Przeczytaj w weekend
 

Advertisement  

 

Advertisement  

Castle Rock: sezon 1, odcinek 6 – recenzja

W Castle Rock coraz więcej kart zostaje odkrytych, dając nam naprawdę dobry odcinek. Oceniam nowy epizod serialu.

Ocena recenzenta:
8/10

W Castle Rock coraz więcej kart zostaje odkrytych, dając nam naprawdę dobry odcinek. Oceniam nowy epizod serialu.

Norbert Zaskórski

Norbert Zaskórski

Tagi:  Castle Rock 
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Do Castle Rock przybywa syn Henry'ego, Wendell, aby odwiedzić dawno niewidzianego ojca i babcię. Chłopiec nie jest za bardzo zafascynowany miejscem, a sam Deaver nie ma dla niego za dużo czasu. Mężczyzna w trakcie jednego ze spotkań z tajemniczym więźniem odkrywa stare kasety, które podsuwają mu trop w sprawie jego zaginięcia. Poszlaki prowadzą go w głąb lasu, gdzie spotyka pewnego człowieka, który prezentuje mu niesamowitą teorię dotyczącą działalności jego ojca. W tym czasie Alan Pangborn stara się odzyskać samochód zmarłego naczelnika więzienia na polecenie tajemniczego więźnia. Wszystko po to, aby uratować swoją ukochaną.

Bardzo dobrym wątkiem w nowym odcinku był ten dotyczący Henry'ego Deavera. Twórcy coraz śmielej odkrywają nam tajemnice poszczególnych elementów fabuły i w tym wypadku mamy do czynienia z takim obrotem spraw. Skrzętnie i przede wszystkim zmyślnie zostaliśmy poprowadzeni od tajemniczych szumów usznych bohatera do klimatycznej rozprawy o Bogu. Otrzymywaliśmy do tej pory raczej to diabelskie i mroczne oblicze Castle Rock. W tym wypadku scenarzyści bardzo dobrze zagrali na kontrze tym epizodem oferując spokojniejsze, stonowane i pełne nadziei oblicze tytułowego miasteczka. To oczywiście nie znaczy, że zaraz trzeba odpuszczać świetnie rozwijany ponury klimat snutej opowieści. Twórcy dobrze podszywają boski wątek Henry'ego tym mrokiem, który cały czas gdzieś czai się w tle i nie daje o sobie zapomnieć. Wystarczy przytoczyć tutaj scenę samego spotkania Deavera z nieznajomym mężczyzną, która bardziej niż obcowanie z boską materią przypomina sekwencję rodem ze slashera lub innych podgatunków horroru. Serial wchodzi na nowe rejony, jednak mocno trzyma się swych korzeni i za to plus.

Poświęcenie odcinka na solowe przygody Henry'ego nie pozwoliły za bardzo zgłębić jego relacji z synem, jednak ufam, że w kolejnych epizodach ta więź zostanie znacznie lepiej rozwinięta, ponieważ widzę w niej spory potencjał. Natomiast bardzo dobre wrażenie zrobił na mnie mało wyeksponowany, ale wydaje mi się naprawdę ważny wątek Wendella i Ruth Deaver. Ta specyficzna relacja sprawdziła się świetnie jako poboczny element fabuły. Tutaj również zastosowano zdecydowaną sprzeczność rysów psychologicznych, co zaowocowało dziwnym, ale intrygującym aspektem historii. Z jednej strony spokój, zagubienie i nostalgię Ruth zestawiono z młodzieńczą energią, ciekawością i lekkim sceptycyzmem Wendella w drugim narożniku. Szczególnie kwestia mamy Henry'ego wydaje się najbardziej rezonować na tę relację i nie tylko. Znamienna jest tutaj scena rozmowy Ruth i Wendella, w której kobieta opowiada o elemencie nielinearności czasu. Mimo że może się to wydawać się bez sensu, słowa te według mnie bardzo dobrze oddają charakter wszelkich zależności w przedstawianej na ekranie historii.

Dobrze prezentuje się również wątek Alana, który stał się chłopcem na posyłki tajemniczego więźnia. Postać naszego ludzkiego wcielenia diabła nie została za bardzo wyeksploatowana w tym odcinku, ale każde pojawienie się tego bohatera wywołuje nieprzejednaną, ale i niezwykle klimatyczną, ekranową grozę. W tym aspekcie Bill Skarsgard spisuje się znakomicie, powiedziałbym wręcz wybitnie. Nie mamy tutaj po raz kolejny fajerwerków i epatowania mrokiem. Dostajemy raczej grę niuansami, która znacznie bardziej intensyfikuje tę grozę. Natomiast sama relacja Alana i tajemniczego więźnia została również wygrana w punkt. Scenarzyści opierają ją bardziej na sceptycyzmie i nucie nieufności niż pełnej symbiozie. To znacznie lepiej prezentuje się na ekranie i organicznie komponuje się z resztą wątków. Do tego dodajmy świetny cliffhanger z zakrwawionym nieznajomym i Pangbornem wbiegającym do zdewastowanego domu, a naprawdę czekam na kolejny epizod.

Nowy odcinek Castle Rock utrzymuje bardzo dobry poziom poprzednich odsłon, dając interesujące rozwinięcie głównych wątków i trzymający w napięciu, doskonały cliffhanger. Tak trzymać.

Źródło: zdjęcie główne: Hulu

Castle Rock
 

 

Co o tym sądzisz?

Z dniem 15.05.2019 dokonamy migracji systemu komentarzy. Nowy system komentarzy pozwoli nam m.in. rozwinąć funkcje, których nie możemy uzyskać w Disqus, zwiększy bezpieczeństwo strony i przyspieszy czas jej ładowania. W związku z tym wymagana jest Państwa zgoda na przeniesienie Państwa komentarzy do nowego systemu i powiązania go z Państwa kontem w serwisie naEKRANIE.pl. Prosimy o zalogowanie się na wszystkie konta disqus, z których Państwo korzystacie i powiązanie ich z naszym serwisem. W przypadku braku udzielenia tejże zgody, Państwa komentarze w dniu uruchomienia nowego systemu komentarzy przejdą proces zmiany na anonimowe. Proszę kliknąć tutaj, aby wyrazić zgodę i powiązać to konto.

Jeżeli posiadasz oddzielne konto w serwisie disqus kliknij tutaj, aby je powiązać

UWAGA: Ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu uruchomienia systemu nowych komentarzy niezależnie od tego czy wykonasz powyższe instrukcje czy nie.

To okno zamknie się automatycznie za 99 sek. [X]
Advertisement
To okno zamknie się automatycznie za 10 sek. [X]
 

Advertisement
Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV