Wonder Woman #02: Rok pierwszy – recenzja komiksu

Greg Rucka wraca do początków działalności pięknej Amazonki. Recenzujemy drugi album z serii Wonder Woman pt. Rok pierwszy.

Ocena recenzenta:
8/10

Greg Rucka wraca do początków działalności pięknej Amazonki. Recenzujemy drugi album z serii Wonder Woman pt. Rok pierwszy.

Na rajskiej wyspie Temiskirze rozbija się wojskowy samolot pełen mężczyzn. Jedyny ocalały, Steve Trevor, przyciąga uwagę księżniczki Diany. Amazonka, przejęta groźbą świata ogarniętego przemocą, postanawia wraz z nim opuścić dom i poznać zewnętrzną cywilizację.

Greg Rucka jest weteranem uniwersum DC, a o samej Wonder Woman napisał niemało. Dotychczas nie miał jednak okazji przedstawić samej genezy bohaterki. Wziął on klasyczne elementy, takie jak spotkanie ze Steve’em i odejście z domu, jednocześnie ubrawszy je w nowoczesny kostium i dokładając do nich sporą dawkę serca.

Działa to szczególnie dobrze, jeśli pamięta się poprzedni tom serii. Kłamstwa opowiadały o doświadczonej Dianie, pełnej wątpliwości i przytłoczonej ciężarem superbohaterskiej odpowiedzialności. Nie wspominając nawet o tym, że Temiskira, którą odwiedzała jako bezpieczną przystań, okazała się iluzją, odbierając jej jeden z najdroższych jej sercu skarbów.

Diana w Wonder Woman #02: Rok pierwszy jest o kilka lat młodsza, bardziej skłonna zaufać obcym i pełna zachwytu nowym światem, do którego trafia. To młoda dziewczyna, która porzuciła wszystko dla przygody i całkowicie pozwala tej przygodzie się porwać.

Tutaj należy się pochwała dla wydawcy. Zebrane w tym tomie zeszyty były oryginalnie publikowane na zmianę z zeszytami wydrukowanymi w tomie poprzednim. Zarówno Kłamstwa jak i Rok pierwszy zyskują na wydaniu ich w ten sposób. Zachowanie decorum w obu wydaniach pozwala bardziej docenić te opowieści.

Rucka bardzo sprawnie postawił Dianę w sytuacji ryby wyciągniętej z wody. Wonder Woman jest obca w obcym świecie. Jej zdolności zdumiewają osoby napotkane na drodze. Zwyczaje współczesnych ludzi zaskakują ją. Perfekcyjnie wpisuje się w to decyzja autora o barierze językowej bohaterki. Amazonka porozumiewa się z Amerykanami na migi i za pomocą nielicznych nauczonych słów. Dopiero spotkanie ze znającą starożytną grekę Barbarą Minervą, późniejszą Cheetah, pozwala jej przezwyciężyć komunikacyjne trudności jej nieuniknionej przemianie w kociego potwora. Steve Trevor również da się lubić, chociaż jego determinacja była nieco ciekawsza w poprzednim tomie.

Graficznie komiksowi nie można nic zarzucić.  Nicola Scott korzysta z raczej delikatnej kreski, nadającej bohaterce delikatny, kobiecy wygląd. Paleta barw dobrze odwzorowuje przemiany w życiu Wonder Woman. Początkowe sceny na rajskiej wyspie są jasne i kolorowe, a następnie komiks przechodzi stopniowo do coraz bardziej stonowanych, mrocznych barw. Diana wie, że musi stawić czoła bogu wojny i po drodze traci niewinność, w której wychowywała się na Temiskirze.

Głównej opowieści towarzyszy krótki rozdział poświęcony w całości Barbarze i jej poszukiwaniom Amazonek. To smutna historia osoby, która wiecznie zmaga się z przeciwieństwami świata, ale także sama ze sobą. Czytając ją, można zrozumieć, co zmieniło się w doktor Minerwie gdy została przeklęta i przemieniona w przerażającą Cheetah.

Wonder Woman to wciąż jedna z najlepszych serii Odrodzenia. Greg Rucka świetnie radzi sobie z postacią amazońskiej księżniczki i daje jej wiarygodne tło, na którym jej gwiazda może jasno świecić.

Źródło: fot. Egmont

Wonder Woman #02: Rok pierwszy

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV