Jedyna: sezon 1, odcinek 1-7 - recenzja
Jedyna, czyli najbardziej tajemniczy serial 2025 roku, który jest powrotem twórcy Breaking Bad, to historia science fiction. Zaskakuje, bawi, skłania do refleksji i nie pozwala oderwać się od ekranu.
fot. Apple TV+
Jedyna to serial, który opowiada o najbardziej nieszczęśliwej kobiecie na Ziemi, która musi uratować świat przed szczęściem. To prawdziwy ewenement we współczesnym świecie – poza krótkim opisem i niejednoznacznym zwiastunem, który niczego nie ujawniał, nie sposób było przewidzieć, czego się spodziewać. To pozwoliło stworzyć najbardziej tajemniczy serial ostatnich lat, który okazuje się zaskakującą historią osadzoną w stylistyce science fiction.
Cała recenzja zawiera spoilery na temat podstawy fabularnej serialu Jedyna (Pluribus), o której nie wiedzieliśmy przed premierą!
Pierwszy odcinek bez reszty wciąga nas w historię. W nim główna bohaterka (Rhea Seehorn) ma przez długi czas zdziwioną minę i często powtarza niecenzuralną wersję stwierdzenia: "Co tu, u licha, się dzieje?". Zabawne, jak bardzo przekłada się to na reakcje widzów – nasze zdziwienie, zaskoczenie, a czasem szczery śmiech wobec tego, co niespodziewane. W produkcji dochodzi do odkrycia pewnej rzeczy. Zostaje ona wykorzystana do stworzenia czegoś w rodzaju biologicznego wirusa, który następnie przemienia ludzkość w coś na kształt radosnej wspólnoty ze świadomością roju. Zmienia wszystkich z wyjątkiem głównej bohaterki, czyli tytułowej jedynej. Vince Gilligan – twórca, scenarzysta i reżyser pierwszych dwóch odcinków – doskonale wie, jak prowadzić kamerę i kiedy zrobić długie ujęcie bez cięć dla piorunującego efektu. Jedyna to serial wyjątkowy, jakościowo wybitny i tak szalenie interesujący, że trudno opisać to słowami.
Jeśli po tych spoilerowych podstawach fabularnych myślicie, że wiecie dokładnie, co się wydarzy i w jakim kierunku ta historia podąży (a mogą się pojawić skojarzenia z klasykiem Inwazja porywaczy ciał), to powiem bez ogródek – nic nie wiecie! Z każdym kolejnym odcinkiem Vince Gilligan idzie na przekór oczekiwaniom, spekulacjom, przewidywaniom. Twórca lubi serwować twisty. To niesamowite, bo nawet jeśli spodziewasz się czegoś dobrego, Jedyna i tak potrafi zaskoczyć czymś jeszcze ciekawszym i lepszym. Przemyślana kampania promocyjna sprawiła, że nie mamy oczekiwań, a jak wiemy, one często wpływają na odbiór produkcji. Twórca wykorzystał potencjał historii w 110%.
Konwencja serialu jest dziwna. To słowo można odmieniać tutaj przez wszystkie przypadki, bo na ekranie – począwszy od kapitalnego pierwszego odcinka – dzieją się cudaczne rzeczy i w tym aspekcie serial nigdy nie zwalnia. Nawet gdy już jesteśmy obeznani z konwencją i z działaniem ludzkości po tajemniczej transformacji, scenariusz potrafi zaskoczyć. To jest wspaniałe, bo specyficzność serialu jest zaledwie częścią jego wybitnej jakości, ale jednocześnie buduje charakter, klimat i całą rozrywkę. Wszystko jest tu doskonale przemyślane, dopracowane i wykorzystuje każdą szansę, którą widz szybko dostrzeże. Nawet nie przeszkadza, że nie jest to serial dynamiczny, w którym non stop wiele się dzieje. Gilligan, którego styl wszyscy znają z Breaking Bad, nigdzie się nie spieszy, ale w każdym z siedmiu odcinków dzieją się rzeczy pobudzające ciekawość. Co się stało? Czy można uratować świat? Jedyna potrafi rozśmieszyć absurdalnością sytuacji i zachowaniami ludzi po transformacji. Humor jest specyficzny, ale trafny, mądrze wykorzystujący konwencję do tego, by świadomie pośmiać się z takiej rzeczywistości.
Zaskakujące jest to, że przez większość czasu śledzimy jedynie losy głównej bohaterki mierzącej się ze światem po osobliwej apokalipsie. Nie jest to jednak serial jednoosobowy – dołącza do niej między innymi polska aktorka Karolina Wydra, odgrywająca istotną i rozbudowaną rolę. To jednak nie zmienia faktu, że Jedyna to Rhea Seehorn. To jej serial, a kapitalna, warta uznania i pochwał kreacja nadaje temu wszystkiemu sens i jakość. To dzięki jej ludzkim reakcjom na sytuacje, z którymi łatwo się utożsamić, oglądamy to z ogromnym zainteresowaniem. A fakt, jak ważne dla losów świata są jej emocje, jest jednym z dziwniejszych i najbardziej intrygujących wątków tego serialu – na pewno Was zaskoczy, gdy poznacie szczegóły. Zapewniam, nawet jeśli macie jakieś swoje teorie, serial pokaże zupełnie coś innego! Dodam jeszcze, że Seehorn daje tu prawdopodobnie jedną z najlepszych kreacji aktorskich tego roku. Przypomina, jak ważne jest doskonałe obsadzenie głównej roli, by widz za jej sprawą wszedł w ten świat i akceptował wszelką jego specyficzność. Jest po prostu doskonała – nawet jeśli na początku może wydawać się, delikatnie mówiąc, totalnie antypatyczna.
Po obejrzeniu siedmiu z dziewięciu odcinków produkcji science fiction Jedyna wiem, że zobaczyłem jeden z najlepszych seriali ostatnich lat. Vince Gilligan udowodnił, że Breaking Bad i Zadzwoń do Saula to nie przypadki. To wybitny twórca, który dopracowuje swoje projekty z zadziwiającą skrupulatnością. Ten serial trzeba zobaczyć – nie będziecie żałowali!
Poznaj recenzenta
Adam SiennicaZastępca redaktora naczelnego naEKRANIE,pl. Dziennikarz z zamiłowania i wykładowca na Warszawskiej szkole Filmowej. Fan Gwiezdnych Wojen od ponad 30 lat, wychowywał się na chińskim kung fu, kreskówkach i filmach z dużymi potworami. Nie stroni od żadnego gatunku w kinie i telewizji. Choć boi się oglądać horrory. Uwielbia efekciarskie superprodukcje, komedie z mądrym, uniwersalnym humorem i inteligentne kino. Specjalizuje się w kinie akcji, które uwielbia analizować na wszelkie sposoby. Najważniejsze w filmach i serialach są emocje. Prywatnie lubi fotografować i kolekcjonować gadżety ze Star Wars.
Można mnie znaleźć na:
Instagram - https://www.instagram.com/adam_naekranie/
Facebook - https://www.facebook.com/adam.siennica
Linkedin - https://www.linkedin.com/in/adam-siennica-1aa905292/
naEKRANIE Poleca
ReklamaKalendarz premier seriali
Zobacz wszystkie premieryDzisiaj urodziny obchodzą
ur. 1996, kończy 29 lat
ur. 1977, kończy 48 lat
ur. 1981, kończy 44 lat
ur. 1986, kończy 39 lat
ur. 1969, kończy 56 lat
Lekkie TOP 10