On My Block: sezon 2 - recenzja

On My Block to przyjemny serial, w którym nie brak humoru w obliczu przerażających tragedii. 2. sezon kontynuuje ten trend, ale popełnia kilka błędów.

Ocena recenzenta:
6/10

On My Block to przyjemny serial, w którym nie brak humoru w obliczu przerażających tragedii. 2. sezon kontynuuje ten trend, ale popełnia kilka błędów.

Adam Siennica

Adam Siennica

On My Block szybko daje widzom znać, że Ruby przeżył szokujące i emocjonujące wydarzenia z finału pierwszego sezonu. Początkowo pojawiła się obawa, że ten wątek zostanie zlekceważony na rzecz lżejszej rozrywki i humoru, ale na szczęście twórcy nie rozczarowują. Ma to duży wpływ na bohatera i przez cały sezon widzimy, jak  zaskakująco sobie z tym radzi. Są momenty załamania, gniewu, wręcz niebezpiecznej wściekłości (scena publicznego złorzeczenia gangsterowi w twarz), ale też takie bardziej intymne i emocjonalnie, które pozwalają go zrozumieć i poczuć jego ból. Jego wątek rozwija się dobrze, ciekawie i pozwala nadać temu sezonowi wyraz. Nie brak też lżejszych scen, w których Ruby przejawia się jako ktoś, kogo polubiliśmy. Jak choćby organizowanie imprezy dla dziewczyny jego brata, która okazała się jednym z zabawniejszych scen sezonu.

Po drugiej stronie jest wątek Jamala, który dużo stracił w tym sezonie. W poprzednim miał dobrze nakreślony cel, z którym jego specyficzność doskonale wręcz współgrała. Tutaj to wszystko gdzieś się zagubiło, a twórcy stracili pomysł na postać. Jamal przeważnie zachowuje się głupio, wręcz absurdalnie i przez to staje się irytujący. Zbyt wiele jego zachowań jest nie do zniesienia i choć czuć, że czasem był to zamiar humorystyczny, jest on całkowicie nieudany (braterska relacja z Cesarem). Różne dziwności wprowadzane u Jamala stają się problemem 2. sezonu, który odciąga uwagę od tego, co jest najlepsze i najciekawsze.

Takim sposobem mamy główny wątek 2. sezonu, czyli kwestię Cesara i wyznaczonej nagrody za jego głowę. To jest coś, co dobrze napędza każdy odcinek, wprowadza kłopoty, napięcie i niepokój o los bohatera. Wiemy, że życie gangów jest okrutne, więc szanse Cesara nie są zbyt wysokie. Gdzieś po drodze się trochę pogubiono, bo skupiono się na jego problemach miłosnych z Monse, którym zabrakło emocji i jakiegoś pazura, który był dostrzegalny w pierwszej serii. Zbyt to przedramatyzowane, a twisty związane ze zdradą niekoniecznie spełniają rolę atrakcyjnego budulca rozwoju historii. Tak naprawdę dobry w tym jest finał, w którym Cesar z bratem załatwiają kwestię konfliktu z gangiem. Nieprzewidywalne, sprawne i dobrze przemyślane.

Trochę odejściem od pierwszego sezonu jest rozdzielenie wątków postaci na bardziej indywidualne historie. Spójność pomiędzy nimi jest zachowana, ale czuć, że szala przechyla się w drugą stronę. Każdy ma swoją własną opowieść, problemy i dylematy, z którymi się zmaga. W przypadku Monse to kwestia biologicznej matki, która choć początkowo została rozegrana dobrze pod kątem emocjonalnym, potem twórcy poszli na łatwiznę. Reakcja Monse na to, co jej matka opowiada o jej ojcu, może być jedynie częściowo zrozumiała, ale z uwagi na wiele czynników, wydaje się przesadzona. Brak komunikacji i otwartości na rozwiązanie konfliktu został pokazany zbyt drastycznie i przez to też mało wiarygodnie. Także ze strony ojca, który chciał tego po to, by Monse wyniosła się z niebezpiecznej dzielnicy. Dlatego tego nie kupuję.

On My Block ma w sobie wiele dobrego w 2. sezonie. Nie brak emocji, dobrze przedstawionych bohaterów oraz humoru, który nadaje tej rozrywce sensu i przyjemności. Jednak w porównaniu do poprzedniej serii czegoś tu zabrakło, by ponownie poczuć, że to jest ten sam fajny serial, którego dobrze się ogląda. Niektóre błędy i dziwne decyzje popsuły wrażenie zbudowane przez premierową serię. A cliffhanger z tajemniczym porwaniem bohaterów jakoś szczególnie nie nastraja emocjonalnie na 3. sezon. To też pokazuje, że  poprzedni zrobił wiele rzeczy  lepiej.

On My Block

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV