Stumptown: sezon 1, odcinek 1 - recenzja

Stumptown to nowy serial detektywistyczny oparty na komiksie pod tym samym tytułem. Oceniam bez spoilerów.

Ocena recenzenta:
8/10

Stumptown to nowy serial detektywistyczny oparty na komiksie pod tym samym tytułem. Oceniam bez spoilerów.

Adam Siennica

Adam Siennica

Tagi:  stumptown 

Stumptown to przykład serialu kryminalnego lub detektywistycznego, który potrafi wyciągnąć coś nowego z konceptu ogranego od dekad. Być może to własnie podstawa powieści graficznej daje tej produkcji pewną dozę świeżości i ciekawy świat przedstawiony, w którym główna bohaterka decyduje się rozwiązywać różne problemy. Wiem, że brzmi to sztampowo, bo ileż to mieliśmy seriali o tzw. fixerach, którzy naprawiają życie nieporadnych ludzi? W tym przypadku jednak jest to coś trochę innego.

Przede wszystkim ten serial zdobywa uwagę postacią Dex, w którą wciela się Cobie Smulders. Fani MCU oraz Jak poznałem waszą matkę doskonale ją znają, ale w końcu ten serial pozwala jej wyjść trochę z cienia słynnych ról. Bohaterka w jej wykonaniu jest twarda, niezłomna, ale też prawdziwa. Dobra, kreatywna i świetna w rozwiązywaniu problemów, a zarazem daleka od ideału, popełniająca masę błędów i zmagająca się z poważnym zespołem stresu pourazowego (była żołnierzem w Afganistanie). Dex to taka wybuchowa mieszanka, która z jednej strony czyta rzeczywistość jak wytrawny detektyw, a z drugiej jest w niej całkowicie zagubiona i nieporadna. Dzięki Smulders posiada charyzmę, a do tego momentalnie buduje nić sympatii z widzami. Staje się postacią  intrygującą, która łączy coś znajomego z czymś świeżym. Trudno tak naprawdę bez spoilerów dokładnie to opisać - prostu staje się najmocniejszą zaletą Stumptown, więc najważniejszy aspekt mamy odznaczony z listy. Główna postać musi sprawdzać się na ekranie, abyśmy chętniej sięgali po kolejne odcinki.

Pierwszy odcinek skupia się na wątku porwania osoby w miarę bliskiej samej Dex. To doskonały pretekst do przedstawienia jej jako zawodowca, ale zarazem człowieka z problemami owocującymi prostymi, ale wiarygodnie przedstawionymi błędami. Twórcy jednak nie przedstawiają tej historii w sposób sztampowy w stylu ogranych seriali kryminalnych. To ma wszystko jakiś specyficzny klimat potęgowany przez dobór muzyczny (wykorzystanie piosenek z samochodu bohaterki), na który wpływ ma sama Dex i jej zachowanie. Teoretycznie wiemy, jak to wszystko może się rozegrać, ale przez dobre prowadzenie opowieści i budowę charakteru Dex, całość nabiera dziwnego wymiaru świeżości  i nieprzewidywalności. Nigdy nie wiadomo, co dokładnie zrobi, bo nawet jak jest w tarapatach, potrafi zaskoczyć teoretycznie oczywistym, ale skutecznym rozwiązaniem. Nawet jeśli sama sprawa kryminalna ma w sobie troszkę przewidywalności.

Nie jest to więc serial oparty na większej historii, ale tzw. procedural, czyli pilot, to geneza nowej posady Dex, która będzie szukać adrenaliny i odskoczni przy kolejnych sprawach kryminalnych. W tym leży tak naprawdę cały potencjalny sukces Stumptown, bo choć wprowadzenie działa nadspodziewanie dobrze, dając rozrywkę emocjonującą, czasem wesołą i interesującą, to rozwój historii i poznawania Dex będzie decydować o zainteresowaniu. W proceduralach, czyli serialach opartych na sprawach rozpisanych na jeden odcinek, bardzo łatwo o w rutynę. Ryzyko jest wielkie, ale potencjał jest dostrzegalny.

Stumptown to taka zadziwiająca lekka rozrywka, która choć opowiada historię o kobiecie pracującej jako ktoś w rodzaju detektywa, nie popada w oczywiste schematy i rozwiązania. Twórcy starają się temu wszystkiemu nadać odrobinę świeżości i jest to dostrzegalne w wielu detalach pilota. Przede wszystkim świetnie się to ogląda i chce się więcej.

 

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV