Happy Together: sezon 1, odcinek 1 – recenzja

Happy Together to lekka i absurdalna komedyjka o parze Afroamerykanów, którzy przez zbieg okoliczności przygarniają do domu gwiazdę muzyki pop. Potencjał wielki, ale pilot przeciętny.

Ocena recenzenta:
5/10

Happy Together to lekka i absurdalna komedyjka o parze Afroamerykanów, którzy przez zbieg okoliczności przygarniają do domu gwiazdę muzyki pop. Potencjał wielki, ale pilot przeciętny.

Adam Siennica

Adam Siennica

Happy Together oparty jest na dość absurdalnym pomyśle, którego wiarygodność w pilocie nie została w ogóle usprawiedliwiona. W tym szaleństwie jednak jest metoda, bo choć nie ma tu ani jednego przekonującego argumentu, dlaczego gwiazda z okładek będzie mieszkać z kompletnie obcymi ludźmi, to wszystko okryte jest urokiem. Wyjaśnienie sytuacji natomiast jest po prostu naciągane i wpływa raczej na negatywne spojrzenie na fundament tej komedii. Nie pozwala od razu kupić przekazu. Jednak po jakimś czasie to właśnie ta dziwność serialu staje się jego atutem, bo widać w pilocie wiele obiecujących motywów, które pod względem humorystycznym mają szansę na rozwój. Coś z tego może być.

Pierwszy odcinek ma trochę nietrafionych gagów opartych na próbach bohaterów, którzy chcą pokazać jacy są młodzieżowi i fajni. Chociaż są dorosłymi ludźmi po trzydziestce, różnica wiekowa i społeczna staje się punktem wyjścia do zabawnych sytuacji. Problem w tym, że dużo takich prób w tym odcinku jest po prostu nietrafionych. Zwłaszcza ze strony Damona Wayansa Jr, który świadomie robi z siebie głupca, ale stawianie tego w kontraście z reakcją drugiej strony, nie jest tak śmieszne, jakby twórcy chcieli. Interakcja pomiędzy rozrywkową gwiazdą pop, a trochę nudną parą jest tym, co daje jakieś komediowe sytuacje. Nie zawsze dobrze działające, ale już widać, że tutaj są obiecujące próby, które w kolejnych odcinkach mogą procentować. Rozwój tej relacji może być mocną podstawą Happy Together.

Tak, jak trzy główne postacie mają w sobie coś obiecującego, tak drugoplanowi bohaterowie pozostawiają wiele do życzenia. Z jednej strony mamy parodię hollywoodzkiej celebrytki (trafne, zabawne), z drugiej strony mamy rodziców Jake'a (pijąca para emerytowanych lekarzy i fanów muzyki pop), którzy nie bawią, irytują i wydają się zbyteczni. Czuć, że twórcy chcieli pokazać wpływ show-biznesu na młodą osobę i to, jak może ona być nieszczęśliwa przez życie pod publikę, ale na razie to nie wychodzi. Zbyt dużo kiepskich decyzji i nieciekawych zabiegów, które nie tworzą oczekiwanej całości. A postacie drugoplanowe są częścią tego problemu.

Happy Together na razie wydaje się przeciętnym serialem komediowym z paroma zabawnymi sytuacjami i wieloma scenami wywołującymi odwrotny efekt od zamierzonego. Dostrzec jednak można przesłanki, że drzemie w tym potencjał na rozwój. Na razie jest tak sobie, ale zdecydowanie może być lepiej.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Happy Together

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV