać. Na pewno inaczej odbiorą ten tytuł aktualni uczniowie, którym początek mangi może uświadomić, że gdzieś tam za rogiem czeka na nich dorosłe życie i związane z nim problemy i obowiązki. Zwłaszcza kariera zawodowa jest w tej mandze wyznacznikiem jakości życia, a brak porządnej pracy dla wielu Japończyków to może nie dyshonor, ale z pewnością skazuje ich na gorsze postrzeganie przez resztę społeczeństwa. W końcu nie bez powodu wielu młodych obywateli Kraju Kwitnącej Wiśni nie wytrzymuje presji i staje się NEET-amiang. not in employment, education or training. Arata przed eksperymentem był właśnie NEET-em, prowadzącym życie dość pasożytnicze i bez żadnych perspektyw na jego polepszenie. Na szczęście ReLIFE jest szansą na przywrócenie takich ludzi do życia w społeczeństwie…

Manga pełna jest barwnych bohaterów i uwag Araty na temat nowej, otaczającej go rzeczywistości. Choć jego koledzy są normalnymi nastolatkami, także oni mają adekwatne do swojego wieku problemy. A przypadek Chizuru nadaje się co najmniej dla psychologa… Co do barwnych bohaterów – manga jest kolorowa, co samo w sobie jest ogromną rzadkością. Autor, Sou Yayoi, publikuje Link not found w sieci, więc to komiks internetowy. Tym samym mamy tu śliczne wydanie w pełnym kolorze, na papierze kredowym, co przy okazji czyni tomiki bardzo ciężkimi… I przy okazji odrobinkę droższymi, ale 23,99 zł to i tak niewygórowana cena. Przy okazji warto zerknąć pod obwolutę, ponieważ kryje się tam mała niespodzianka.

Z racji internetowego rodowodu, autor nie szaleje i o ile postaci są naprawdę miłe dla oka, o tyle tła to już zupełnie inna sprawa. Najczęściej są puste, ewentualnie zapełnione jakimś kolorem czy gradientem. Jeżeli akcja nie dzieje się w istotnym dla niej miejscu, to można zapomnieć o bogatej grafice. Na szczęście kolory trochę rekompensują poczucie pustki, ale w czerni i bieli taki zabieg nie byłby już akceptowalny. Jest za to pewien defekt, którego naprawdę trzeba się przyczepić. Otóż w tomiku pierwszym bardzo często zdarza się tzw. pikseloza. Widać wyraźnie, że niektóre kadry są w zbyt małej rozdzielczości, co koszmarnie przeszkadza w odbiorze mangi. Na szczęście w tomiku drugim wyraźnie rozpikselowanych obrazków już prawie nie ma. Warto za to docenić naprawdę dobre tłumaczenie i samą edycję tej mangi, ze względu na ogromną ilość tekstu czy kolorowych onomatopei.

‌Link not found to idealna manga dla poszukiwaczy dobrej komedii – zwłaszcza, że opiera się na bardzo oryginalnym pomyśle. Warto sięgnąć też po ten tytuł choćby dla zobaczenia, jak też może prezentować się manga w pełnym kolorze. Liczę jednak na to, że w przyszłości w polskim wydaniu nie przydarzą się już pikselowe wpadki.

Źródło: zdjęcie główne: Waneko

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV