Menu

Recenzja książki: Głowa pełna duchów

Ocena recenzenta:9/10

Głowa pełna duchów – recenzja książki

Koniec roku sprzyja podsumowaniom, dlatego jeżeli miałabym ułożyć listę dziesięciu najlepszych książek czytanych przeze mnie w 2016 roku, wśród nich na pewno znalazłaby się powieść Paula Tremblaya Głowa pełna duchów. Czy warto dodać tę pozycję do swojej biblioteki? Mam nadzieję Was do tego przekonać.

Książek o opętaniu jest mnóstwo – począwszy od klasycznego Egzorcysty Williama Blatty’ego, a skończywszy na paradokumentach w rodzaju Egzorcyzmów Anneliese Michel. Wydawałoby się, że trudno jest przy tak wyeksploatowanym temacie o świeże i interesujące spojrzenie. Autorowi powieści Głowa pełna duchów udało się znakomicie opowiedzieć rodzinną historię Barrettów: bez popadania w sztampę intrygująco i z inwencją.

Początek nie zapowiada fajerwerków, nie ma ich też wiele w tekście, ale te, które są, potrafią naprawdę wbić w fotel. Akcja książki toczy się niespiesznie przez pierwsze rozdziały – poznajemy Barrettów, ich codzienne kłopoty związane z utratą pracy przez ojca rodziny, narastające napięcie między mężem a żoną, problemy dorastającej córki Marjorie i beztroskie dzieciństwo małej Meredith. Wydaje się, że to bardziej opowieść o degradacji typowej rodziny z klasy średniej w czasach niedawnego kryzysu, w okresie kiedy ludzie okupowali Wall Street, upadały banki i runął wielki domek z kart rynku hipotecznego w USA. Nic nie zapowiada wydarzeń, które wstrząsną Ameryką (i czytelnikiem) i doprowadzą do tragedii, nad źródłami której zastanawia się dorosła już Meredith, blogerka Karen i rzesze internetowych poszukiwaczy nadprzyrodzonego.

głowa pełna duchów - okładka
Źródło: Papierowy Księżyc

Z każdym rozdziałem opowieść Tremblaya robi się coraz bardziej skomplikowana, mroczniejsza – autor myli tropy, gra z czytelnikiem, podrzucając mu wskazówki, by za chwilę obnażyć ich kompletną nieprzydatność. Historia opowiadana z różnych perspektyw staje się pełniejsza ale wcale nie jest przez to łatwiejsza do rozszyfrowania. Aż do końca. Zakończenie – a raczej finałowe rozdziały – są wstrząsające. Wydarzenia, które opisuje autor, zmieniają niemal całkowicie odbiór książki, ale jednocześnie pozostawiają czytelnika z mnóstwem pytań, na które istnieje wiele odpowiedzi – co najciekawsze, każda z nich może być prawidłowa.

Głowa pełna duchów to nie tylko groza. Jest to też opowieść o destrukcyjnej sile mediów, o tym, w jaki sposób wpływają one na nasze życie i jak bardzo zatopieni w ich iluzyjny świat nie potrafimy oddzielić rzeczywistości od fikcji. Jeżeli chcecie kogoś obdarować porządnym horrorem (lub sami go przeczytać), książką niesztampową i wciągającą od pierwszej chwili – polecam Wam Głowę pełną duchów Paula Tremblaya. Warto.

Źródło: fot. Papierowy Księżyc
Przejdź do komentarzy (0)
Komentarze