Przeczytaj w weekend

Briggs Land #02: Samotna walka – recenzja komiksu

Po dobrym otwarciu seria Briggs Land nieco spuszcza z tonu, ale jednocześnie kontynuuje wcześniej rozpoczętą historię.

Ocena recenzenta:
6/10

Po dobrym otwarciu seria Briggs Land nieco spuszcza z tonu, ale jednocześnie kontynuuje wcześniej rozpoczętą historię.

W tomie Kobieca ręka otwierającym serię Briggs Land mieliśmy okazję do zapoznania się z terytorium Briggsów: prywatnym terenem będącym schroniskiem dla wszelakiej maści dysydentów i outsiderów, a jednocześnie całkiem nieźle zorganizowanym quasi-państwem na terenie Stanów Zjednoczonych zarządzanym twardą ręką przez rodzinę Briggsów. Jednakże wraz z nowymi rządami przyszły i kolejne problemy: i m.in. o tym jest Briggs Land #02: Samotna walka.

Pierwsza cześć albumu koncentruje się na kwestii przechwycenia nieświadomych turystów, którzy wkroczyli na Terytorium Briggsów. W świetle konfliktu z władzami federalnymi pojawia się dylemat, co zrobić z jeńcami: pozbyć się ich, uwolnić, a może przekupić? Wydaje się jednak, że właśnie ten dylemat mógłby stanowić oś i mocny akcent historii (a także możliwość uwypuklenia charakterów do tej pory raczej drugoplanowych postaci), ale Brian Wood się na to nie zdecydował.

Dalsze zeszyty zawarte w Samotnej walce traktują albo o konsekwencjach pojmania turystów (łącznie ze starciem ze służbami federalnymi i przelewem krwi), albo też prezentujące nieco poboczne historie pokazujące nam zarówno jak zachowują się postaci w różnych sytuacjach, albo jak wygląda życie na Terytorium Briggsów i jakim wartościom się tam hołduje. Jest też spojrzenie w przeszłość, które także pogłębia czytelnikowi spojrzenie na teraźniejsze wydarzenia.

Klimatyczne rysunki Mack Chater, proste, ale wyraziste i z oszczędnie naniesionymi barwami, nadal bardzo dobrze oddają klimat Briggs Land. Jeśli się coś na nich wyróżnia, to mamy pewność, że właśnie ten element jest istotny. A jednocześnie te pozornie zwykła szkice potrafią przekazać wiele z tego, co nie zostało powiedziane wprost za pomocą słów.

Samotna walka cierpi na typowy problem, z którym muszą się borykać środkowe części większych historii. Nie ma już fascynacji realiami, pionki zostały rozstawione, ale jednocześni wiele zostało jeszcze do zrobienia, by zbudować podstawy pod większą historię. Całość bez wątpienia posiada interesujące podstawy, a twórcy potrafią stworzyć intrygujący klimat, ale w tym tomie jednak zabrakło mocniejszych (co nie znaczy krwawych czy spektakularnych) akcentów. Czymś takim w Kobiecej ręce była historia Grace, kobiety przejmującej władzę. Tu czegoś takiego zabrakło.

Źródło: fot. Egmont

Briggs Land #02: Samotna walka

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV