Tacy jesteśmy: sezon 3, odcinek 14 – recenzja

Choć w najnowszym, solidnym odcinku Tacy jesteśmy emocje nie sięgają zenitu, to w interesujący sposób opowiada o dalszych losach rodziny Pearsonów. A niespodziewana końcówka epizodu zapowiada emocjonalny obrót wydarzeń w ostatnich odcinkach trzeciego sezonu.

Ocena recenzenta:
7/10

Choć w najnowszym, solidnym odcinku Tacy jesteśmy emocje nie sięgają zenitu, to w interesujący sposób opowiada o dalszych losach rodziny Pearsonów. A niespodziewana końcówka epizodu zapowiada emocjonalny obrót wydarzeń w ostatnich odcinkach trzeciego sezonu.

Magda Muszyńska

Magda Muszyńska

This Is Us niebanalnie opowiada historię Pearsonów, która jest pełna ludzkich dramatów. Mimo że najnowszy, bardzo złożony odcinek po raz kolejny podejmuje te same trudne tematy i problemy bohaterów, z którymi już wcześniej się mierzyli, to robi to tym razem trochę inaczej. Twórcy żonglowali emocjami widzów, ale w wyważony sposób, tak aby przejąć się losem postaci, choć nie aż tak dogłębnie, jak czasem potrafi ten serial. Taka cisza przed burzą, przygotowująca nas na coś znacznie bardziej poruszającego. A końcówka odcinka może zapowiadać dramatyczne lub radosne wydarzenia, które czekają nas za tydzień w obliczu przedwczesnego porodu Kate.

Najbardziej emocjonalnym wątkiem tego epizodu był ten skupiający się na Rebecce. Powrócił temat radzenia sobie z żałobą po stracie bliskiej osoby, ale tym razem bohaterka nie potrafiła powstrzymać łez i uczuć. Mandy Moore kapitalnie odegrała atak paniki oraz wzruszającą telefoniczną rozmowę z Miguelem. Dzięki niej te sceny poruszały i najbardziej zapadały w pamięć w odcinku. Ponadto retrospekcje Rebecci związane z kupnem kamery w celu uwiecznienia najważniejszych momentów z życia rodziny, dobrze podkreśliły znaczenie wspólnego zdjęcia Kate z matką. Bez tego kontekstu ta niepozorna scena nigdy nie nabrałaby takiego ujmującego i podnoszącego na duchu charakteru. Poza tym Rebecca w pięknych słowach ujęła to jak dumna jest z córki, co przywołało to ciepło tak charakterystyczne dla tego serialu. Scenarzyści znowu spisali się na medal.

Retrospekcje i nagrania posłużyły również do podkreślenia niezwykłych więzi między bliźniakami. Kate i Kevin zawsze dbali o siebie nawzajem, a ich relacje były głębsze niż te z Randallem. I ta emocjonalna bliskość, którą tak subtelnie uchwycili twórcy, zaalarmowała Kate o skrywanych problemach brata. Poza tym powrócił temat nałogu alkoholowego, który też jest dobrze pokazany w serialu. Co prawda gruchoczący lód w shakerze do drinków wzmagający pragnienie to ograny motyw, ale za to zachowanie Kevina dobrze odzwierciedlało obraz alkoholika. Jego kłamstwa i błagania wywoływały gniew, zawód, ale też współczucie, gdy widzieliśmy jego poczucie winy, po tym, jak Toby spojrzał na niego z wyrzutem. Justin Hartley zagrał w tych scenach bardzo dobrze, dzięki czemu udało mu się wzbudzić w widzach dość duże emocje, co mu się nieczęsto zdarza.

Wątek Randalla wydawał się nieco oderwany od głównej części fabuły, gdzie wszystko kręciło się wokół imprezy z okazji zdobycia dyplomu przez Kate. W efekcie historia Dejy, której osobisty esej został opublikowany na stronie internetowej szkoły bez jej zgody trochę się dłużyła i nudziła. Nie niosła z sobą wielkiego ładunku emocjonalnego, jak pozostałe wątki. Cieszy jednak to, że dziewczyna ma swój rozum, podejmuje rozsądne decyzje i nie ulega tak łatwo wpływom Randalla. Dobrze to współgra z jej sposobem bycia, który tak interesująco interpretuje młoda aktorka.

Natomiast ta historia prowadziła do najważniejszego punktu odcinka, gdzie Randall poprosił Beth o porzucenie pracy jako nauczycielka baletu. Szkoda, że rozmowę przerwał telefon o rodzącej Kate, bo sytuacja stała się wyjątkowo napięta. Aż chciałoby się zobaczyć reakcję Beth, dla której ta posada jest spełnieniem marzeń, możliwością samorealizacji i źródłem radości, co widzieliśmy w początkowej fazie odcinka. Poza tym daje widzom okazję do dyskusji nad tym, jaką decyzję powinna podjąć bohaterka i czy Randall postąpił właściwie. Pearsonowie staną w obliczu bardzo trudnego, życiowego problemu i ciekawi, jak potoczy się dalej ten wątek, który niespodziewanie tak bardzo się zaognił.

Najnowszy odcinek This is Us był bardzo życiowy, ale wydarzenia rozwijały się w niespiesznym tempie. Bohaterowie mierzyli się z decyzjami, z nałogami i z emocjami związanymi z żałobą. Nie zabrakło wzruszających momentów, choć nie aż tak silnych, jak to czasem bywa w serialu. Jednak tym, co nas teraz najbardziej interesuje to poród Kate. Ciąża od początku była zagrożona, co twórcy nam kilkakrotnie przypominali, więc to nie zaskakuje. Ale i tak wcześniejsze narodziny dziecka od razu zwiększają poziom emocji, bo This is Us to serial nieprzewidywalny. Każdy scenariusz jest w tym wypadku możliwy. I to ekscytuje najbardziej i powoduje, że na następny odcinek będziemy czekać z zapartym tchem!

Tacy jesteśmy

Co o tym sądzisz?

Porównywarka VOD Nowość Repertuar kin Program TV