Kroniki Times Square: sezon 3, odcinek 1 - recenzja

Sylwester 1984/1985, Nowy Jork. Times Square zatraca się w bezpruderyjnej zabawie, zapominając na chwilę o problemach trawiących miasto, które nigdy nie śpi.

Ocena recenzenta:
8/10

Sylwester 1984/1985, Nowy Jork. Times Square zatraca się w bezpruderyjnej zabawie, zapominając na chwilę o problemach trawiących miasto, które nigdy nie śpi.

Witamy w latach osiemdziesiątych! Ten nostalgiczny dla wielu z nas okres zostaje obdarty przez Kroniki Times Square z uroku charakterystycznego, chociażby dla Stranger Things. Według twórców serialu lata 80. były tak samo brudne, zepsute i nihilistyczne, jak poprzednie dziesięciolecia. Żyjący wówczas ludzie zmagali się z podobnymi problemami co wcześniej. Co więcej, pojawiły się również nowe zagrożenia i pokusy. Nie ma mowy o żadnej rewolucji. Zamiast niej trwa ewolucja, która przynosi powolne zmiany kulturowe i społeczne. Na tym koncentruje się premierowy epizod trzeciej serii Kronik Times Square.

Mamy tu do czynienia z klasycznym wprowadzeniem. W odróżnieniu od wielu odcinkowych produkcji format HBO robi to jak należy. Manewrując pomiędzy kontekstem społecznym a osobistymi historiami bohaterów, doskonale balansuje większe i mniejsze wątki. W premierowym epizodzie spotykamy powracającą z odwyku Lori i braci Martino, którzy w swoich działalnościach poszli z duchem czasu. Z drugiej strony, jesteśmy świadkami początków epidemii AIDS będącej jak na razie zarówno dla ofiar, jak i lekarzy wielką tajemnicą. Obserwujemy również przemiany zachodzące w branży porno. Tutaj na pierwszy plan powraca Eileen, która została grubą rybą w przemyśle filmów dla dorosłych. Kobieta nadal musi walczyć o swoją wizję artystyczną, ponieważ kino XXX zatacza koło.

Każdy z sezonów Kronik Times Square zaczynał się w podobny sposób. Wielka klubowa impreza, a na niej kolorowi ludzie bawiący się w rytm przebojów muzycznych z danego okresu historycznego. Później niebezpieczne ulice, poniszczone budynki i brudne meliny. Coraz mroczniej, ciemniej i odpychająco. Taki był Nowy Jork na przestrzeni dziesięcioleci i zapewne wciąż podobnie wygląda. Miasto kontrastów, w którym ludzie robią wszystko, by przeżyć. Nasi bohaterowie poszli z duchem czasu i ewoluowali wraz ze zmieniającą się rzeczywistością. Charakterologicznie jednak Vinnie, Frankie, Abby czy Bobby nadal pozostają tacy sami. Pierwszy z nich to prężny przedsiębiorca, który ponad wszystko ceni własną niezależność – nawet w swoim związku. Jego brat wciąż kombinuje, gdzie tylko może, choć paradoksalnie stał się też głową rodziny. Abby walczy z otaczającą ją rzeczywistością, a Bobby staje w szranki ze swoimi ciągotami, które zaczynają stanowić dla niego zagrożenie. Nasi bohaterowie zmagają się z życiem, w świecie targanym wichrami historii. Żeby przeżyć, muszą się dostosować, ale wewnętrznie nadal są sobą.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w Los Angeles, gdzie spotykamy Lori i Eileen. Byłe prostytutki są na samym szczycie, ale to jedynie pozory. W świecie zdominowanym przez mężczyzn, obie stają się niewolnicami własnej płci. Szowinistyczne spojrzenie na świat towarzyszy im praktycznie od zawsze. Mimo że teraz opływają w luksusy, nadal nie są paniami własnego życia. Sytuacja Lori niewiele się zmieniła od czasów, gdy była niewolnicą alfonsa. Teraz jest uzależniona od swoich producentów. Eileen natomiast wciąż walczy o porno, gdzie kobiety traktowane są z godnością. Niestety, rynek jest bezlitosny. Mężczyźni uwielbiają, jak w filmach dla dorosłych panie są uprzedmiotowiane, co mocno kontrastuje z wizją artystyczną Merrell. Co może jednak zrobić samotna kobieta w świecie, gdzie decydentami, inwestorami i klientami są mężczyźni?

Taki świat zastajemy w pierwszym odcinku ostatniego sezonu Kronik Times Square. Branża porno zostaje brutalnie obdarta z egzotyki, ukazując swoją stricte biznesową formę. Cały przemysł związany z seksem trafia na bezlitosnego przeciwnika, w postaci wirusa HIV. Rola kobiet w społeczeństwie nie zmienia się zbytnio – wciąż wykorzystywane są przez mężczyzn, którzy zarabiają na nich duże pieniądze. Na ulicach Nowego Jorku jak zawsze rządzi beznadzieja, ubóstwo i śmierć. To właśnie nasza rzeczywistość, a serial HBO świetnie wychwytuje niuanse i szczegóły toczących się ewolucji w sferze kulturalnej i społecznej. Lata 80. dla wielu z nas są bliższe niż wcześniejsze okresy historyczne, dlatego część zjawisk będziemy pamiętać z doniesień medialnych czy własnych obserwacji. Dzięki temu wertowanie Kronik Times Square może okazać jeszcze ciekawszym zajęciem. Początek nastraja optymistyczne.

Źródło: zdjęcie główne: HBO

Kroniki Times Square

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV