Truposze nie umierają (2019)

The Dead Don't Die

Truposze nie umierają

The Dead Don’t Die to nowy film Jima Jarmuscha. To czarna komedia, która opowiada o inwazji zombie na pewne amerykańskie miasteczko.

Trailery i materiały wideo

The Dead Don’t Die - zwiastun

Najnowsza recenzja redakcji

W prowincjonalnym do bólu amerykańskim miasteczku, zamieszkałym przez stereotypowych do bólu bohaterów, dzieją się rzeczy dziwne. Słońce nie zachodzi mimo późnej pory, domowe zwierzaki dziczeją i uciekają, niespodziewanie padają baterie w telefonach, zegarki się zatrzymują, telewizory i radia tracą sygnał. Jak szybko się okazuje – winny temu jest nie kto inny, a człowiek (nie jeden – cała ludzkość), bowiem to za sprawą jego działań przesunęła się oś Ziemi. Efektem jest seria wymienionych wcześniej anomalii, zaobserwowanych na całym świecie, zaś najbardziej osobliwą z nich jest fakt, że umarli powstają z grobów. I są głodni.

Ich głód nie kończy się jednak na żądzy krwi i mięsa żywych. Potrzebują kawy, xnaxu, wi-fi czy muzyki. Ciągnie ich do tego, czego najbardziej pragnęli za życia. W chwilach niezmąconych obecnością śmiertelników podążają za tym, do czego byli przywiązani, zanim odeszli. Bohaterowie stają więc do walki, która w tym przypadku nie jest jednak tak nierówna, jak to bywało w zombie-klasykach: tym razem część z nich (w tym pracownik stacji benzynowej, wielki fan filmów o nieumarłych) dobrze wie, co się święci – tak, to zombie, żeby je pokonać, trzeba rozwalić lub odciąć im głowę. Niestety, gdy truposzy kupa...

Trójka policjantów (znudzony i świadomy nadchodzącego ponurego końca Ronnie, zwlekający z odejściem na emeryturę Cliff, zahukana i przerażona Mindy), ekscentryczna, wywijająca samurajską kataną właścicielka domu pogrzebowego, mówiąca ze szkockim akcentem Zelda, gburowaty farmer w czapeczce „Make America White Again” – Miller, miejscowy staruszek-gawędziarz, Hank, nazywany „Frodem” lub „Bilbem” wspomniany pracownik stacji, trójka przyjezdnych hipsterów z wielkiego miasta – to wokół nich krąży nieśpieszna akcja filmu, im za to jest mniej lub bardziej wszystko jedno. Jasne, źle się dzieje, ale hej – świat widział już tyle, że ciężko wpaść w prawdziwą panikę.

Tak, Truposze nie umierają nie pędzą z akcją na łeb, na szyję – tego jednak po Jarmuschu nikt nie oczekiwał. Problem w tym, że większość spośród licznych wątków nie zmierza absolutnie donikąd – zatrzymują się w miejscu po spokojnym, nieraz mozolnym wręcz marszu.

A sam marsz również zawodzi – i nie chodzi o to, że dzieje się niewiele (Jarmusch potrafi przecież opowiedzieć naprawdę sporo bez wielkich dramatów – to w zwykłych rozmowach i banalnych sytuacjach potrafił zawrzeć całą istotę historii). Rzecz w tym, że każdy z podjętych zabiegów okazuje się rozczarowujący, jeśli nie w wykonaniu, to w wydźwięku.

Hołdy i ukłony w stronę klasyków i George'a Romero, początkowo urocze w swej dosłowności i pretensjonalności, prędko wywołują wrażenie przesytu. Żarty i mrugnięcia okiem, choć nieraz zabawne, pozbawione są puenty, powracają bez celu bądź zwyczajnie chybiają. Choć wszystko przekonuje o samoświadomości, celnej ironii nie doświadczono. Dekonstrukcja zawodzi, bo nie zaskakuje. Cytaty i odwołania szybko mdlą, ciężko stwierdzić, czy ze względu na ich mnogość, czy zwykły brak subtelności (tak, Truposze to, delikatnie pisząc, najmniej subtelny film Jarmuscha – wspomnijmy tylko o imperialnym krążowniku z Gwiezdnych wojen, który pod postacią breloka doczepionego do kluczy nosi Adam Driver). Ponad to zombie okazują się – znowu! – wyświechtaną i płytką metaforą konsumpcjonizmu, a proekologiczny przekaz, podkreślony pełnym truizmów monologiem zamykającym film, bije swą oczywistością i dosłownością po łbie.

Nowe dzieło Jarmuscha to zbitka elementów, które nie tworzą zgrabnej konstrukcji. Poszczególne mikroskładniki filmu nieraz stanowią pewną wartość - osobno, i być może w takiej formie najlepiej sprawiłyby się niektóre sceny, a to za sprawą znakomitego aktorstwa i paru orzeźwiających powiewów surrealistycznego, czarnego humoru. Ostatecznie Truposze nie umierają to jednak mdłe, oczywiste, wyprane z subtelności kino, a wszystko, co u Jarmuscha ceni się najbardziej, tu okazuje się banalne, pozbawione wyrazu lub przytłaczające w nadmiarze.

Co o tym sądzisz?

Zobacz w kinach

Znajdź najbliższe
Brak emisji w tym mieście

Zobacz pełen repertuar >

naEKRANIE Poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Anthony Mackie

Anthony Mackie

ur. 1978, kończy 41 lat

Alyssa Sutherland

Alyssa Sutherland

ur. 1982, kończy 37 lat

Janusz Gajos

Janusz Gajos

ur. 1939, kończy 80 lat

Aubrey Dollar

Aubrey Dollar

ur. 1980, kończy 39 lat

LisaRaye McCoy

LisaRaye McCoy

ur. 1967, kończy 52 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV