Przeczytaj w weekend

American Princess: sezon 1, odcinek 1 i 2 - recenzja

American Princess to komediowy dramat produkowany przez amerykańską stację Lifetime. Czy jest to coś, co warto obejrzeć?

Ocena recenzenta:
7/10

American Princess to komediowy dramat produkowany przez amerykańską stację Lifetime. Czy jest to coś, co warto obejrzeć?

Adam Siennica

Adam Siennica

American Princess to serial, do którego podchodzi się bez żadnych oczekiwań. Szybko jednak się okazuje, że dostajemy coś abstrakcyjnego, absurdalnego i zarazem kuriozalnego pod każdym względem. Być może z powodu tego zaskakiwania wszystko staje się lepsze, niż można byłoby się spodziewać po serialu opartym na tak dziwacznym koncepcie. Oto Amanda, kobieta ze społecznych elit i świata Instagrama, która ma wyjść za mąż. Gdy jednak kilka godzin przed ceremonią, jej mąż ją zdradził, wszystko wywraca się do góry nogami. Kobieta przypadkiem trafia do miejsca, w którym czas przestał biec - festiwalu renesansu, gdzie pracownicy zabawiają przybyłych, żyjąc w świecie bez celebrytów, technologii i mediów społecznościowych. Amanda nagle postanawia tu zostać.

Brzmi dziwacznie, prawda? I tak też jest. Twórcy zaskakująco dobrze wykorzystują ten koncept do opowiedzenia historii, która w jakimś tam stopniu opowiada o problemach współczesności. O kulcie piękna, mediów społecznościowych, tabloidów i fałszywych przyjaciół. Nie jest to jednak najważniejsze, bo to przede wszystkim opowieść luźna, lekka i często przekomiczna. Zderzenie kobiety z wyższych sfer ze światem, gdzie - dosłownie - trzeba ubrudzić sobie ręce w odchodach, by zarobić na życie, stanowi perfekcyjny punkt wyjścia do wielu zabawnych scen. Potencjał takiego motywu jest wielki i w pierwszych odcinkach twórcy sprawiają niespodziankę wykorzystując go w bardzo rozrywkowy sposób. Czasem zaskakują, często rozśmieszają, zapewniając przyjemny czas z serialem, który dzięki wielu detalom wyróżnia się na rynku. 

Jak można się domyślić, taki festiwal renesansu jest pełny specyficznych postaci, które tam pracują i starają się normalnie żyć. Zderzenie Amanady z tą wszechobecną dziwnością wypływającą z mieszkańców jest często najśmieszniejszym motywem, bo pozwala podkreślać ładunek komediowy American Princess. Czy to w kwestii szukania pracy na festiwalu przez Amandę, czy to przy jej nieporadnych próbach wykonywania różnych zadań, czy interakcji z bohaterami pod wpływem alkoholu. Wszystko ma taki wesoły niedorzeczny wydźwięk, dający pełne pole do popisu. Do tego świat jest budowany w taki sposób, że rzeczywistość festiwalu renesansu nie zawsze jest zgodna z panującymi poza nim obyczajami. Dzięki gamie różnorodnych, wzbudzających sympatię postaci i dość prostej historii,  American Princess szybko staje się rozrywką opartą przede wszystkim na walorach komediowych, a część dramaturgiczna jest w tle. Czuć świadomy wybór tworzenia historii mający przede wszystkim zapewniać miły czas, bez większych ambicji, by budować wielkie emocje, czy szczególnie głęboką fabułę. A większy wątek w tym wszystkim jest i po pierwszych odcinkach widać, że ma szansę być przezabawny w kolejnych odcinkach.

American Princess to na razie pozytywna niespodzianka sezonu letniego w świecie serialu. Dostajemy rzecz niezwykle lekką, zabawną i wesoło absurdalną. Historia prosta, ale interesujące bez położenia akcentów na związki romantyczne czy obyczajowe, ale na tytułową bohaterkę zderzającą się z całkowicie inną rzeczywistością. 

American Princess

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV