Repertuar kin Nowość Program TV

Butelkowe odcinki

Życie showrunnera nie jest proste. Oprócz dbania o rozwój postaci, dotrzymywania terminów czy zwykłego pisania scenariuszy musi on także zmieścić się w określonym budżecie. Gdy pieniędzy jednak brakuje, trzeba sięgnąć po tajną broń – tak zwane bottle episodes.

Czym tak właściwie są te (dosłownie tłumacząc) butelkowe epizody? Bottle episodes to odcinki wykorzystujące możliwie jak najmniejszy budżet. Ogranicza się przede wszystkim liczbę występujących aktorów w odcinku do podstawowej obsady (nie zobaczymy tu występów gościnnych). Charakterystyczny jest także minimalizm, jeśli chodzi o lokalizację, efekty specjalne czy scenografię.

Sam zwrot bottle episodes wywodzi się z lat 60., kiedy kręcono serial „Star Trek”. Mianem ship-in-a-bottle episode określono te odcinki, których akcja w całości rozgrywała się na statku – głównym miejscu akcji serialu. „Zamknięcie” bohaterów w jednym miejscu, czyli ograniczenie się do jednej lokalizacji, jest chyba najbardziej charakterystyczną cechą tych specyficznych epizodów.

Mimo że showrunnerzy najczęściej decydują się na te odcinki ze względów finansowych, mogą one być okazją do zgłębienia psychiki bohaterów, sprawdzenia ich w pewnej sytuacji. O tym mówił Vince Gilligan, twórca Breaking Bad, świetnie tłumacząc, dlaczego bottle episodes są nierzadkim zjawiskiem. Gilligan twierdzi, że nawet gdyby realia finansowe nie wchodziły w grę, to każdy serialowy sezon powinien mieć określony kształt i tempo. Wielkie, dramatyczne wydarzenia, które zostawia się najczęściej na koniec sezonu, nie oddziaływałyby tak bardzo na widza bez poprzedzających ich momentów spokoju. Dzięki kontrastowi ciche, stonowane odcinki pozwalają uderzyć tym bardziej dramatycznym jeszcze mocniej.

Zobacz również: „Better Call Saul” – nowy wizerunek głównego bohatera (zdjęcie)

Z kolei Scott Brazil, producent wykonawczy Świata gliniarzy, opisał bottle episode jako „smutne, małe dziecko, którego kieszonkowe jest obcinane, by móc kupić starszemu bratu nową parę butów”. Starszy brat w tym przypadku to najczęściej finał sezonu.

W serialowej historii nie brak przykładów tego typu rozwiązań. Są one różnie odbierane. Jedni uwielbiają te dość nietypowe odcinki, uważając, że pozwalają one odetchnąć od głównej akcji, skupić się bardziej na postaciach czy danym wydarzeniu. Inni sądzą, że są po prostu nudnymi zapychaczami, i bez pardonu przewijają odcinek, w którym Walter White próbuje zabić muchę. Wspomnianym przykładem bottle episode jest dziesiąty odcinek trzeciego sezonu Breaking Bad („Fly”). Akcja dzieje się praktycznie w całości w zamkniętym laboratorium i skupia na próbie zabicia muchy przez dwójkę głównych bohaterów. Poza tym, że jest to jeden z zabawniejszych odcinków serialu („Gatorade me, bitch!”), oferuje on dość przełomowe momenty.

Cechą charakterystyczną Waltera jest jego perfekcjonizm. Chemik z Albuquerque zawsze chciał mieć wszystko pod kontrolą. Gdy wplątał się w narkotykowy biznes, chciał tego samego – kontroli. Skończyło się to pracą dla dystrybutora i totalnym chaosem w jego życiu. Mucha, którą Walt usiłuje zabić, jest symbolem utraty panowania nad swoim życiem.

Walter zastanawia się także nad momentem, w którym powinien umrzeć. Jest bliski wyjawienia prawdy o Jane Jesse’emu, ale wie, że to doprowadziłoby do jeszcze większego bałaganu. Ten spokojny odcinek pozwala Waltowi na analizę swoich poczynań i pierwszą próbę zmierzenia się z prawdą. Mimo że „Fly” nie posuwa fabuły do przodu, zapewnia świetny wgląd w psychikę bohaterów.

Innym przykładem jest pamiętny „Pine Barrens” z trzeciego sezonu Rodziny Soprano. Choć odcinek wyreżyserowany przez Steve’a Buscemiego nie jest typowym bottle episode (występują w nim aktorzy gościnni, akcja nie dzieje się tylko w jednym miejscu, jest to odcinek kręcony najdłużej w całej historii serialu), to często się go tym mianem określa ze względu na wykorzystanie jednej lokalizacji – lasu Pine Barrens w południowym New Jersey – dla głównego wątku odcinka. Ten zaczyna się dość zwyczajnie – Christopher i Paulie mają odebrać dług od pewnego Rosjanina. W każdym innym odcinku mafijnego serialu ta trywialna sprawa zakończyłaby się prawdopodobnie po pięciu minutach, tutaj jednak dostajemy cały odcinek poświęcony niefortunnym przygodom wspomnianej trójki.

Włoski temperament ponosi Pauliego, który wdaje się w bójkę z zadłużonym mężczyzną, co kończy się wywiezieniem jego martwego ciała i próbą pochowania w lesie. Dość nieudaną, bo Rosjanin okazuje się być żywy i ucieka podwładnym Tony’ego Soprano. Chris dostaje łopatą po głowie, a Paulie odmraża sobie stopę, ale mimo tego muszą udać się na poszukiwania zbiega.

Cała historia jest świetnym zabiegiem fabularnym, jako że w trzecim sezonie Rodziny Soprano napięcie pomiędzy wspomnianą dwójką narastało z odcinka na odcinek. Zobaczenie ich w sytuacji kryzysowej pozwoliło jeszcze lepiej rozwinąć ich relacje. Klimat, a przede wszystkim humor „Pine Barrens” na długo pozostały w pamięci fanów. Należy wspomnieć o deszczu nominacji i nagród, którymi odcinek ten został obsypany, a także o tym, że jest uznawany za jeden z najlepszych w całym serialu.

Czytaj również: 6. sezon „Community” dopiero w grudniu?

W pojęcie bottle episode idealnie wpisuje się też ósmy odcinek drugiego sezonu Community. W „Cooperative Caligraphy” akcja toczy się w jednym pomieszczeniu, a główna obsada opuszcza je dosłownie na moment. W tym przypadku bohaterowie również zmagają się z czymś, przynajmniej pozornie, banalnym – muszą odnaleźć zagubiony długopis Annie. Coś tak nieznaczącego wywołuje burzę między przyjaciółmi, która prowadzi do rozważań na temat przyjaźni całej grupki. Główną osią odcinka staje się pytanie: jak reszta przyjaciół będzie mogła sobie zaufać, wiedząc, że wśród nich jest złodziej? Epizod ten jest okazją do ponownego zgłębienia mentalności bohaterów i pozwala jeszcze bardziej umocnić ich znajomość.

Sam Abed odnosi się do całej sytuacji. Mówi on, że bottle episodes są nudne i równie dobrze mógłby „siedzieć w kącie z wiadrem na głowie”. W tym przypadku autoironia scenarzystów jest mistrzowska.

Mnóstwo innych seriali ma za sobą bottle episodes. Prym wiedzie tu Z Archiwum X, ale także Przyjaciele, Buffy: Postrach Wampirów czy 24 Godziny bawiły się tą koncepcją.

Czy nam się to podoba, czy nie, bottle episodes stały się telewizyjną tradycją i są coraz częściej tworzone nie ze względów finansowych. Trzy przytoczone wyżej przykłady prezentują sobą perfekcyjne wykonanie całego pomysłu. Pojawiały się także totalne klapy. Nie da się jednak zaprzeczyć, że bottle episodes są powiewem świeżości w telewizyjnej codzienności i stanowią ciekawe wyzwanie dla scenarzystów. Czasami to małe i smutne dziecko okazuje się być dużo bardziej wartościowe niż jego starszy, z założenia lepszy brat.

 

 

Najlepsze z 24h

Piotr Piskozub
-

MCU – co po Avengers: Endgame?…

Chcemy przedstawić Wam listę wszystkich powstających filmów MCU, które miałyby ukazać się po Avengers: Endgame.

Piotr Piskozub
-

Kapitan Marvel okłada Skrulli. Opis wideo…

Znamy już opis nowego materiału z filmu Kapitan Marvel - mamy również okazję zobaczyć kolejny…

Piotr Piskozub
-

Komiks wszech czasów? Marvel świętuje ważną…

Marvel zaprezentował już warianty okładek Alexa Rossa - trafiły one do sieci jako upamiętnienie 25.…

Tymoteusz Wronka
-

Najlepsze komiksy 2018 roku [lista aktualizowana]

Wybieramy najlepsze naszym zdaniem komiksy 2018 roku. Lista będzie regularnie aktualizowana o pozycje, które przypadną…

Adam Siennica
-

Bumblebee – recenzje w końcu w…

Bumblebee to pierwszy kinowy film z serii Transformers, za kamerą którego nie stoi Michael Bay.…

Piotr Piskozub
-

Avengers: Endgame – promocja à la…

Pojawiła się już pierwsza prognoza dotycząca wpływów w box office przyszłorocznej odsłony MCU, Avengers: Endgame.

Co o tym sądzisz?