Repertuar kin Nowość Program TV
Ocena recenzenta:
8/10

Nie z tego świata: sezon 13, odcinek 21 – recenzja

Zdawało się, że bracia sprzymierzyli się z archaniołem Gabrielem, zyskując ostatni składnik zaklęcia otwierającego portal do alternatywnego świata i że świat ten stoi przed nimi otworem, tymczasem… łaska Gabriela na pstrym koniu jeździ, portal bez niebiańskiej viagry słabnie i Winchesterowie, mimo wszystko, są zmuszeni do poszukiwań swego ukochanego wroga numer jeden - Lucyfera.
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Dlatego nawet docinki i flirt Gabriela z Roweną (bardzo głośno wyrażających swe myśli) zakończony gorącymi igraszkami za regałem biblioteki, gdzie wspólnie „czytali książki” (w końcu od tego są biblioteki), wstrząsnął Team Free Will, ale nie zachwiał ich decyzją o pochwyceniu Lucyfera i wykorzystaniu jego łaski. Co doprowadziło do godnej Trickstera akcji łapania przynęty na „niekończący się” bar, okraszonej podwójnym zdziwieniem Gwiazdy Zarannej, gdy zjawiały się ofiary, które – w co mocno wierzył, w międzyczasie pozabijał.
Spodziewaliśmy się, że dzięki przymusowej „pomocy” archanioła nasi bohaterowie przedostaną się do alternatywnego świata, ale chyba niekoniecznie tego, co się z nimi stanie. Oczekiwaliśmy złych aniołów, zdesperowanych ludzi i długiej, dalekiej drogi ku Jackowi i Mary, a otrzymaliśmy szybszą, acz zabójczą drogę na skróty, wygłodniałe, wychudłe na wiór wampiry oraz zejście do jaskiń godnych „Zejścia” i starych, dobrych czasów „Wendigo”. Było klimatycznie i horrorowo – ach, te drżące światła latarek, a później coraz bardziej dramatycznie, aż do płaczu i zgrzytania zębów. A ileż odniesień do Władcy Pierścieni i wybierania bezpieczniejszej drogi przez kopalnię Morii, która skończyła się śmiercią Gandalfa…

I choć wiadomo, że w Nie z tego świata nikt nie umiera na dobre, śmierć i tak bywa straszna i krwawa. A rozpacz nieutulona, niszcząca najpiękniejsze spotkania i zasmucająca wszystkich wokół, chyba że… dojdzie do pewnych, bardzo niechętnych i niechcianych kompromisów. Podobno matki lwice, próbujące odzyskać dzieci, są zdolne do wszystkiego, ale prawdopodobnie dotyczy to także ojców, gotowych wkupić się w łaski potężnymi „darami”. Za które jesteśmy wdzięczni, nawet jeśli przynosi je Lucyfer.

W Beat the Devil było mnóstwo emocji, wzruszeń i łkań, horroru przetykanego doskonałymi wstawkami humorystycznymi i sporo dobrej gry aktorskiej – mieszanki, za którą wciąż kochamy serial, mimo jego sędziwego wieku.

Z piosenek towarzyszących odcinkowi polecamy raczej Cat’s in the craddle na zapijanie smutków w barze, aniżeli wkurzające Rowenę, wyśpiewywane przez Lucyfera „Gwine to run all night or de Camptown Races” (wyraźnie Gwiazda Zaranna lubi denerwować ludzi fałszowaniem –  jako on sam i niegdyś jako halucynacja Sama). I pomyśleć, że w rzeczywistości Mark Pellegrino śpiewa całkiem nieźle…

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Poznaj recenzenta

Monika Kubiak
Bibliotekarka, żona, matka oraz mól książkowy, nerd filmowy i autorka licznych, nie do końca przyzwoitych fanficków ze świata Supernatural.

Najlepsze z 24h

Adam Siennica
-

Avengers 4 – Czarna Wdowa na…

Avengers 4 jeszcze jest przed pierwszą fazą promocji, ale mimo tego do sieci trafiają materiały.

naEKRANIE
-

44 zwiastuny do obejrzenia w ten…

Przegapiliście nowe zwiastuny w tym tygodniu? Nic straconego. Specjalnie dla was zbieramy w jednym miejscu…

Dawid Muszyński
-

Wiedźmin – Polka może zagrać w…

Wiedźmin to serial Netflixa, który wzbudza wielkie emocje w naszym kraju. Udało nam się ustalić…

Adam Siennica
-

Godzilla: The Planet Eater – zdjęcia…

Godzilla: The Planet Eater to finał trylogii anime produkowanej przez platformę Netflix. Premiera w Japonii…

Michał Czubak
-

Telltale Games zostanie zamknięte. Co z…

Studio Telltale Games zniknie z branży gier wideo. Prawdopodobnie razem z nią projekty zapowiedziane na…

Michał Czubak
spoilery
-

Shadow of the Tomb Raider z…

Okazuje się, że w grze Shadow of the Tomb Raider znajdowała się alternatywna scena po…

Co o tym sądzisz?