Menu

Recenzja książki: ReLIFE #03

UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!
Ocena recenzenta:6/10

ReLIFE – recenzja tomów 3-5

ReLIFE to ciekawa manga, która im dalej w las, tym zaczyna odrobinę błądzić. Następne tomiki skupiają się głównie na jednej bohaterce – Renie Kariu i jej problemach.

Już dwa pierwsze tomy ReLIFE udowadniały, że dobrze skonstruowana historia o licealistach broni się sama. Takich tytułów było już mnóstwo, lecz zawsze można wycisnąć coś ciekawego z ogranego już wielokrotnie schematu. Dla przypomnienia: Arata Kaizaki to dorosły, 27-letni mężczyzna, który w rama tytułowego programu ReLIFE postanawia jeszcze raz przeżyć jeden rok w liceum. Program jest także formą terapii, która ma pomóc dorosłym ludziom w odnalezieniu się w bezlitosnej rzeczywistości, gdzie o dobrą pracę, czy równie ważne, dobre kontakty międzyludzkie jest trudno. Beztroskie z pozoru życie współczesnych licealistów to jednak także droga przez mękę, co pokazuje aż przez trzy tomiki Rena Kariu.

Kto oglądał adaptację anime, miał pewnie te same odczucia – wątek Reny także zajął lwią część sezonu, co odrobinę irytowało. Warto zauważyć, że twórczyni mangi poświęciła problemom tej dziewczyny naprawdę sporo miejsca, a Rena nie jest osobą, która daje się łatwo lubić. Streszczeniem jej charakteru jest krótki opis, zamieszczony na początku każdego tomiku – Ma talent do sportu i nauki, ale nigdy nie jest z siebie zadowolona. No właśnie, cała ona. Przyjaciele dziewczyny, a zwłaszcza Arata i Chizuru aż przez tomiki mangi toczą bój z Kariu. Najpierw ma z nią problem Chizuru. Potem jednak sytuacja ulega poprawie, aby zaraz potem zaserwować nam dramat ze współudziałem Honoki Tamarai. Za poprzedni konflikt w dużej mierze odpowiedzialna jest Chizuru oraz zwyczajne nieporozumienie, jednak to, co dzieje się później to już przykład nastolatki, która ma muchy w nosie i nie wie czego chce. Arata jako główny bohater zostaje zatem zepchnięty na dalszy plan, ale nie do końca.

ReLIFE
fot. Waneko

Cwanym pomysłem było zmylenie czytelnika, któremu do głowy by nie przyszło, że dorosłych licealistów jest w tej opowieści znacznie więcej. Także An Onoya okazuje się zakamuflowanym pracownikiem programu ReLIFE, co zaczyna podsuwać podejrzenia – kto tu jeszcze kłamie? An oraz Ryo Yoake nie raz sugerują, że Arata wciąż nie wie wszystkiego. Czeka czytelników pewnie jeszcze sporo niespodzianek, jak na przykład rozwój Chizuru. Kto by pomyślał, że ta kompletnie aspołeczna dziewczyna zacznie myśleć za siebie, a do tego wpadać na dobre pomysły? W pierwszych tomikach Chizuru wydawała się tak… nieogarnięta społecznie, że wręcz zdawała się osobą chorą na jakiegoś rodzaju zaburzenia, jak autyzm. Jednak przyczyny jej specyficznego zachowania zostają odrobinę wyjaśnione w tomiku piątym. Chizuru zdaje się zmierzać w dobrym kierunku, trzeba jej więc kibicować. Jest jeszcze jedna bohaterka warta wspomnienia – Honoka współodpowiedzialna za całą dramę to kolejny przykład dziewczyny, która ma problem na pierwszy rzut oka trochę wyolbrzymiony. Otóż jest za dobra w sportach, co prowadzi do zazdrości praktycznie każdej koleżanki. To jednak manga o nastolatkach, których życia próbuje trochę poukładać dorosły facet… I co ciekawe, udaje mu się to.

ReLIFE z racji przedramatyzowania odrobinę słabiej wypada w dalszej części historii, wygląda jednak na to, że to już koniec problemów Reny i Honoki. Czas więc na dalszy rozwój Araty w programie ReLIFE. Już niedługo polskie wydanie dogoni adaptację serialową, więc dopiero teraz zacznie robić się ciekawie. A co do polskiego wydania – na całe szczęście to już koniec niechlubnej tradycji początkowych tomików. Nie ma tu już kadrów w bardzo niskiej rozdzielczości, które skutecznie psuły przyjemność z czytania. Docenić też trzeba trud wydawcy, który podjął się wydania kolorowej mangi. Wystarczy wyobrazić sobie jaka to ciężka praca, edytować te kolorowe onomatopeje…
Źródło: zdjęcie główne: Waneko
Przejdź do komentarzy (0)
Komentarze