Repertuar kin Nowość Program TV
 

Ocena recenzenta:
7/10

Też go kocham – recenzja filmu

Też go kocham to komedia romantyczna, podchodząca do zawirowań miłosnych w dość nieszablonowy sposób. Film broni się przewrotnością, ale czy rzeczywiście mamy tu do czynienia z nową jakością?

Annie (Rose Byrne) to atrakcyjna kobieta w średnim wieku. Mieszka w małym angielskim miasteczku, gdzie niewiele się dzieje. Żyje w związku z Duncanem (Chris O’Dowd), miłośnikiem muzyki i telewizji, zafascynowanym Tuckerem Crowem (Ethan Hawke), artystą rockowym, który zakończył karierę jakiś czas temu i w tej chwili nikt nie wie, gdzie przebywa. Związek Annie i Duncana do łatwych nie należy, między innymi przez lekko niezdrową fascynację mężczyzny twórczością Tuckera. Pewien zbieg niesamowitych okoliczności sprawia, że Annie nawiązuje kontakt mailowy z byłym muzykiem. Ich korespondencja staje się coraz bardziej intensywna i wkrótce przeradza się w coś głębszego. Niebawem Duncan, Annie i Tucker tworzą dziwaczny trójkąt, uwikłany w niecodzienną relację.

Też go kocham to brytyjsko-amerykański film przepełniony angielską estetyką. Obraz został zrealizowany w Apatow Productions, co może sugerować pewien kierunek fabularny. W odróżnieniu jednak od realizacji Judda Apatowa, tutaj nie ma wulgarności, obscenicznego humoru i przekraczania granic dobrego smaku. Zamiast tego dostajemy charakterystyczne dla reżysera Wpadki tradycyjne przesłanie w kwestii relacji międzyludzkich i celną analizę problemów występujących w związkach między osobami, zagubionymi w życiu codziennym. Wszystko oczywiście podane jest w komediowym sosie, przyprawione sporą dawką inteligentnego humoru.

Koncept fabularny z pewnością wyróżnia się na tle innych tego typu produkcji. Mimo że opiera się on na wyświechtanej formule trójkąta miłosnego, sam punkt wyjścia nie należy do szablonowych. Przecież, zanim Annie zaczyna angażować się w relację z Tuckerem, to Duncan jest w nim, w pewien sposób, zakochany. Podziwia nie tylko jego twórczość, ale również biografia artysty. Postać Crowe’a także odbiega od rozpowszechnianego w popkulturze wizerunku gwiazdy rocka. To właśnie dzięki temu oryginalnemu podejściu trójka głównych bohaterów jest tak wiarygodna. Ich problemy wydają nam się na początku nieco wydumane, jednak z czasem zaczynamy rozumieć poszczególne postacie i angażujemy się w ich losy.

Też go kocham bardzo szybko wychodzi z konwencji komedii romantycznej, w brutalny sposób rozprawiając się ze schematami. Chwała twórcom, że w każdej z możliwych sytuacji starają się iść pod prąd. Nie zawsze im się to oczywiście udaje. Obraz zawiera motywy, które gdzieś już widzieliśmy. Zrealizowane one są jednak w tak uroczy, nienaburmuszony i sympatyczny sposób, że trudno jest zarzuć autorom bezmyślną odtwórczość. Duża w tym zasługa również aktorów grających główne role. Cała trójka świetnie wywiązuje się ze swoich obowiązków. Annie, Duncan i Tucker nie są bezbarwnymi, mało ciekawymi postaciami, miotanymi wichrami wydarzeń. To ludzie z krwi i kości, obdarzeni na dodatek ciekawymi charakterami. Czasem irytują, innym razem bawią lub wzruszają. Już na papierze postacie wypadają bardzo dobrze, a aktorzy jeszcze umiejętnie podkręcają ich najbardziej specyficzne cechy osobowościowe.

Tylko go kocham to nie jest obraz, na którym będziemy śmiać się do rozpuku. Humor jest obecny w wielu miejscach, ale wywołuje raczej pogodny uśmiech, niż niekontrolowany atak chichotania. Żarty są tutaj miłym dodatkiem do mądrej opowieści obyczajowej, a nie esencją fabuły. Dlatego też dla niektórych mogłoby być zabawniej, dla innych skupienie się na poważniejszych motywach jest jak najbardziej akceptowalne.

O ile twórcy starają się zerwać ze schematami charakterystycznymi dla komedii romantycznych, o tyle narracja i sposób prowadzenia opowieści nie zaskakują zbyt mocno. Fabuła kieruje nas w dość tradycyjny sposób od punkt A do punktu B. Po raz kolejny jednak nie musi to stanowić wady produkcji. Jesteśmy zaangażowani w losy bohaterów, kibicujemy im z całej siły, więc finalnie nie mamy nic przeciwko szczęśliwemu zakończeniu.

Też go kocham w żadnym wypadku nie jest obrazem wybitnym czy murowanym kandydatem do Oscara. To jeden z tych filmów, które mogą dać dużo do myślenia osobom będącym obecnie na zakręcie życiowym. To taka produkcja, po której wychodząc z kina, możemy być lekko zamyśleni lub wręcz przeciwnie, w całkiem dobrym humorze. Film wywiązuje się ze swojej roli zadowalająco. Na pewno nie zostawi widzów obojętnymi, co wbrew pozorom nie jest regułą we współczesnym kinie.


Poznaj klawiaturę multimedialną Logitech K400+

Gdzie obejrzeć ten film? Zobacz go w naszym repertuarze kin z opcją natychmiastowego zakupu biletu!

Źródło: zdjęcie główne: Apatow productions
 

 

Poznaj recenzenta

Wiktor Fisz
Fan Davida Lyncha, Monty Pythona i H.P. Lovecrafta. Uważa, że sztuka jest jedyną dziedziną życia, w której można sobie pozwolić praktycznie na wszystko. Bardzo nie lubi tradycyjnej telewizji, jest za to wielkim fanem platform SVOD. Gdyby był producentem serialowym, wydałby wszystkie pieniądze na ekranizację książki „Wieki Światła” Iana R. McLeoda. Wciąż próbuje przekonać córkę, że Vaiana jest lepszą animacją niż Król Lew.

Najlepsze z 24h

Norbert Zaskórski
-

Powrót do przeszłości: Zobacz zdjęcia z…

W czerwcu minęło 31 lat od premiery klasyka kina akcji z Arnoldem Schwarzeneggerem w roli…

Michalina Reda
-

Chirurdzy – sezon 15. Zobacz zdjęcia…

Chirurdzy powracają z 15. sezonem. Do sieci trafiły nowe zdjęcia, które zapowiadają, co wydarzy się…

Michalina Reda
-

The Walking Dead – nowe zdjęcia…

Do sieci trafiła garść nowych zdjęć z 9. sezonu The Walking Dead, a także zza…

Wiktor Fisz
-

Najlepsze pierwsze odcinki znanych seriali

Pilotowy odcinek serialu często nadaje ton całej produkcji, stając się najznamienitszym przykładem jej wielkości. Zdarza…

Piotr Piskozub
-

Titans – Batman jednak z większą…

Zdjęcia testowe do serialu Titans mogą sugerować, że ekranowy Batman może odegrać w historii większą…

Piotr Piskozub
-

Kto się boi penisa Batmana? DC…

Okazuje się, że DC postanowiło ocenzurować cyfrową wersję komiksu Batman: Damned, w którym zobaczyliśmy penisa…

Co o tym sądzisz?