Repertuar kin Nowość Program TV

 

Ocena recenzenta:
7/10

Sea of Thieves – recenzja gry

Czasami w moje ręce wpada gra, z której oceną mam ogromne trudności. Jedną z takich produkcji jest najnowsze dzieło studia Rare – Sea of Thieves.

Gra, w największym skrócie, jest symulatorem pirackiego życia. Naszą przygodę rozpoczynamy od stworzenia, a właściwie wygenerowania naszego wirtualnego awatara. Nie mamy możliwości wykreowania postaci od podstaw – zamiast tego wybieramy jednego spośród wielu bohaterów, którzy różnią się m.in. płcią, wagą i wzrostem. Rozwiązanie to nie jest może równie satysfakcjonujące jak rozbudowany kreator, ale i tak jest w czym wybierać i mamy możliwość dostosowania pirata do naszych upodobań, niezależnie od tego czy marzy nam się szczupła kobieta czy też postawny mężczyzna o wyraźnie zaokrąglonym brzuchu.

Następnie czeka nas jeszcze jeden istotny wybór – musimy zdecydować się na statek, a tym samym rozmiar załogi. Aktualnie możemy wybierać pomiędzy 4-osobowym galeonem oraz mniejszym, zwinniejszym slupem, który pomieści 3-osobową załogę. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby na przygodę wybrać się samotnie – o tym jednak przeczytacie nieco później.

Parostatkiem w piękny rejs…

Po stworzeniu postaci i wybraniu statku, Sea of Thieves rzuca nas na – nomen omen – głęboką wodę. Trafiamy do karczmy na jednej z wysepek, zaś w porcie czeka na nas statek. Tylko od nas zależy, gdzie się udamy i czym się zajmiemy. I tutaj dochodzimy do pierwszej kwestii, którą jedni uznają za ogromną zaletę, dla innych zaś będzie to wada dyskwalifikująca tę produkcję – braku jasno określonego celu.

Na niektórych wyspach trafiamy na przedstawicieli trzech frakcji, którzy zlecają nam zadania. Za ich wykonywanie otrzymujemy punkty reputacji oraz złoto. Zarówno jedno, jak i drugie posłuży nam do odblokowywania i kupowania przedmiotów, które mają jedynie kosmetyczne znaczenie. Możemy ozdobić nasz statek oraz zmienić ubiór naszego pirata, ale nie ma tu możliwości zdobycia potężniejszej broni, bardziej wytrzymałego odzienia czy dział, które skuteczniej będą niszczyć wrogie okręty. I z jednej strony takie rozwiązanie jest świetne – nikt nie będzie miał tu przewagi nad innymi graczami, a nowicjusze bez problemu mogą łączyć się w grupy z osobami, które w wirtualnym świecie spędziły kilkadziesiąt godzin. Z drugiej zaś – wielu graczy odrzuci brak konkretnych postępów, bo ładniejsze ciuszki nie okażą się wystarczająco smakowitą marchewką.

Większym problemem, który ciężko mi obronić, są jednak same zadania. Te są bowiem do bólu powtarzalne i na dobrą sprawę mamy jedynie trzy ich rodzaje – po jednym dla każdej z frakcji. Możemy oddać się poszukiwaniom skarbów, walce ze szkieletami poległych kapitanów oraz poszukiwaniu przedmiotów dla kupców. Co gorsza, każda z takich misji wygląda niemal tak samo – przyjmujemy ją, poszukujemy odpowiedniej wyspy na mapie, obieramy kurs, docieramy tam, znajdujemy przedmiot / skrzynię ze skarbem / przeciwnika będącego celem i wracamy by odebrać nagrodę.

Sytuację ratuje jednak to, że kooperacyjna rozgrywka sprawia mnóstwo frajdy – nawet bez setek znaczników na mapie, zróżnicowanych zadań i lokacji wypełnionych po brzegi atrakcjami. Nowa produkcja studia Rare jest grą, w której to sami tworzymy własne przygody. Duża w tym zasługa również tego, że nasz statek nie jest „motorówką” jak Kawka z AC IV: Black Flag. Tutaj musimy własnoręcznie ustawiać, zwijać i rozwijać żagle, podnosić kotwice, a nawet sprawdzać mapę czy kurs na kompasie. Do tego dochodzą też sytuacje losowe, gdy nagle nasz statek trafia na skały, bo kapitan wypił za dużo grogu i miał problemy z utrzymaniem kursu. Wtedy nie ma już innego wyjścia – cała załoga zmuszona jest do radosnego biegania z wiaderkami i wylewania wody znajdującej się pod pokładem.

Morze pełne niebezpieczeństw

Sea of Thieves jest bowiem równie nieprzewidywalne jak morze, po którym przyjdzie nam żeglować. Nasze wojaże rzadko kiedy idą zgodnie z ustalonym od początku planem i ma na to wpływ szereg czynników – począwszy od zmiennej pogody (burze potrafią być bardzo niebezpieczne!), a na potyczkach z innymi graczami kończąc. Twórcom udało się jednak całkiem przyzwoicie zbalansować sieciową rozgrywkę, dzięki czemu na konkurencyjne załogi trafiamy na tyle często, by było to ekscytujące, ale jednocześnie na tyle rzadko, że nie czujemy ciągle oddechu niebezpieczeństwa na plecach.

Morskie potyczki z wrogimi załogami to jeden z bardziej ekscytujących elementów Sea of Thieves . Wynika to przede wszystkim z tego, jak skonstruowana jest ta gra. Wszystko robimy tutaj manualnie, a do skutecznego działania wymagana jest idealna współpraca całej załogi. W bitewnym ferworze łatwo się zagubić, ale gdy zaczniemy współpracować z towarzyszami to zaczniemy odczuwać ogromną satysfakcję, zwłaszcza gdy uda nam się wreszcie zatopić oponentów.

Problemy pojawiają się jednak w sytuacji, gdy na morze wybieramy się samotnie. Wtedy najlepiej jest unikać konfliktów i uciekać od wrogich statków, bo nasze szanse na powodzenie przeciwko pełnej załodze są… niewielkie. Sama rozgrywka w ten sposób, pomijając walki PvP, jest jednak zaskakująco przyjemna i wyjątkowo relaksująca. Brak innych członków załogi sprawia, że możemy robić wszystko swoim tempem, bez pośpiechu, presji.

Rozgrywka

6/10

Świetne wrażenie robi oprawa wizualna. Styl graficzny jest specyficzny – postacie są karykaturalne i przerysowane, a kolorystyka mocno komiksowa, ale wszystko idealnie ze sobą współgra i ma swój urok. Najlepiej wypadają tutaj efekty pogodowe oraz… sama woda – prawdopodobnie najlepsza, jaką do tej pory można było zobaczyć w grach. Słyszałem opowieści o graczach, którzy podczas zabawy odczuwali pewne objawy choroby morskiej i jestem w stanie to zrozumieć. Wirtualne morze najczęściej delikatnie kołyszę naszym statkiem, ale nie brakuje również potężnych fal podczas sztormów. Do tego dochodzą świetne efekty dźwiękowe, dzięki którym, zwłaszcza na słuchawkach, można rzeczywiście poczuć się jak podczas żeglugi. Nie ma tu też problemów z optymalizacją i gra bezproblemowo działa zarówno na pececie, jak i na podstawowym modelu konsoli Xbox One.

Oprawa

8/10

Sea of Thieves , w swojej obecnej formie, to gra bardzo specyficzna. Czuć, że czegoś tu brakuje, a i to co jest nie zadowoli każdego. Aktualnie jest to przede wszystkim świetna propozycja dla osób, które od gier oczekują przede wszystkim relaksu i dobrej zabawy z przyjaciółmi. Inni zaś powinni poczekać – deweloperzy zapowiedzieli rozwijanie produkcji i niewykluczone, że z czasem jej zawartość zostanie znacznie poszerzona. Fundamenty są tu bowiem całkiem solidne.

Plusy:
+ satysfakcjonująca żegluga,
+ świetna w kooperacji,
+ fantastyczna oprawa.

Minusy:
– niewiele dostępnej zawartości,
– mało zróżnicowana rozgrywka.

Źródło: fot. Microsoft
 

 

Poznaj recenzenta

Paweł Krzystyniak
Gracz od dobrych kilkunastu lat. W grach cenię sobie wciągające historie i nieszablonowe rozwiązania, ale nie pogardzę również solidnie zrealizowanymi produkcjami nastawionymi na typową akcję. Lubię mroczne thrillery i kinosuperbohaterskie, chociaż z uwagi na niedobór wolnego czasu większość serialowych i kinowych premier nadrabiam ze sporym poślizgiem. Mam też słabość do kolekcjonowania popkulturowych gadżetów, na które powoli zaczyna mi już brakować miejsca.

Najlepsze z 24h

Norbert Zaskórski
-

Powrót do przeszłości: Zobacz zdjęcia z…

W czerwcu minęło 31 lat od premiery klasyka kina akcji z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli…

Michalina Reda
-

Chirurdzy – sezon 15. Zobacz zdjęcia…

Chirurdzy powracają z 15. sezonem. Do sieci trafiły nowe zdjęcia, które zapowiadają, co wydarzy się…

Michalina Reda
-

The Walking Dead – nowe zdjęcia…

Do sieci trafiła garść nowych zdjęć z 9. sezonu The Walking Dead, a także zza…

Wiktor Fisz
-

Najlepsze pierwsze odcinki znanych seriali

Pilotowy odcinek serialu często nadaje ton całej produkcji, stając się najznamienitszym przykładem jej wielkości. Zdarza…

Piotr Piskozub
-

Titans – Batman jednak z większą…

Zdjęcia testowe do serialu Titans mogą sugerować, że ekranowy Batman może odegrać w historii większą…

Piotr Piskozub
-

Kto się boi penisa Batmana? DC…

Okazuje się, że DC postanowiło ocenzurować cyfrową wersję komiksu Batman: Damned, w którym zobaczyliśmy penisa…

Co o tym sądzisz?