South of Midnight - recenzja gry
Data premiery w Polsce: 8 kwietnia 2025South of Midnight, nowa gra od studia Compulsion Games, zabiera graczy w sam środek świata mitów Głębokiego Południa Stanów Zjednoczonych.
South of Midnight, nowa gra od studia Compulsion Games, zabiera graczy w sam środek świata mitów Głębokiego Południa Stanów Zjednoczonych.

South of Midnight przykuło moją uwagę już pierwszym zwiastunem, zaprezentowanym podczas Xbox Games Showcase w 2023 roku. Zaintrygował mnie on fantastycznym klimatem, stylizowaną oprawą i poklatkową animacją. Na szczęście wszystkie te elementy przetrwały kolejne dwa lata produkcji i są obecne w finalnej wersji gry.
Produkcja stworzona przez kanadyjskie studio Compulsion Games, autorów We Happy Few i Contrast, opowiada historię Hazel – młodej dziewczyny mieszkającej z matką w miasteczku Prospero. Pewnego dnia miejsce to nawiedza katastrofa, która rozdziela obie kobiety. Mimo niesprzyjających warunków Hazel wyrusza w podróż, by odnaleźć matkę. Po drodze odkrywa w sobie magiczne moce Tkaczki – osoby zdolnej do zszywania zerwanych więzi i leczenia duchów. Jednocześnie coraz głębiej zanurza się w świat mitów Głębokiego Południa USA, które… cóż, okazują się czymś więcej niż tylko opowieściami.
Osadzenie gry w tych realiach to, moim zdaniem, jeden z jej największych atutów. Twórcy nie poszli na łatwiznę – nie sięgnęli po popularne, wielokrotnie eksplorowane w popkulturze mitologie, takie jak grecka czy nordycka. Zamiast tego postawili na coś mniej znanego, zwłaszcza dla odbiorców z Europy, co sprawia, że świat gry może być dla nich prawdziwie fascynujący. Tak było w moim przypadku – nie tylko z ciekawością śledziłem wydarzenia w scenkach przerywnikowych, ale też zgłębiałem treść rozsianych po poziomach notatek, by dowiedzieć się jak najwięcej. Zaskoczyło mnie również to, jak szybko historia skręca w mroczne rejony, co tworzy intrygujący kontrast z barwną, kreskówkową i lekką stylistyką.
South of Midnight to klasyczna przygodowa gra akcji, przywołująca na myśl popularne tytuły z siódmej generacji konsol – ery PlayStation 3 i Xboksa 360. Wcielając się w Hazel, eksplorujemy mocno liniowe, korytarzowe lokacje, które nie oferują zbyt dużej swobody. Do głównego celu zwykle prowadzi nas prosta, oczywista ścieżka, a sporadyczne odnogi skrywają niezbyt ekscytujące znajdźki, takie jak fragmenty zwiększające pasek zdrowia czy punkty doświadczenia do odblokowywania umiejętności, obejmujących między innymi przyciąganie, odpychanie i chwilowe osłabianie wrogów.
Na szczęście samo przemierzanie tych lokacji jest bardzo przyjemne, głównie dzięki płynnemu i satysfakcjonującemu systemowi poruszania się postaci. Już na wczesnym etapie gry bohaterka odblokowuje umiejętność wykonywania podwójnych skoków czy biegania po ścianach, a z czasem zyskuje dostęp do kolejnych zdolności. Od czasu do czasu natrafiamy także na proste zagadki środowiskowe, zazwyczaj sprowadzające się do przesuwania określonych obiektów lub aktywowania przełączników.
Największym problemem tej gry – co przeczuwałem już po ograniu krótkiej, przedpremierowej wersji – jest walka. Teoretycznie mechanika starć wpisuje się w standardy trzecioosobowych, przygodowych gier akcji. Hazel może korzystać z podstawowego ataku i kilku zdolności, a także wykonywać uniki. Problem w tym, że starcia są bardzo powtarzalne, a przez to monotonne. W trakcie przygody natkniemy się zaledwie na kilka typów przeciwników, którzy nie stanowią większego wyzwania. Owszem, można czasami zginąć, ale częściej przez wkradający się chaos i szalejącą kamerę niż z powodu wysokiego poziomu trudności. Na tym tle znacznie lepiej wypadają potyczki z bossami. Ich design robi wrażenie, związane są z nimi ciekawe historie, a także wymagają innego podejścia – są o wiele bardziej pomysłowe i nie sprowadzają się do bezmyślnego spamowania ataków oraz okazjonalnego unikania ciosów.
Gra prezentuje się bardzo dobrze, a brzmi jeszcze lepiej. Adriyan Rae (znana m.in. z seriali Vagrant Queen i Chicago Fire) świetnie wypada w roli Hazel – jej naturalna i wiarygodna gra sprawia, że bohaterkę da się polubić i nietrudno jej kibicować. Kapitalnie wypadają również piosenki towarzyszące niektórym segmentom gry. Są czymś więcej niż jedynie tłem dla wydarzeń – odgrywają istotną rolę w snuciu opowieści, a ich teksty nawiązują do losów magicznych istot, które napotyka główna bohaterka. Momentami przypomina to grywalny musical.
Nie zawodzi także warstwa technologiczna. Przez 11–12 godzin rozgrywki nie natknąłem się na żadne poważniejsze błędy. Zauważyłem jednak kilka drobnych wpadek w polskiej wersji językowej – niektóre (do policzenia na palcach jednej dłoni) kwestie dialogowe i opisy pozostały nieprzetłumaczone. Na szczęście to niewielki problem, który można łatwo wyeliminować za pomocą niewielkiej aktualizacji.
South of Midnight to gra pełna kontrastów – nie tylko pod względem zestawienia kreskówkowej stylistyki z mroczną historią, ale także samej rozgrywki i jakości wykonania. Świat jest fascynujący, a oprawa audiowizualna świetnie buduje klimat, jednak doskwiera jej mocna liniowość oraz powtarzalne, mało satysfakcjonujące starcia z podstawowymi przeciwnikami. Mimo tych niedociągnięć to tytuł wart uwagi, zwłaszcza dla osób ceniących produkcje nastawione na narrację, oferujące unikalny styl i atmosferę.
Poznaj recenzenta
Paweł Krzystyniak


naEKRANIE Poleca
ReklamaKalendarz premier seriali
Zobacz wszystkie premieryDzisiaj urodziny obchodzą
ur. 1982, kończy 43 lat
ur. 1989, kończy 36 lat
ur. 1980, kończy 45 lat
ur. 1984, kończy 41 lat
ur. 1971, kończy 54 lat

