Sunnyside: sezon 1, odcinek 1 - recenzja

Sunnyside to nowy serial komediowy, który próbuje zainteresować widzów niekonwencjonalnym pomysłem. Czy wyszło?

Ocena recenzenta:
3/10

Sunnyside to nowy serial komediowy, który próbuje zainteresować widzów niekonwencjonalnym pomysłem. Czy wyszło?

Adam Siennica

Adam Siennica

Tagi:  sunnyside 

Sunnyside opowiada o radnym Nowego Jorku, który podczas startu w wyborach miał wiele ambitnych planów, ale... żądnego z nich nie zrealizował. Gdy teraz zostaje zwolniony z urzędu w obliczu skandalu, szykuje nowy plan na życie. Wszystko jednak idzie w kompletnie innym kierunku.

Kal Penn w głównej roli na pewno przyciągnie nie jednego fana komedii, bo w końcu aktor w dużej mierze jest znany z gatunku i lubiany za swoje wyczucie w scenach humorystycznych. Jego bohater poznaje grupę imigrantów, którzy muszą podejść do egzaminu, by oficjalnie zostać obywatelami. Takim sposobem twórcy chcą poruszać coś ważnego i aktualnego w amerykańskim społeczeństwie (jest wątek zabrania jednego z nich przez agencję imigracyjną), ale potencjał jest marnowany. Zbyt dużo w tym banału i górnolotnej oczywistości, by można było trafić do widza i dać mu do myślenia w rozrywkowym klimacie.

Problem jest też z humorem - w pilocie praktycznie go nie ma. Być może grupa postaci jest różnorodna, ale niestety strasznie płytka i stereotypowa. Nie podjęto próby stworzenia grupy osób ciekawych, nietuzinkowych i niezwiązanych tak mocno z jakimiś schematami społecznymi, rasowymi czy politycznymi. Takim sposobem wszelkie próby stają się dziwną, często absurdalną jazdą po bezpiecznych torach bez jakichś głębszych przemyśleń czy trafnych gagów. Jeśli powracającym do znudzenia żartem ma być fakt, że jedna z bohaterek pracuje na kilkanaście etatów, to trudno mówić o jakiejś kreatywności. Powtarzanie ciągle tego samego jest zmorą pilota, bo podobny zamysł jest w przypadku mołdawskiego wesołego staruszka puszczającego ich przaśną muzykę.

Najgorsze w Sunnyside nie  jest zmarnowanie potencjału, ale brak jakiejś nadziei na poprawę. Pilot jest na tyle schematyczny i pusty, że trudno dostrzec coś, co może jakoś rozwinąć tę, mimo wszystko, ciekawą konwencję. Bowiem poruszanie tematu imigrantów w komediowym stylu to pomysł atrakcyjny, ale jego wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Sam Kal Penn to za mało, skoro nie ma humoru, a żarty częściej wywołują uczucie zażenowania.

Źródło: zdjęcie główne: materiały prasowe

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV