Riverdale: sezon 3, odcinek 8 – recenzja

Riverdale w ostatnim odcinku przed przerwą nie prezentuje dobrego poziomu. Jest on pełen dziwnych i nietrafionych rozwiązań fabularnych. Oceniam.

Ocena recenzenta:
4/10

Riverdale w ostatnim odcinku przed przerwą nie prezentuje dobrego poziomu. Jest on pełen dziwnych i nietrafionych rozwiązań fabularnych. Oceniam.

Norbert Zaskórski

Norbert Zaskórski

Tagi:  riverdale 
UWAGA: TEKST ZAWIERA SPOILERY!

Archie i Jug kontynuują swoją wędrówkę z dala od Riverdale. W poszukiwaniu schronienia trafiają do matki tego drugiego. Jednak jak się okazuje znajduje ich Penny Peabody, która poluje na nagrodę za Andrewsa. Betty natomiast stara się uciec z ośrodka Sióstr Cichego Miłosierdzia. Do pomocy werbuje sceptyczną do tej pory wobec takiego planu Ethel. Razem wprowadzają do Gryfonów i Gargulców postać Królowej Gryfonów. W tym czasie Hiram finalizuje wprowadzenie swojego demonicznego planu przejęcia Riverdale. Próbuje mu w tym przeszkodzić nie kto inny jak Veronica.

Zdecydowanie chyba najlepiej prezentującym się wątkiem w tym odcinku był ten związany z podróżą Archiego i Juga. Myślę, że tak było nie ze względu na samych bohaterów, a na wprowadzenie nowej postaci, czyli matki młodego lidera Węży. Gladys to prawdziwa twardzielka, która nie da sobie w kaszę dmuchać, samo jej pojawienie wniosło spory powiew świeżości do fabuły. Gina Gershon, która się w nią wcieliła dobrze operowała dwoma stronami swojej bohaterki, czyli mroczną i buntowniczą oraz tą opiekuńczą i pełną miłości. Gladys nie jest jednowymiarową postacią, ma tę głębie, której potrzeba przy budowaniu ciekawych bohaterów i to zostało ukazane w tym wypadku. Ten bardzo dobry balans widać doskonale w dwóch scenach. Pierwsza to ta, w której demoniczna Gladys torturuje Penny. Druga natomiast to pełna troski sekwencja rozmowy z FP, który przybywa odebrać Jugheada. Zdecydowanie dobra postać, czego niestety za bardzo nie mogę powiedzieć o Archiem  i Jugheadzie w tym epizodzie. Byli oni tutaj tylko bezbarwnym tłem dla Gladys. Andrews na końcu odcinka udał się do Kanady i raczej w ten sposób nie za bardzo rozwinie się jego watek, chociaż mogę się mylić. Mam nadzieję, że Jughead wróci na właściwe tory, bo tutaj widzę największy potencjał.

O ból głowy przyprawił mnie wątek z udziałem Betty. Lubię tę bohaterkę, jednak w połączeniu z elementem fabuły dotyczącym Gryfonów i Gargulców wychodzi tutaj bardzo przerysowana, poza granice wszelkiego kiczu, składanka. Groteska, którą twórcy starali się operować w tym wątku kompletnie nie oddziałuje na widza. Zamiast tego mroku i elementu tajemnicy otrzymujemy tanią historię z pogranicza thrillera i opowieści grozy, której już niewiele brakuje do własnej autoparodii. Gdyby chociaż tę kwestię potraktować z przymrużeniem oka, być może efekt byłby inny. Tak dostaliśmy podparty miejscami ogromnym patosem, przepompowany tanimi chwytami element fabularny, który kompletnie nie wywołuje tych emocji, które zapewne w zamiarze scenarzystów miał wywoływać. Jest niezamierzenie śmieszny i w niektórych momentach głupi ponad miarę. Wisienką na torcie jest tutaj moment, w którym Betty w stroju Królowej Gryfonów wyprowadza inne dziewczyny z ośrodka Sióstr Cichego Miłosierdzia. Nieudana próba żonglowania konwencjami od thrillera po horror w młodzieżowym wydaniu. Niestety twórcy nie podołali temu nieprostemu zadaniu.

Podobnie po raz kolejny Hiram Lodge męczy mnie jako główny zły tej serii. W jednej z poprzednich recenzji napisałem, że jest on niczym diabeł z pudełka i tego się będę trzymał. Taką swoją rolę potwierdza również w tym odcinku. Od czasu do czasu rzuci kolejnym groźnym zdaniem lub ironicznym stwierdzeniem i tyle. Tak naprawdę wydaje się, że pomimo kreowania go na tego wielkiego antagonistę, nie ma on w tej historii nic do gadania. A już sam wątek działań mających na celu wprowadzenie kwarantanny do Riverdale był śmieszny, a nie wzbudzający ogrom napięcia. Nieudolne działania władz, tanie, gangsterskie chwyty i do tego jeszcze włączenie w całą sprawę mistycyzmu wokół Gryfonów i Gargulców dają mozaikę, w której żaden element nie wydaje się pasować do innych. Cliffhanger na koniec, w którym miasteczko zostaje zamknięte, jest bardzo słabą próbą utrzymania widza.

Nowy odcinek Riverdale pełen jest fabularnych głupotek, większych lub mniejszych, kiepskich pomysłów fabularnych i źle prowadzonej narracji. Tak naprawdę epizod ratuje jeden ciekawy wątek, ale to za mało. Szkoda.

Źródło: zdjęcie główne: The CW

Riverdale

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV