The Affair: sezon 5, odcinek 3 - recenzja

Życie Helen zaczyna się stabilizować, Noah natomiast wydaje się tracić grunt pod nogami. Dokądkolwiek zmierza ostatni sezon The Affair, robi to w dość ślamazarny sposób.

Ocena recenzenta:
6/10

Życie Helen zaczyna się stabilizować, Noah natomiast wydaje się tracić grunt pod nogami. Dokądkolwiek zmierza ostatni sezon The Affair, robi to w dość ślamazarny sposób.

Wiktor Fisz

Wiktor Fisz

UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Serial stawia malutkie kroczki na drodze do wielkiej konkluzji. Wraz z bohaterami wciąż znajdujemy się na planie filmowym, gdzie ekranizowana jest książka Noaha. Od ostatnich wydarzeń minęło już trochę czasu, a u protagonistów bez zmian. Helen nadal zmaga się z zalotami Sashy Manna, a Noah walczy z chaosem w życiu osobistym i zawodowym. Poza tym mamy kilka bardziej znaczących akcentów, w postaci definitywnego odejścia Janelle, zbliżenia Sashy i Helen czy informacji o chorobie ojca głównej bohaterki. Nie ma jednak mowy o żadnym fabularnym przełomie. Opowieść praktycznie stoi w miejscu.

Paradoksalnie, takie rozwiązanie ma swoje zalety. Pojawia się więcej czasu i przestrzeni na rozwój bohaterów i zgłębianie ich psychologii. Twórcy korzystają z tego w znamiennym sobie stylu. Zazdrosny Noah zostaje sam jak palec, co zmusza go do spojrzenia w przeszłość i zbombardowania adaptacji swojej książki. Helen zbliża się do Sashy, bo widzi w nim doskonałą wersję Sollowaya. Dwie najważniejsze postacie The Affair wciąż są na kolizyjnym kursie, mimo że ciągle orbitują wokół siebie.

To, co jest najważniejsze w bieżącym odcinku, to luz, jaki niespodziewanie debiutuje w tej dramatycznej i przeważnie smutnej opowieści. Powolne tempo akcji, pozwoliło aktorom nieco pobawić się swoimi rolami. Wynikiem tego w The Affair pojawia się humor, z którym serialowi jest całkiem do twarzy. Patrząc na szalejącego pijanego Sollowaya czy śpiewającą Helen, nie można oprzeć się wrażeniu, że aktorzy mieli wiele radochy podczas interpretacji poszczególnych scen, a twórcy pozwolili im na naprawdę wiele. Nic w tym dziwnego – to serial, który w dużej mierze ciągną aktorzy. Na tym etapie Maura Tierney, a w szczególności Dominic West są już tak głęboko w swoich rolach, że lekkość ich interpretacji zachwyca za każdym razem.

Dużo luzu do fabuły wciąż wprowadza Sasha Mann. Postać ta jest dość zmyślnie skonstruowana. Z jednej strony to typowy „do rany przyłóż brat łata”, a z drugiej jego doskonałość wprawia w irytacje. Twórcy celowo tak piszą tego bohatera i zapewne ten dysonans będzie miał znaczenie w przyszłości. Ważny też jest zmieniony stosunek Manna do Sollowaya. W pierwszych odcinkach panowie jedli sobie z dzióbków, teraz między nimi wieje chłodem. Ich relacja doskonale wpisuje się w twórczo-osobisty chaos rządzący życiem Noaha. Sasha w swojej ekranizacji chce, żeby bohater wrócił do żony. Noah, urodzony dekadenta, nie potrafi zrozumieć tego rozwiązania. W pewnym momencie dostrzega jednak, że Mann jest dla jego byłej żony tym, kim on nigdy nie był i nie będzie. Partnerem idealnym. Budzi to w nim gorące emocje, co prowadzi do niechybnego starcia. Można to też traktować symbolicznie. W Sollowayu toczy się walka pomiędzy tym, co dobre (Helen, rodzina), a tym, co złe (niewierność, porywczość). Sasha reprezentuje jasną stronę mocy, szalejący Noah – tę złą. Która z nich finalnie zatriumfuje?

W ostatnich minutach odcinka dostajemy ponowny skok w przyszłość i tutaj możemy mówić o lekkim zawodzie. O ile powolne tempo w teraźniejszości nie przeszkadza zbyt mocno, to tutaj akcja zdecydowanie mogłaby nieco posunąć się do przodu. Zamiast rozwoju fabuły dostajemy kolejne sceny pokazujące, jak dysfunkcyjną i patologiczną jednostką jest Joanie. Tak wiemy, że ma kłopoty, tak wiemy, że to wszystko z powodu śmierci matki. Teraz pora na dalsze kroki. Dokąd zmierza bohaterka? Co chce osiągnąć? W jakim celu co odcinek udajemy się na kilka minut w przyszłość? Już czas na odpowiedzi, a twórcy jak na razie nam ich skąpią.

Trzeba pochwalić The Affair, za to, że wciąż tak kurczowo trzyma się wypracowanej stylistyki. Dobrze, że w odpowiednich momentach potrafi dać więcej przestrzeni aktorom i nieco pobawić się treścią. Przeniesienie akcji w przyszłość zaostrzyło apetyty widzów, którzy oczekiwaliby po tym wątku czegoś specjalnego. Jak na razie nic takiego tam nie ma. Czyżby to zwykła kokieteria? A może w wątku Joanie twórcy szykują nam prawdziwą bombę?

Źródło: zdjęcie główne: Showtime

The Affair

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV