Nie z tego świata: sezon 14, odcinek 18 - recenzja

Płakać, czy nie płakać, oto jest pytanie. Przynajmniej jeśli chodzi o najnowszy odcinek Nie z tego świata, który u wielu widzów wywołał płacz, a u mnie dodatkowo – zgrzytanie zębów.

Ocena recenzenta:
7/10

Płakać, czy nie płakać, oto jest pytanie. Przynajmniej jeśli chodzi o najnowszy odcinek Nie z tego świata, który u wielu widzów wywołał płacz, a u mnie dodatkowo – zgrzytanie zębów.

Monika Kubiak

Monika Kubiak

Zginęła postać, którą według mnie przez dwa i pół sezonu scenarzyści zrujnowali doszczętnie (a mogło być tak pięknie), która mnie ani ziębiła ani grzała, ale w kontekście serialu bardzo wiele znaczyła dla braci W., więc łzę uronić należało. Bardziej w imieniu Sama i Deana, aniżeli we własnym, ale zawsze.

Z kolei łzy rozżalenia napływały mi do oczu, gdy patrzyłam, jak scenarzyści z uporem maniaka dążą do stworzenia z Jacka Anakina Skywalkera przechodzącego na Ciemną stronę Mocy (chwilowo jeszcze nie do końca, ale…), a łzy irytacji, że jego głosem sumienia - jak to, stracił duszę, a ma sumienie?) został nie kto inny, a widmo Lucyfera vel Nicka. Mam smutne wrażenie, że producenci po prostu nie potrafią rozstać się z Markiem Pellegrino i będą go trzymali w serialu na wiek wieków, pod coraz to inną postacią, nad czym niewymownie boleję.

Nie mogę powiedzieć, chwila, gdy bracia dowiedzieli się od Roweny – bardzo ładnej epizodycznie w tymże odcinku, o śmierci matki, była wzruszająca, podobnie jak końcowe pożegnanie przy stosie całopalnym, lecz – ponownie, bardziej żal mi było Sama i Deana, niż Mary. Ba, bardziej było mi żal Jacka, który uczynił to, co uczynił, całkiem niechcący i rozpaczliwie starał się swój błąd naprawić. Co prawda emocjonalnie nefilim jest w całkowitej rozsypce, a przez to może być jeszcze bardziej niebezpieczny, ale… w końcu wiekowo ma dopiero nieco ponad dwa lata. U dzieci to chyba najgorszy okres w życiu – serio, mówię z własnego doświadczenia. Tylko, że w przypadku nefilima, nie da się go posadzić na „karnym jeżyku”.
W pełnym smutku i łez Absence ciut bawiły mnie pełne pretensji wymiany zdań między braćmi a Castielem, tyczące się, kto, komu, o czym nie powiedział, a powinien, bowiem nie oszukujmy się – wszyscy mieli świadomość, że z Jackiem coś jest nie w porządku, lecz kurczowo trzymali się nadziei, że bomba jednak nie wybuchnie. Cóż, wybuchła i to w sensie dosłownym. Dodatkowo, nie mówienie sobie nawzajem tego i owego ma w Nie z tego świata długoletnią tradycję.

Przeżywanie rozpaczy przez Deana było bardzo… deaniczne (on zawsze musi coś rozwalić i na kogoś się obrazić, co czyni się już nieco męczące), Sam jak zwykle ujawniał troskę i empatię, a Castiel cierpiał podwójnie, stojąc między młotem a kowadłem, czyli między Deanem a Jackiem.

Na plus odcinka można zaliczyć retrospekcje z chwil Mary Winchester z synami, choć złośliwy chochlik w mojej głowie i tak szeptał, że byłoby ich znacznie więcej, gdy przez większość „drugiego” życia nie unikała ich jak diabeł święconej wody.
Jedyne, co mi się naprawdę podobało, to symbolika tytułu odcinka – prawdopodobny brak duszy u Jacka, ale i literalnie brak Mary wśród żywych. Podwójna absencja.

Nie z tego świata

Co o tym sądzisz?

Wkrótce dokonamy migracji systemu komentarzy. Nowy system komentarzy pozwoli nam m.in. rozwinąć funkcje, których nie możemy uzyskać w Disqus, zwiększy bezpieczeństwo strony i przyspieszy czas jej ładowania. W związku z tym wymagana jest Państwa zgoda na przeniesienie Państwa komentarzy do nowego systemu i powiązania go z Państwa kontem w serwisie naEKRANIE.pl. Prosimy o zalogowanie się na wszystkie konta disqus, z których Państwo korzystacie i powiązanie ich z naszym serwisem. W przypadku braku udzielenia tejże zgody, Państwa komentarze w dniu uruchomienia nowego systemu komentarzy przejdą proces zmiany na anonimowe. Proszę kliknąć tutaj, aby wyrazić zgodę i powiązać to konto.

Jeżeli posiadasz oddzielne konto w serwisie disqus kliknij tutaj, aby je powiązać

UWAGA: Ten komunikat będzie się pojawiał aż do momentu uruchomienia systemu nowych komentarzy niezależnie od tego czy wykonasz powyższe instrukcje czy nie.

naEKRANIE Poleca

Dzisiaj urodziny obchodzą

Ginnifer Goodwin

Ginnifer Goodwin

ur. 1978, kończy 41 lat

Maggie Q

Maggie Q

ur. 1979, kończy 40 lat

Tao Okamoto

Tao Okamoto

ur. 1985, kończy 34 lat

Maria Dębska

Maria Dębska

ur. 1991, kończy 28 lat

Molly Ephraim

Molly Ephraim

ur. 1986, kończy 33 lat

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV