Menu

Nienawistna ósemka (2015)

The Hateful Eight


Film jednym zdaniem

brak jeszcze opinii, jako pierwszy dodaj swoją!
Pokaż wszystkie opinie (0)

Najnowsza recenzja redakcji

Przystępując do tego tekstu, zastanawiałem się, co jeszcze można napisać o ostatnim filmie Quentina Tarantino. Co powiedzieć, aby przekonać nieprzekonanych, a pozostałych zaprosić do ponownego spotkania z Nienawistną ósemką? I wiecie co? Nic nowego nie przemknęło mi przez myśl. Nic. Zupełnie.

Co nie oznacza, że nie mam nic do powiedzenia na temat tego filmu. Szczerze, to w doborowym towarzystwie tuż po zakończonym seansie, przy kilku drinkach można spędzić całą noc na rozmowie o konstrukcji i tematach, jakie są przez Tarantino poruszone. Ale z wiadomych przyczyn forma recenzji nie daje takich możliwości. Dlatego też muszę ograniczyć swoje przemyślenia do koniecznego minimum.

Tarantino rozpoczyna Nienawistną ósemkę nieśpiesznie i w takim też tempie rozwija akcję filmu, dając widzom czas na dokładne zapoznanie się z postaciami. Dzięki temu w ostatecznej rozgrywce widzowi jest łatwiej się z nimi utożsamić. Poza tym pomimo powolnego rozwoju nie pozwala nam na chwilę wytchnienia, zmuszając do dokładnego śledzenia każdego dialogu, który staje się głównym nośnikiem fabularnym. Nic w tym dziwnego skoro Tarantino umieszcza swoich bohaterów w zamkniętym pomieszczeniu, w którym mają przeczekać burzę śnieżną. Okazuje się, że każda z obecnych w tym miejscu osób ma coś do ukrycia i reżyser (a także scenarzysta) powoli przedstawia nam fragmenty układanki, które prowadzą do krwawego, jak to u tego twórcy bywa, wielkiego finału. Mijają niespełna trzy godziny, a widz (a przynajmniej ja) ma ochotę na zarwanie z tym dziełem kolejnych trzech. Co więc zrobił reżyser, że spowodował taką, a nie inną reakcję? W zasadzie nic nowego. Po raz kolejny zrobił film w klasycznym dla siebie stylu. Przy okazji powrócił do formuły ze swojego debiutu i w kostium westernu ubrał niemalże klasyczny kryminał. Wyżej wspomniałem, że fabuła filmu w znacznej większości oparta jest na dialogach. Taka konstrukcja wymagała dokładnego castingu i ponownie nos Quentina nie zawiódł. Każdy z obecnych na ekranie aktorów tworzy niezapomnianą kreację i na długo pozostaje w pamięci. Od znanych z pierwszych filmów Tarantino Madsena, Rotha i Jacksona, po debiutującą w jego filmie, wyciągniętą z aktorskiego niebytu Jennifer Jason Liegh. I ostatecznie to ona wraz z Samuelem L. Jacksonem grają pierwsze skrzypce.

Nienawistna ósemka to Tarantino w klasycznym wydaniu, z charakterystycznymi dla jego kina motywami. Ponownie mamy znakomity scenariusz, rewelacyjne dialogi, barwne postacie i krwawy spektakl przemocy. Ponownie nawiązania do klasyków kina, z dużym uwzględnieniem Sergia Leone, co podkreśla muzyka skomponowana przez Ennio Morricone, nadwornego kompozytora mistrza spaghetti westernu. I ponownie mamy nienaganną stronę techniczną. Tarantino jawi się obecnie jako twórca, który może sobie pozwolić na wszystko w obecnym Hollywood. Może zrobić trzygodzinny film, oparty głównie na dialogach, zastosować nieużywany od czterdziestu lat format zdjęć Ultra Panavision 70, dzięki czemu film nabrał sporo przestrzeni (znakomita praca operatora Roberta Richardsona) i zaprosić do współpracy legendarnego kompozytora. Aż strach pomyśleć, co zrobi przy swoim kolejnym projekcie.

Wydanie DVD Nienawistnej ósemki może nie zachwyca, ale także nie należy do najgorszych. Sama książeczka dodana do filmu w interesujący sposób przedstawia proces powolnego powstawania filmu, od momentu pierwszych przymiarek scenariusza i wykradnięcia jego pierwszej wersji, po sam koniec prac nad filmem. Całość uzupełniają dwa krótkie dokumenty. Pierwszy z nich, Sławne 70 mm, przybliża widzowi specyfikę Ultra Panavision 70 i pokazuje, dlaczego Tarantino zdecydował się na taką, a nie inna taśmę. Drugi, Nienawistna ósemka – nie tylko ósemka, zawiera fragmenty wywiadów w twórcami i aktorami o pracy nad filmem. Są to krótkie formy, ale ciekawie uzupełniają główne danie – ósmy film Quentina Tarantino.

Nienawistna ósemka - okładka DVD
fot. materiały prasowe
Pokaż całą recenzję Pokaż wszystkie recenzje redakcji (2)

Obsada

Major Marguis Warren
Daisy Domergue
John "Szubienica" Ruth
Szeryf Chris Mannix
Oswaldo Mobray
pokaż pełną obsadę (12)

Najnowsza recenzja użytkownika

Nie oglądałem filmów Quentina Tarantino. Wiem, wstyd. Zdecydowałem się jednak nadrobić te żenujące braki poczynając od jego najnowszego filmu "Nienawistna ósemka", głównie z powodu ekipy twórczej i samej, ciekawej koncepcji filmu. Nie jest to dzieło idealne, ale zdecydowanie warte uwagi.

Kilka lat po wojnie secesyjnej przez wietrzne pustkowia Wyoming podróżują łowca nagród John Ruth (Kurt Russel), znany jako „Szubienica”, oraz zbiegła przestępczyni Daisy Domergue (Jennifer Jason Leigh). Ruth ma zamiar doprowadzić kobietę przed oblicze sprawiedliwości. Podczas podróży spotykają innego okrytego złą sławą łowcę nagród majora Marquisa Warrena (Samuel L. Jackson), niegdyś żołnierza walczącego po stronie Unii, oraz Chrisa Mannixa (Walton Goggins), renegata z Południa i samozwańczego szeryfa miasta Red Rock, do którego zmierzają. Podróżni zbaczają jednak ze szlaku podczas zamieci śnieżnej. Schronienie znajdują w zajeździe na górskiej przełęczy, gdzie zostają powitani przez czterech nieznajomych: Boba (Demian Bichir) opiekującego się lokalem, kata z Red Rock Oswaldo Mobraya (Tim Roth), kowboja Joego Gage’a (Michael Madsen) i byłego konfederackiego generała Sanforda Smithersa (Bruce Dern). Gdy gwałtowna nawałnica uderza w górski przyczółek, ósemka podróżników zaczyna rozumieć, że szanse dotarcia do Red Rock są bardzo małe.

Od samego początku widać, że scenariusz „Nienawistnej ósemki” był pisany w duchu przedstawienia teatralnego. Sama opowieść jest mocno kameralna, dzieje się głównie w jednym pomieszczeniu oraz w pobliskim plenerze. Sama w sobie rozkręca się bardzo, bardzo, bardzo powoli. Właściwie zanim wydarzenia na ekranie nabiorą jakiegoś większego dynamizmu minie dobre 40 minut. Film składa się głównie z dialogów, w końcu z powodu burzy śnieżnej 8 osób zostaje zamkniętych razem w jednym domu więc logiczne jest to, że czas umilać będą sobie rozmowami. Kiedy jednak już akcja się rozkręca jest ona rzeczywiście widowiskowa, szybka i przepełniona nagłymi zwrotami akcji. Niestety, mimo wszystko to właśnie ta spokojniejsza, dłuższa część filmu jest zdecydowanie lepsza.

Siłą scenariusza Tarantino jest stworzenie kilku unikalnych, zupełnie różnych postaci, ze swoją historią, nawykami. Po za tym cała opowieść jest mocno okopana w konkretnym okresie historycznym. Znaczna część dialogów odnosi się do obecnej sytuacji w USA, na trasie napotykają się zarówno zwolennicy Północy jak i Południa, były generał rebeliantów a także Afroamerykanin, wszyscy wiedzą jak ci byli za tamtych czasów traktowani, zwłaszcza w Ameryce. Każdy z tych charakterów ma własne przekonania, racje przez co zyskują na unikalności. Do tego wszystkie rozmowy są okraszone nutką specyficznego, ale świetnego humoru, ciętego języka, ironii i sarkazmu. W niektórych momentach widz zapomina, że nie ogląda żywych, realnych postaci.

Kreacja tych jest natomiast mistrzostwem świata. Tarantino zebrał naprawdę znakomitą obsadę i każdy odwala tu kawał dobrej roboty. W epicentrum wydarzeń jest Major Marquis Warren (Samuel L. Jackson) to niesamowicie charyzmatyczna i ciekawa postać, zdanie o niej widz będzie miał okazje zmienić nie raz. Od sympatii po zupełnie szczerze obrzydzenie. Sam Jackson znów udowadnia, że należy do absolutnego topu światowych aktorów, bawi się swoją rolą nadając postaci niesamowitego realizmu. Fantastyczną robotę robi również Kurt Russel jako John Ruth, łowca głów. To kolejna interesująca postać, wielowymiarowa, mająca swoje wady, ale budząca autentyczną sympatię.

Reszta obsady nie radzi sobie gorzej. Jennifer Jason Leigh na ekranie wyprawia wręcz cuda tworząc jedną z ciekawych ról kobiecych ostatnich lat. Jej Daisy to istna wariatka, w każdym tego słowa znaczeniu. Jennifer swój kunszt udowodniła pokazując, że jest w stanie zagrać tą samą postać w bardzo odmiennych sytuacjach jak np. napady szaleńczego śmiechu czy kurczowe, rozpaczliwe przekonywanie jednej postaci do podjęcia konkretnej decyzji w finalnym akcie filmu. Jako ostatniego z tych najlepszych trzeba wyróżnić Waltona Gogginsa jako Szeryfa Chrisa Mannixa. To absolutnie znakomita i jeszcze lepiej zagrana postać. Z początku wydająca się idiotą, kłamcą a ostatecznie okazuje się najsprytniejsza i po części najodważniejsza z całej gromady.

To co warto też oznaczyć jako plus to fakt, że wszelkie historie różnych postaci z ich życia to tylko opowieści, widz nie może ich zweryfikować przez co nigdy nie dowie się czy dana postać mówiła prawdę, czy też nie. Klimat całej opowieści jest naprawdę ciekawy, niestety, jak już pisałem końcowe sekwencje są obdarte z mocy wcześniejszej części opowieści. Po za tym coś jeszcze mnie niesamowicie irytowało. Otóż, nadmiar krwi. Jasne, nie mam nic przeciwko niej w filmach dla dorosłych, dojrzałych produkcjach. Ale wszędzie trzeba znaleźć umiar, Tarantino według mnie znacznie przesadził, nadmiar krwi, rozwalonych części ciał na sam koniec bardziej zniesmacza niż nadaje odpowiedniego tonu produkcji. To trochę tak jak z 2 sezonem „Daredevila” gdzie twórcy też przekroczyli tą cienką granicę, kręcąc scenę masakry w więzieniu.

Nienawistna ósemka - zdjęcie
Fot. Andrew Cooper, SMPSP© 2015

Aspektem w którym „Nienawistna ósemka” wręcz bryluje jest wykonanie techniczne i otoczka audio-wizualna. W szczególności scenografia a także zdjęcia. Lokacji wiele nie jest, ale są one obłędne. Osobiście uwielbiam góry, zimowe krajobrazy a w szczególności połączenie tych dwóch. Możecie więc się domyślać jak zachwycałem się tymi nielicznymi scenami po za bezpiecznym domostwem. Przepięknie wyglądające góry, lasy, strumyki, padający śnieg….do tego dochodzą przepiękne zdjęcia jednego z najlepszych operatorów w historii, Roberta Richardsona. Ten w wręcz mistrzowski sposób uchwycił piękno Wyoming. Jednocześnie zadbał o każdy detal jak chociażby świetne uchwycenie padającego śniegu czy biegu koni. Brawa.

Nie gorzej jest w trakcie akcji w domostwie. Zostało ono zbudowane po mistrzowsku, idealnie odwzorowując styl tamtych czasów, dom jest klimatyczny, przytulny. Richardson mógł tu więc eksperymentować z kadrami, kręcić dłuższe ujęcia i wyłapywać najdrobniejsze detale. Trzeba bowiem podkreślić, że przy bardzo wolno rozwijającej się akcji mamy naprawdę długie ujęcia teoretycznie mało ważnych czynności, jak przygotowanie posiłku, parzenie kawy czy oprzątanie koni. Tarantino nie śpieszy się i do perfekcji wykańcza każdą scenę. Wrażenie robią również sekwencje strzelanin.

To wszystko dopina wprost znakomita muzyka Ennio Morricone. Przyjemna, klimatyczna, budująca napięcie, znakomicie komponująca się z zdjęciami i lokacjami w spójną całość. Idealnie dopasowana do momentu. Zwłaszcza świetny jest utwór który na pianinie gra jeden z bohaterów, świetnie pasujący do akurat opowiadanej historii przez postać Samuela.

„Nienawistna ósemka” to bardzo dobry, prawie znakomity film. Zawodzi jednak w niektórych rozwiązaniach scenariuszowych i nie ma w sobie żadnego mocnego uderzenia, czegoś co wyrzuciłoby mnie z kapci. Nadmiar krwi na ekranie zniechęca do oglądania niektórych scen. Mimo to jest to produkcja naprawdę warta obejrzenia, nawet jak nie znacie dotychczasowego dorobku Tarantino. Nie każdemu jednak styl opowiadanej opowieści odpowiada mi jednak zdecydowanie przypadł do gustu. Kto wie, może sięgnę po kolejne dzieła znanego reżysera.

Pokaż całą recenzję Pokaż wszystkie recenzje użytkowników (1)

Powiązane Artykuły

Kamil Śmiałkowski
0 -

Najlepsze sceny z filmów Quentina Tarantino

Quentin Tarantino ma dziś urodziny. To świetna okazja, by przypomnieć sobie, za co go tak lubimy. Przypomnijmy sobie najlepsze sceny z jego dotychczasowych produkcji.

naEKRANIE
2488 -

Najlepsze filmy 2016 roku [lista aktualizowana]

Wybieramy najlepsze filmy 2016 roku. Oto produkcje, których jakości jesteśmy pewni, widzieliśmy je i polecamy.

Adam Siennica
2171 -

Najlepsze westerny ostatnich lat

Przygotowałem dla Was zestawienie westernów od roku 2001 do obecnego. Poznajcie najlepsze westerny ostatnich lat.

Pokaż kolejne (19)

Komentarze