Ocena recenzenta:
8/10

iZombie: sezon 3, odcinek 10 i 11 – recenzja

Dwa kolejne odcinki iZombie w większości skupiają się na głównym wątku sezonu. Jest coraz ciekawiej.
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Rob Thomas, twórca serialu iZombie wykazuje się pierwszorzędnym wyczuciem czasu. To jest ten moment, kiedy po prostu fabuła musiała na chwilę odejść od spraw pojedynczych odcinków na rzecz głównego wątku, który ostatnio stał w miejscu. Po raz pierwszy w tym sezonie dostajemy w większości historię związaną z odkrywaniem zombie przez świat. Widać, że jest to coś, co twórcy chcą rozwijać i choć początkowo miałem mieszane odczucia, dzięki tym dwóm odcinkom w końcu się do tego przekonałem. Wyjawienie światu istnienia zombie w sposób niepodważalny może kompletnie zmienić oblicze tego serialu. Możemy śmiało powiedzieć, że to ma potencjał, a biorąc pod uwagę wyjątkową kreatywność scenarzystów, mogą go wykorzystać. Drzemie w tym jednak ryzyko, że zmieni to formułę serialu tak bardzo, że straci on swój urok.

Liv po mózgu domniemanego samobójcy z problemami psychicznymi jest ciekawsza, niż oczekiwałem. Wątek pojawienia się jej byłego chłopaka w postaci halucynacji mógł wydawać się niepotrzebny, taki zapychacz, ale twórcy dobrze to wykorzystują. Z jednej strony wątek pozwala Liv uporać się z śmiercią ukochanego, którego musiała własnoręcznie zabić. W lekki, przyjemny, ale nienaganny sposób pozwalają bohaterce rozwinąć się emocjonalnie. Z drugiej strony w stylu serialu wątek jest wykorzystywany w celach humorystycznych. Ten moment, jak Liv całuje się z powietrzem, wygląda przednio i śmiesznie. Natomiast Liv po mózgu wielbiciela teorii konspiracyjnych to już dobry humorystyczny motyw. Kapitalnie wygląda rozmowa Liv, Donnie’ego i Blaine’a o różnych konspiracjach.

Powrót pana Szefa wydawał się niepotrzebny. Po co ta postać w momencie, gdy w zasadzie wszelkie wątki z nim związane zostały zamknięte? I chociaż jego starcie z Blaine’em, gdzie tym razem był na straconej pozycji, jest w porządku zrealizowane i nie ma się do czego przyczepić, nie mogę się przekonać do powtórnego wprowadzenia tej postaci. Fabularny sens to ma, ale czy naprawdę nie można było oprzeć się na czymś nowym i świeżym? Niby można z nowej relacji Blaine’a i pana Szefa wyciągnąć coś ciekawego, więc liczę, że twórcy pozytywnie mnie zaskoczą.

Kwestia porwania Donnie’ego wybornie rozwija główny wątek sezonu. Pozwolono nam spojrzeć na Raviego z innej perspektywy i w innym środowisku. Ravi rzadko działa sam, dlatego też takie sceny mają duży wpływ na rozwój postaci. Zwłaszcza, że jego życie było zagrożone. Najlepiej jednak wygląda ten cliffhanger 10. odcinka, gdy Liv i Blaine wyzwalają z siebie potwory, by wejść tam i zrobić rozróbę. I nie rozczarowują. Dobrze, emocjonująco i z nutką humoru (scena wspólnego jedzenia mózgu z głowy i wejście Raviego).

Zaskakujące jest to, że przywódca grupy ostatecznie nie zabił przyjaciół Clive’a. Wraz z rozwojem tego odcinka jestem prawie pewien, że stoją za tym ludzie z państwa zombie. To wszystko ma na celu doprowadzenie do otwartego konfliktu. Na tę chwilę taki rozwój wydarzeń wydaje się oczywisty, prawda? Szczególnie, że przyjaciółka Raviego okazała się dziennikarką publikującą zdjęcie Liv w stanie zombie potwora. Ten cliffhanger 11. odcinka może bardzo namieszać w tym, jak wygląda rzeczywistość bohaterów. Jest potencjał.

Romans Majora z fanką na razie nie zachwyca. Jest milusio, wesoło i sympatycznie, a potem szybko się kończy. Nie jestem przekonany, czy ten wątek długofalowo ma sens, skoro Major ot tak rzuca kobietę, która wyraźnie chciała mu pomóc. Pewnie romans Liv z jego kolegą też jest skazany na porażkę, bo twórcy koniec końców i tak będą chcieli, by Major i Liv byli razem. Na razie nic ciekawego.

Nie mam większych zastrzeżeń do iZombie. Śmieszne, emocjonujące, przyjemnie i wciągające. Ten sezon naprawdę jest mocny.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Poznaj recenzenta

Adam Siennica
Zastępca redaktora naczelnego naEKRANIE,pl. Dziennikarz z zamiłowania. Fan Gwiezdnych Wojen od ponad 20 lat, wychowywał się na chińskim kung fu, kreskówkach i filmach z dużymi potworami. Nie stroni od żadnego gatunku w kinie i telewizji. Choć boi się oglądać horrory. Uwielbia efekciarskie superprodukcje, komedie z mądrym, uniwersalnym humorem i inteligentne kino. Najważniejsze w filmach i serialach są emocje. Prywatnie lubi fotografować i kolekcjonować gadżety ze Star Wars.

Najlepsze z 24h

Adam Siennica
0 -

Gwiezdne Wojny: ostatni Jedi – recenzja…

Rian Johnson to utalentowany filmowiec i fan Gwiezdnej Sagi, który dostał szansę wyreżyserowania filmu Gwiezdne…

Ocena recenzenta:
9
Piotr Piskozub
0 -

Gal Gadot dała wzruszający powód, aby…

Olbrzymią popularnością w sieci cieszy się wideo z Gal Gadot, w którym aktorka spotyka się…

Michał Kujawiński
0 -

Czy Gwiezdne Wojny: ostatni Jedi to…

W sieci pojawiły się już pierwsze recenzje filmu Gwiezdne Wojny: ostatni Jedi, który do polskich…

Michał Kujawiński
0 -

Box Office: Jakie otwarcie filmu Gwiezdne…

Tuż przed premierą filmu Gwiezdne Wojny: ostatni Jedi pojawiły się ostateczne prognozy box office. Czy…

Piotr Piskozub
0 -

Elfy, orkowie i karabiny. Oto ostateczny…

W sieci pojawił się już ostateczny zwiastun Bright, produkcji Netflixa, której reżyserem jest twórca Legionu…

Michalina Reda
0 -

Fani Arrowverse nie chcą zmian w…

Jakiś czas temu stacja The CW ogłosiła, iż seriale Supergirl i Legends of Tomorrow będą…

Co o tym sądzisz?