Sharon Tate: przeczytaj fragmenty książki o zabójstwie aktorki

Już wkrótce ukaże się książka przybliżająca czytelnikom okoliczności śmierci aktorki Sharon Tate. Przeczytajcie fragmenty tej książki.

Już wkrótce ukaże się książka przybliżająca czytelnikom okoliczności śmierci aktorki Sharon Tate. Przeczytajcie fragmenty tej książki.

Tymoteusz Wronka

Tymoteusz Wronka

Pięćdziesiąt lat temu zamordowana została Sharon Tate, aktorka i modelka, żona Romana Polańskiego. Autorki książki Sharon Tate. Historia morderstwa żony Romana Polańskiego sięgają do rodzinnego archiwum, by prześledzić każdy aspekt tej makabrycznej historii. Przedstawiają tragiczną walkę rodziny o skazanie jednego z najokrutniejszych zabójców wszech czasów.

Przeczytajcie fragmenty książki Sharon Tate. Historia morderstwa żony Romana Polańskiego w tłumaczeniu Anny Sak:

(fragment z rozdz. 11, Ta stara krowa)

Otaksowałem go wzrokiem. Miał zmarszczki wokół oczu, ale poza tym niewiele się zmienił. Dałem sobie chwilę na przestudiowanie twarzy trzech mężczyzn, którzy mieli zdecydować o jego losie. Czy byli w stanie pojąć ten ogrom żalu, jaki spowodowały jego czyny? Czy rozumieli piekło, jakimi były dla nas te posiedzenia, rok po roku? Musiałem jakoś na nich wpłynąć. Kiedy wreszcie zabrałem głos, zdziwiło mnie, jak łatwo słowa wypływały z mojego serca.
– Myślę, że nie ma tutaj nikogo, kto widział miejsce zbrodni, tak jak ja. Oglądałem na własne oczy, co Watson zrobił mojej córce. Widziałem ją, gdy wynoszono ciała, widziałem ją pokrytą zakrzepniętą krwią. Panowie, pozwólcie, że coś wam wyznam: nie ma słów na opisanie tego, żadne fotografie nie oddadzą temu sprawiedliwości, ale to jest tutaj – postukałem się w skroń – wyryte w mojej pamięci, ponieważ musiałem posprzątać to, co pan Watson po sobie zostawił. Jestem więc doskonale świadom, jak to wyglądało, i nie mam wątpliwości, że człowiekowi temu nie wolno nigdy, przenigdy pozwolić wrócić do społeczeństwa i powtórzyć to, co zrobił. Obserwuję go od osiemnastu lat; nie zmienił się ani na jotę. Na poprzednich posiedzeniach Watson opowiadał, jak to jest mieć rodzinę, widywać się z nią w więzieniu. Ja mam w domu zakrwawione kąpielówki Sharon i mogę patrzeć na krew swojej córki na tych kąpielówkach – tak wyglądają moje spotkania z rodziną. Żona mówiła mi, że ostatnio poprosił o zwolnienie, bo chciałby przed śmiercią zobaczyć się z mamą i tatą. Wy daliście jego mamie i tacie największy prezent, o jakim może marzyć rodzic; mogą nadal odwiedzać swoje dziecko. Ja muszę żyć ze świadomością, że nigdy nie zobaczę już mojego dziecka z powodu tego, co zrobił Tex Watson. Jeszcze jedna, ostatnia myśl. Pan Kay poinformował mnie o magicznej liczbie stu listów, w których napisano, że powinniśmy spuścić Watsona ze smyczy. Jeśli ma to o czymś przesądzić, to dostarczę panom milion listów. Moja żona może wyjść na scenę i przemawiać, a listy zaczną płynąć… dostajemy jeszcze listy od poprzedniego razu. Wszystkie zgadzają się w jednym: że ten człowiek jest zagrożeniem i nie powinien móc wrócić do społeczeństwa. Nie mam nic więcej do dodania. Dziękuję.

Sharon Tate - okładkaŹródło: Znak

(fragment z rozdz. 7, Rodzina jak żadna inna)

– Dlaczego to zrobiłaś?

– Chcieliśmy popełnić zbrodnię, która wstrząśnie światem.

– Ale dlaczego wybraliście dom Sharon Tate?

– Bo leży na uboczu.

– Zrobiłaś to sama?

– No co ty. Katie, Charles i Linda pomagali.

– Jak się wam to udało?

– Podeszliśmy do bramy, a Charles przeciął druty telefoniczne, tak żeby…

– Nie bał się, że przez pomyłkę odetnie elektryczność i porazi go prąd? – przerwała jej Ronnie.

– Nie. Wiedział, co ma robić, bo odwiedziliśmy gościa, który mieszkał tam przedtem. W każdym razie, jak już przeleźliśmy przez bramę, reflektory zaświeciły nam w oczy i zanim się zorientowałam, usłyszałam „tra-ta-ta-ta” i…

– Chłopak, którego znaleźli w samochodzie?

– Tak, on zginął pierwszy. W środku znaleźliśmy Frykowskiego, spał na kanapie, i Abigail, w sypialni, czytała książkę.

– Zaraz, mówiłaś, że wybraliście ten dom na chybił trafił? Skąd znałaś ich nazwiska?

– Nie znałam, usłyszałam o tym w wiadomościach dzień później i ich poznałam! – zaśmiała się Atkins. – Sharon i Jay byli w drugiej sypialni, a kiedy po nich wróciłam, podnieśli głowy i byli zaskoczeni!

– Stawiali opór?

– Żartujesz? Wiedzieli, że to nie przelewki. – Atkins wyprostowała się, w jej głosie słychać było entuzjazm. – Frykowski się wyrwał i rzucił do drzwi. Dźgnęłam go trzy czy cztery razy; krwawił jak cholera. Pobiegł do drzwi wejściowych i wybiegł na trawnik… i dasz wiarę? Wrzeszczał: „Pomocy, pomocy, niech ktoś mi pomoże, błagam!” i nikt nie przyszedł! – Atkins zachichotała. – Dokończyliśmy na podwórku. Sharon umarła ostatnia. Związałam jej ręce za plecami. Prosiła, chlipała: „Proszę, nie zabijaj mnie. Nie chcę umierać. Chcę żyć i urodzić dziecko”. Popatrzyłam jej w oczy i powiedziałam: „Słuchaj, suko, jesteś dla mnie nikim. Nie obchodzi mnie, czy urodzisz, czy nie. Lepiej się przygotuj, bo zaraz umrzesz, a ja nic w związku z tym nie czuję”. Za parę minut była już zaciukana. To było fantastyczne uczucie, a kiedy wrzasnęła, przeszedł mnie dreszcz i dźgnęłam jeszcze raz. To jest odprężające jak seks, zwłaszcza kiedy widzisz tryskającą krew. Lepsze niż orgazm. Atkins sięgnęła po rękę Ronnie.

– Wiesz, jak smakuje krew? Zbyt przestraszona, żeby wydobyć głos, Ronnie potrząsnęła głową.

– Jak już nie żyła, myślałam, żeby wykroić z niej dziecko. Miałam całe ręce w krwi, była taka ciepła i lepka, i przyjemna, więc polizałam. Kurde, ale jazda, posmakować śmierci, ale dawać życie! – Głowa Atkins opadła na poduszkę. – Znasz tę parę, co ją zabili następnej nocy?

– Tych z Los Feliz? To też wy?

– A jak myślisz? I jeszcze coś: jest co najmniej jedenaście ciał, których nigdy nie znajdą.

Strony:
  • 1 (current)
  • 2

Źródło: Znak / fot. Metro-Goldwyn-Mayer

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV