Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające – recenzja książki

A gdyby konflikt kubański potoczył się inaczej i nad światem zawisłaby realna groźba trzeciej wojny światowej? Książka Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające przenosi nas właśnie w takie realia.

Ocena recenzenta:
7/10

A gdyby konflikt kubański potoczył się inaczej i nad światem zawisłaby realna groźba trzeciej wojny światowej? Książka Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające przenosi nas właśnie w takie realia.

Alternatywne historie to gatunek w fantastyce, przynajmniej wydawanej w Polsce, obecnie nieco zapomniany. Była co prawda seria Zwrotnice Czasu wydawana przez Narodowe Centrum Kultury, ale tak naprawdę powieści ukazujące się w tym gatunku to raczej ewenement niż norma. Tym bardziej interesująca jest premiera serii Pawła Majki i Radosława Rusaka pod tytułem Czerwone żniwa.

Prolog Uderzenia wyprzedzającego przenosi nas w realia konfliktu kubańskiego, który potoczył się inaczej, niż znamy z historii. Pozornie jednak wydarzenia te nic nie zmieniły, bo trzy lata później nadal mamy do czynienia z zimnowojennym status quo. Do czasu, bo zaczyna dochodzić do akcji na tyłach wroga, a celem są… historyczne artefakty i inne przedmioty, z którymi wiąże się historia czy narodowa tożsamość. Równocześnie siły Układu Warszawskiego ruszają na Zachód, a kluczową rolę odkrywają w tym polskie oddziały dywersyjne działające na terenie RFN. Gdy dodać do tego grę wywiadów i partykularne interesy, otrzymujemy skomplikowaną intrygę fabularną, której rozwikłanie wymaga więcej niż jednego tomu.

W powieści wiele się dzieje; może nawet zbyt wiele, bo czasem ma się wrażenie, że niektórym wątkom czy postaciom poświęcono zbyt mało miejsca. Akcja jest dynamiczna, a narracja prowadzona kilkutororowo, skacząc od wątku do wątku. Trochę szkoda, bo realia są na tyle interesujące, że chciałoby się przeczytać więcej na każdy temat, poznać szersze tło.

Czerwone Żniwa. Uderzenie wyprzedające - okładkaŹródło: Znak

               Czerwone żniwa nie są jednak klasyczną historią alternatywną, w której jedyny element fantastyczny polega na innym potoczeniu się biegu historii. Autorzy wprowadzają tu także elementy stricte fantastyczne, nadnaturalne – być może w Uderzeniu wyprzedzającym ma to jeszcze marginalny charakter, ale finał powieści sugeruje, że nabiorą one kluczowego znaczenia w przyszłości. Wydaje się, że taka konstrukcja świata przedstawionego jest efektem pomysłów fabularnych Pawła Majki, który już we wcześniejszych książkach (seria Berserk, Pokój światów) lubił wprowadzać do fabuły właśnie takie rozwiązania. Na razie ciężko ocenić, czy zadziała to także na korzyść Czerwonych żniw, czy jednak seria lepiej by wypadła, gdyby okazała się „czystą” historią alternatywną. Choć czy wtedy nie byłoby to coś w stylu retrotechnothrillera?

Pierwsze uderzenie to niezła, pełna akcji i spisków historia, która stanowi dobre wprowadzenie do większej całości. Sporo się w niej dzieje, poszczególne wątki intrygująco się rozwijają, a jednocześnie jeszcze żaden z nich nie zdradza na tyle, by czytelnik mógł powiedzieć, że wie, w jakim kierunku potoczy się fabuła serii.

Źródło: fot. Znak

Czerwone Żniwa. Uderzenie wyprzedające

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV